środa, 29 czerwiec 2016 12:31

Jubileusz 50-lecia pobytu Sióstr Urszulanek SJK w Kanadzie 1965-2015

6 grudnia 2015 roku Siostry Urszulanki Serca Jezusa Konającego obchodziły złoty jubileusz pobytu i pracy w Kanadzie. Nie było mnie w grupie dziesięciu urszulanek, które 50 lat temu przypłynęły na „Batorym” z Polski, na zaproszenie Parafii pw. Świętej Trójcy w Windsor (Ontario). Do wspólnoty dołączyłam ponad dwa lata temu, więc dla mnie – podobnie jak i dla większości czytelników tego artykułu – to także historia widziana przede wszystkim oczyma innych. I tym „innym” w drugiej części artykułu oddam głos.

...spójrzmy przez chwilę w przeszłość

Siostry wyruszyły z Gdańska, w nieznane, w 1965 roku, w końcu listopada, by na początku grudnia przybyć do Windsor. Była to wyprawa w nieznane, połączona z dużym życiowym wyzwaniem. W ten sposób siostry dzieliły losy tysięcy polskich emigrantów. W Kanadzie, najpierw w Windsor, czekały na nie wielkie zadania i wielkie zaufanie, którym obdarzył je ks. proboszcz Wawrzyniec Wnuk wraz z całą wspólnotą parafialną...

 

Po przyjeździe do Windsor siostry od razu podjęły pracę apostolską. Głównym celem była praca dla Polonii i polskich emigrantów. Wiązały się z tym różnorakie zadania: praca z dziećmi i młodzieżą – założenie i poprowadzenie parafialnego przedszkola, nauczanie w Szkole Języka Polskiego przy Parafii Św. Trójcy (a niedługo potem objęcie kierownictwa tej szkoły, jak jest do dzisiaj). Dość szybko siostry podjęły także pracę w szkołach kanadyjskich i na windsorskim uniwersytecie. Obok zaangażowania ściśle na polu edukacji od razu włączyły się też w pracę parafialną; była to m.in. opieka nad kościołem i zakrystią, w charakterze organistki (i prowadzenie parafialnego chóru św. Cecylii), przygotowanie dzieci do sakramentów... Wielu ludzi przychodziło również z prośbami o pomoc w najróżniejszych potrzebach (np. tłumaczenie dokumentów, kłopoty rodzinne, osobiste)... spraw było wiele. Na przestrzeni minionych 50 lat zawiązywały się przyjaźnie, a siostry jako „polskie urszulanki” mocno wrosły w parafialną wspólnotę. Miło słyszeć słowa, które padają z ust ludzi: „nie wyobrażamy sobie życia parafii bez obecności sióstr”. A na ulicy, w sklepach czy urzędach młodzi czy starsi ludzie przyznają się do znajomości z nami i przypominają różne fakty z przeszłości albo wprost wyrażają swoją wdzięczność za otrzymane dobro. Urszulanki włączały się też w działania podejmowane przez bardzo aktywną i liczną tutejszą Polonię. Uczestniczyły i uczestniczą w różnych wydarzeniach kulturalnych (m.in. w organizowaniu Tygodnia Polskiego), a liczne akademie okolicznościowe przygotowywane z dziećmi, zarówno patriotyczne, jak i religijne, były skutecznym sposobem podtrzymywania ducha polskości. O wielu takich wydarzeniach mogłyśmy na przestrzeni tych lat czytać w Szarym Posłańcu. Szczególne miejsce zajmują tzw. bazary misyjne, i mimo, że w tej chwili już zmieniły one swój charakter i nie imponują już dawnym rozmachem, nadal trwa pamięć m.in. o wspaniałych ciastach i innych smakołykach.

Windsor, London, Ottawa...

... to miasta, gdzie dziś pracują urszulanki. A wcześniej były jeszcze Sadbury i Chatham. Na przestrzeni lat zmieniali się ludzie, do zakonnej wspólnoty na dłużej czy krócej dołączały inne siostry, ale praca była zawsze taka sama – pomoc ludziom, wychowanie i kształcenie dzieci i młodzieży, podtrzymywanie ducha polskości przez pielęgnowanie kultury i języka polskiego.

Msza święta i bankiet jubileuszowy

Uroczystości jubileuszowe 6 grudnia były zwieńczeniem ponad rocznej pracy specjalnego Komitetu organizacyjnego. Było to grono kilku osób – przyjaciół sióstr, którzy zajęli się zarówno wydaniem Pamiętnika jubileuszowego, (co było sprawą niebagatelną, zważywszy na konieczność zdobycia środków na ten cel), a także zorganizowaniem bankietu. Uzgodnienia spraw wiązanych z liturgią należały już do nas i do kapłanów.

Efektem naszej wspólnej pracy były zatem uroczystości 6 grudnia. O godz. 16.00 odbyła się w kościele parafialnym pw. Świętej Trójcy uroczysta Msza św. pod przewodnictwem ks. Ronalda Fabbro, bpa diecezji London. Kazanie wygłosił ks. bp Józef Dąbrowski, polski michalita, niedawno mianowany biskup pomocniczy. W koncelebrze ponadto wzięło udział kilkunastu księży, a wśród licznie przybyłych wiernych znaleźli się przedstawiciele instytucji polonijnych, innych żeńskich wspólnot konsekrowanych, przedstawiciele władz lokalnych i instytucji kanadyjskich; przyjechał też konsul generalny z Toronto.

Liturgia Mszy św. była dwujęzyczna – używano języka polskiego i angielskiego. W pełnienie funkcji liturgicznych siostry postanowiły w większym stopniu zaangażować osoby świeckie, podkreślając, że to także ich jubileusz. Na zakończenie miały też miejsce krótkie przemówienia, m.in. bpa Fabbro, naszej Matki Franciszki, przewodniczącego Rady parafialnej, a dzieci Szkoły Polskiej zgotowały nam niespodziankę, wręczając każdej z sióstr białą różyczkę. Uroczystościom towarzyszyły też poczty sztandarowe organizacji polonijnych.

Po Mszy świętej odbyła się druga część obchodów – bankiet w Caboto (nazwa ośrodka kultury włoskiej w Windsor). Jak pewnie pamiętamy w Windsor mamy też Dom Polski, gdzie odbywają się różne imprezy polonijne. Jednak nie mógłby on pomieścić gości (a zaproszonych było kilkaset osób), stąd podjęto decyzję o wynajęciu sali w centrum włoskim. Ta część uroczystości trwała do późnego wieczora. Wszystko rozpoczęło się odśpiewaniem hymnów – kanadyjskiego i polskiego, a po przedstawieniu gości honorowych i odczytaniu niektórych listów gratulacyjnych zabrał głos proboszcz parafii ks. Zbigniew Sawicki, krótko charakteryzując naszą obecność w parafii. Gdy podano obiad, na ekranach pojawiła się prezentacja zdjęć z minionego pięćdziesięciolecia, zwłaszcza z dawniejszych lat. W części oficjalnej bankietu zabierali głos przedstawiciele różnych środowisk, m. in. bp Ronald Fabbro kontynuował wątek podjęty jeszcze podczas Mszy św. na temat osób konsekrowanych i tego, jak ich obecność jest ważna w Kościele; z kolei ks. Piotr Sanczenko, były proboszcz parafii, długo i serdecznie wspominał kontakty z urszulankami. Nasza Matka przybliżyła zebranym genezę przyjazdu sióstr do Kanady, wspominając osoby szczególnie z tym związane, zwłaszcza m. Andrzeję Górską; mówiła też, że już dużo wcześniej urszulanki planowały apostolskie wyjazdy do Ameryki, ale okoliczności na to nie pozwalały. Biskup Dąbrowski natomiast w pogodny sposób wspominał swoje pierwsze kontakty z siostrami w London, a delegacja parafian z tego miasta miło zaskoczyła „swoje” siostry, wręczając im ogromną okolicznościową laurkę. Głos zabierali również przedstawiciele władz lokalnych (jednym z radnych miejskich jest Polak).

Tej atmosferze uroczystej, ale serdecznej, pełnej gwaru rozmów, spotkań i uśmiechów, towarzyszyła oprawa artystyczna – na przygotowanej na tę okoliczność scenie wystąpił windsorski polonijny zespół ludowy Tatry, brawurowo wykonując kilka polskich tańców narodowych. Nie zabrakło myśli świętej Urszuli, które w krótkim programie odczytałyśmy w dwóch językach, na przemian ze śpiewem parafialnego chóru św. Cecylii i młodzieżowego zespołu Polskie Nadzieje.

Otrzymałyśmy też w darze imponujące tableau od zaprzyjaźnionej rodziny pp. Rodzików (wcześniej odbyła się specjalna sesja zdjęciowa). S. Luiza natomiast, przy aplauzie zebranych, otrzymała specjalny medal.

Siostra przełożona Pawła Ryniec na zakończenie podziękowała gościom, a potem wykonano zdjęcie uczestników bankietu na kaskadowych schodach prowadzących do sali bankietowej.

Nie sposób wymienić wszystkich gości tej szczególnej uroczystości i świadomie ograniczyłam się tylko do kilku nazwisk. Obchody jubileuszowe pokazały, jak wielką życzliwością i szacunkiem są tutaj otoczone nasze Siostry, jak piękną, trwałą kartę zapisały i zapisują w dziejach tutejszej Polonii.

 

Dziękujemy Naszej Matce i Siostrom za wszelkie dowody pamięci i życzliwości.

s. Anna Fidor

Czytany 933 razy Ostatnio zmieniany środa, 29 czerwiec 2016 20:21