niedziela, 02 październik 2011 18:02

W Rzymie i poza Rzymem

2011, Rzym, W Casa FamigliaS. Anna Fidor opisywała kilka dni temu początek spotkania rady generalnej zgromadzenia w Rzymie. Spotkanie rozpoczęło się Eucharystią u bł. Jana Pawła II. A oto dalszy ciąg relacji.

Po Mszy św. przy relikwiach bł. Jana Pawła, we wtorek 20 września, pojechałyśmy do naszego domu przy Primavalle. Siostry prowadzą tu (przy pomocy osób świeckich, bardzo często naszych byłych wychowanków) szkołę podstawową i przedszkole. Idziemy przez klasy, wszędzie serdecznie witane. Dom ten zakładała nasza Matka Założycielka na wyraźne życzenie papieża – mieścił się on wówczas na przedmieściach Rzymu, wśród biednych. Nierzadko zdarza się – jak wspominają siostry – że byli uczniowie przychodzą, aby poszukać śladów przeszłości i wspomnieć siostry, które mocno zapisały się w ich pamięci przez swą dobroć i serdeczność. Taka zresztą atmosfera wciąż tutaj panuje.

2011, W kaplicy domu generalnegoMiło ugoszczone, wracamy do domu generalnego, by po południu wyruszyć w stronę Scauri – niewielkiej miejscowości położonej nad Morzem Tyrreńskim w kierunku Neapolu. 2011, W drodze do ScauriNawiedzamy też po drodze Bazylikę św. Pawła za Murami (wszędzie w miejscach sakralnych pamiętamy o Zgromadzeniu i innych naszych Bliskich). Jadąc na południe, możemy obejrzeć włoską wieś – z charakterystycznymi winnicami i oliwnymi ogrodami. Pogoda piękna. W wielu miejscach można natknąć się na ślady starożytnej przeszłości. W mieście Gaeta oglądamy port, ale przede wszystkim tzw. „Pękniętą skałę” – wielką przełęcz powstałą z pęknięcia ogromnej góry. Podanie głosi, że stało się to w momencie śmierci Pana Jezusa. Wzdłuż korytarza prowadzącego w dół rozmieszczono stacje drogi krzyżowej, jest także półka skalna, a napis informuje, iż jest to „łóżko św. Filipa Neri” – właśnie tu Święty miał medytować nad Męką Pańską. Wchodzimy na niewielki taras, skąd można spojrzeć na błękit wody spienionej na dnie przełęczy. Całość rzeczywiście robi niezwykłe wrażenie.

Do Scauri przyjeżdżamy wieczorem. To miejscowość, która w miesiącach letnich zwiększa dziesięciokrotnie liczbę mieszkańców, ale teraz już jest bardziej wyciszona. Odmawiamy wspólnie nieszpory, a przy kolacji (jak zawsze tu we Włoszech obfitej) siostry mówią o swoim życiu i pracy, wspominając także początki (czyli lata 50. ubiegłego wieku), kiedy to pierwsze siostry Polki (nie znając jeszcze języka włoskiego) katechizowały dzieci i prowadziły przedszkole, ale – były blisko ludzi i wiele głodnych dzieci mogło u nich się posilić. Następnego dnia po Mszy św. m. Franciszka z s. Aleksandrą i s. Giulią wyjeżdża do Iserni, aby odwiedzić wspólnotę i załatwić bieżące sprawy, a pozostałe siostry mają niecodzienną okazję odpocząć kilka godzin nad brzegiem morza – 2011, Spotkanie z siostrami w Scaurirzeczywiście widoki są bajeczne. Długo rozmawiamy przy obiedzie na temat pracy i życia sióstr i jesteśmy pod wrażeniem ich zaangażowania.

Wyjeżdżamy w kierunku Rzymu po południu i udaje nam się dojechać na wieczorną modlitwę (w domu generalnym codziennie jest półgodzinna adoracja przy otwartym tabernakulum).

Kolejny dzień, czwartek, upływa pod znakiem podróży do dwóch znaczących miejsc – Manopello i Lanciano. Aby tam dojechać, przemieszczamy się ok. 200 km na wschód, czyli jedziemy w poprzek Półwyspu Apenińskiego. Słońce, rozległe winnice, gaje oliwne, malowniczo położone nad przełęczami osady, tunele i wsparte na słupach kilometry autostrad, a wreszcie towarzyszące nam stale ogromne masywy Apeninów to stały widok z okna samochodu… Do maleńkiego Manopello dojeżdżamy krętą drogą stale pod górę. To tu mieści się sanktuarium z chustą, o której z dużym prawdopodobieństwem można powiedzieć, iż jest to tkanina, którą była przykryta twarz Pana Jezusa w grobie. Schodami można wejść na mały taras i stanąć twarzą w twarz z Obliczem…

Z Manopello dojeżdżamy do Lanciano, gdzie adorujemy Ciało i Krew Pańską zamknięte w kryształowym relikwiarzu. Cud ten, jeden z największych w dziejach, zdarzył się w VIII 2011, Relikwiarz w Lancianostuleciu w małym kościółku, z powodu wątpliwości pewnego mnicha bazyliańskiego w prawdziwą obecność Pana Jezusa w Eucharystii. Podczas odprawiania przez niego Mszy św., po dokonanej konsekracji, hostia stała się Ciałem, a wino przemieniło się w żywą Krew, krzepnąc w pięć nierównych i różnych co do kształtu i wielkości grudek.

Po dniu pełnym modlitwy i wrażeń trudnych do opisania późnym wieczorem wracamy do Rzymu.

2011, Przed grotą MB z LourdesNastępnego dnia, 23 września, przed południem schodzimy do Scavi (wykopaliska prowadzone pod bazyliką św. Piotra), gdzie można dotknąć pierwszych wieków – nekropolii przedchrześcijańskiej, a najprawdopodobniej także (choć nauka nie wypowiada się jednoznacznie) autentycznego grobu św. Piotra i pierwszych chrześcijan. Przejażdżka po Ogrodach Watykańskich; zatrzymujemy się chwilę przy grocie Matki Bożej z Lourdes, w której to papież Jan Paweł II żegnał ciało św. Urszuli w 1989 roku.

Tak kończy się przedpołudnie. Teraz jedziemy w kierunku Ricotti, gdzie siostry zapoznają nas z historią domu (obecnie jest to dom dla studentek); po miłym i bardzo interesującym spotkaniu jeszcze jedna szczególna wizyta – na Prima Porta – na cmentarzu, gdzie spoczywają nasze siostry (groby znajdują się w części administrowanej przez Kościół polski). Są tu groby takie, jakie znamy z Polski, ale w dużej części jest to miasto zabudowane przez bloki z kwaterami i epitafiami – dzielnica umarłych.

2011, W Ogrodach WatykańskichW sobotę, 24 września, odwiedzamy i poznajemy wspólnotę „po sąsiedzku”, znaną jako Casa Famiglia, gdzie przez dziesiątki lat siostry 2011, Przy grobie urszulanek na cmentarzu Prima Portaprowadziły dom dla osieroconych dzieci, który rzeczywiście dla wielu był domem rodzinnym; teraz jest to miejsce przyjmowania gości i pielgrzymów, co przy okazji niejednokrotnie wiąże się z udzielaniem wielorakiej pomocy (siostry pracują także na rzecz ubogich i bezdomnych).

Po południu w sobotę mamy zebranie rady poszerzonej z omówieniem niektórych spraw dotyczących głównie Polski, natomiast w niedzielę rano część sióstr korzysta z okazji, by odwiedzić Muzea Watykańskie, a niedzielne popołudnie spędzamy z siostrami domu generalnego. Dom przyjmuje gości i pielgrzymów, ale przede wszystkim chce służyć Zgromadzeniu, toteż tutaj zatrzymują się nasze siostry przyjeżdżające do Rzymu z innych krajów, jest to również siedziba przełożonej centrum włoskiego i stanowi zaplecze dla naszych misji w Tanzanii i na Filipinach. Ponadto siostry pracują na rzecz Kościoła (w Watykanie i w duszpasterstwie parafialnym). Cieszymy się także, że – co prawda z pewnym wyprzedzeniem – możemy obejść jubileusz 50-lecia życia zakonnego s. Giulii Esposito. Przy tej okazji siostry Włoszki opowiadają o sobie – o powołaniu i pracy, co dla nas jest bardzo zajmujące, bo nieczęsto mamy sposobność takich historii słuchać. To popołudnie kończy nasz wspólny pobyt we Włoszech.2011, Ikona św. Urszuli w kaplicy Casa Famiglia

Następnego dnia, 26 września, m. Franciszka wraz z s. Aleksandrą i s. Marie Thérèse wyjadą do Francji, a pozostałe siostry przełożone będą mieć dwa dni do zagospodarowania. Wykorzystujemy je przede wszystkim na modlitwę w nawiedzanych bazylikach, aby wszystkie intencje nam polecone oddać Panu Bogu tu, w sercu Kościoła. Zrozumiałe, że przede wszystkim te modlitwy zanosiłyśmy za przyczyną bł. Jana Pawła. Nieocenioną wartość miały dla nas też spotkania z siostrami, zapoznanie się z ich codziennym życiem i pracą.

s. Anna Fidor

Czytany 4397 razy