poniedziałek, 05 wrzesień 2011 13:06

Z młodzieżą w Madrycie

2011, Światowy Dzień MłodychS. Danuta Benisz z Włoch i s. Elżbieta Mruczek z Kanady uczestniczyły z grupami młodzieży w XXVI Światowych Dniach Młodych w Madrycie (16-21 sierpnia 2011). Dzielą się z nami swoimi przeżyciami.

 

Z młodzieżą z Rzymu w Madrycie

„Dwa miliony młodych w Madrycie na spotkaniu z Ojcem Świętym z okazji Światowego Dnia Młodych” – czytamy we włoskiej prasie. Wśród 2011, Światowy Dzień Młodychnich i my – pisze s. Danuta Benisz – malutka grupka z naszego urszulańskiego akademika przy Via di Villa Ricotti: 6 studentek i dwie siostry. Wzięłyśmy udział w dziewięciodniowej pielgrzymce autokarowej, zorganizowanej przez Duszpasterstwo Studentów Diecezji Rzymu. Trasa obejmowała Niceę, Barcelonę, Saragossę i Madryt. W naszej grupie było czterech kapłanów, cztery siostry zakonne, jedno małżeństwo z niepełnosprawnym umysłowo chłopcem i młodzież, nie tylko studencka. Najmłodsza uczestniczka miała 14 lat. Każdy wyruszył z bagażem własnych doświadczeń, ale przede wszystkim z własnymi oczekiwaniami i pragnieniami, związanymi z pielgrzymowaniem i z samym Dniem Młodych.

Pierwszy nasz postój był w Nicei, gdzie mieliśmy Mszę św. w kaplicy wykonanej i ofiarowanej siostrom dominikankom przez malarza Henriego Matisse’a, słynnego francuskiego 2011, Światowy Dzień Młodychprzedstawiciela malarstwa modernistycznego. Było to nasze pierwsze, i nie jedyne, zetknięcie się ze sztuką współczesną w połączeniu z duchowością. Matisse wykonał witraże i malunki w kaplicy sióstr w końcowej fazie swego życia i twórczości, gdy był dotknięty nieuleczalną chorobą.

Po tej uczcie duchowej zostaliśmy zaproszeni na kolację do sióstr dominikanek, a stamtąd udaliśmy się na krótki odpoczynek do willi ks. Stefano Cascio, jednego z naszych kapłanów, syna bardzo poważanego i sławnego architekta we Francji. Byliśmy oszołomieni pięknem ich domu, w całości szklanego, a jeszcze bardziej poruszeni – na tle tego bogactwa – historią powołania ks. Stefano, związaną ze Światowym Dniem Młodych w Roku Jubileuszowym 2000. Był to też dla nas wieczorek zapoznawczy, gdyż nasza grupa pielgrzymkowa składała się z trzech podgrup, które się ze sobą nie znały.

Po nocnym przejeździe dotarliśmy do Barcelony. Zatrzymaliśmy się na nocleg w akademiku, prowadzonym przez hiszpańskie siostry od Matki Bożej Niepokalanej. W Barcelonie zetknęliśmy się z kolejnym ludzkim geniuszem: zwiedziliśmy katedrę Sagrada Familia (Rodziny Świętej), zaprojektowaną przez słynnego architekta Antoniego Gaudiego, którego proces beatyfikacyjny jest w toku. Spędziliśmy w jej wnętrzu kilka godzin. Artysta nazywany jest Bożym 2011, Światowy Dzień Młodycharchitektem ze względu na oryginalność projektu, a zarazem zawartą w nim duchowość. Gaudì pragnął poprzez wszystko oddać chwałę Bogu i opiewać Jego wielkość i majestat. Dzieło jest jeszcze niedokończone i ks. Emilio Bettini, nasz opiekun, porównał ją w homilii do świątyni naszego życia, która też musi być nieustannie budowana, by była dokończona na dzień spotkania z Jezusem w wieczności, przyozdobiona i upiększona współpracą z łaską.

W Barcelonie mieliśmy kolejne spotkanie grupowe, dzieląc się swoimi przeżyciami i oczekiwaniami, a dzień zakończyliśmy adoracją Najświętszego Sakramentu. Wielu naszych młodych skorzystało z sakramentu pojednania. Nasze pielgrzymowanie miało charakter prawdziwego duchowego wędrowania. Czuło się, że młodzi byli spragnieni Boga, a nie tylko wakacyjnej przygody.

Z Barcelony pojechaliśmy do Saragossy, do słynnego i licznie uczęszczanego sanktuarium Matki Bożej na Kolumnie (El Pilar). Był to dla nas dzień duchowości maryjnej. Na ten dzień był zaplanowany dojazd do Madrytu. Z autostrady podziwialiśmy krajobraz prawie pustynny. I na takim pustkowiu w upalne popołudnie zepsuł się nam autokar. Był to moment bardzo trudny. Nie mogliśmy opuścić autokaru ze względu na niebezpieczne umiejscowienie. W autokarze zaczynało brakować powietrza z powodu upału. W tej sytuacji cała grupa wykazała się ogromną dojrzałością. Nie było buntu, niepokojów, niezadowolenia. Staraliśmy się wzajemnie podtrzymywać na duchu, modląc się, śpiewając, żartując, dzieląc się resztkami wody. Dopiero po ponad trzech godzinach przyjechał po nas zastępczy autobus. Zmęczeni i głodni dotarliśmy do Madrytu na nocleg i po rozlokowaniu się oraz kolacji, dokładnie o północy, mieliśmy wspólną Eucharystię, dziękując Bogu za wszystko, również za to, co trudne, a co jakoś nas kształtowało od środka i na pewno jeszcze bardziej scaliło grupę.

Następnego dnia już w pełni uczestniczyliśmy w spotkaniach zorganizowanych w ramach Światowego Dnia Młodych. Madryt tętnił obecnością młodych z całego świata, ich 2011, Światowy Dzień Młodychentuzjazmem, śpiewem. Wszędzie można było spotkać przemieszczającą się młodzież w kolorowych koszulkach, z plecaczkami, flagami, transparentami. Zamieszki na ulicach nie były absolutnie odczuwalne. Uczestniczyliśmy dwa dni w katechezach dla grup włoskich: arcybiskupa Rino Fisichelliego, a następnego dnia kardynała Agostino Valliniego, wikariusza papieskiego. Były one bogate w treści, pogłębione pytaniami młodych i uwieńczone wspólną Eucharystią.

Uczestniczyliśmy w ceremonii powitalnej Papieża na placu Cibeles. Było to kolejne trudne doświadczenie, gdyż trzy z naszych dziewcząt zasłabły ze względu na ogromny tłok i doskwierający upał. Przekonaliśmy się, że niektóre studentki są słabe i mało odporne. To też sprawiło, że w momencie burzy, deszczu i wichru podczas czuwania na Cuatro Vientos, a także dlatego, że nie udało nam się dotrzeć do wyznaczonego nam sektora, co utrudniało czynne uczestnictwo w modlitwie, nasza grupa się podzieliła na tych, którzy postanowili powrócić na miejsce noclegu, i tych, którzy pozostali do końca na czuwaniu i Mszy św. Ta część grupy, która wróciła, spędziła noc na adoracji i modlitwie za tych, którzy wytrwali i 2011, Światowy Dzień Młodychpozostali. Było to kolejne bolesne doświadczenie. Trzeba było zmierzyć się z własną słabością, zaakceptować ją i pokornie oddać to doświadczenie Panu Jezusowi, w ufności, że On sam wszystko może obrócić na dobre. Mieliśmy wrażenie, jakby nas kształtowało i ubogacało wewnętrznie to wszystko, co nie było związane bezpośrednio z samymi wydarzeniami Światowego Dnia Młodych.

W drodze powrotnej zatrzymaliśmy się jeszcze na jeden dzień odpoczynku w Barcelonie, ciesząc się pięknem miasta.

Gdy wracaliśmy do Rzymu, całe przedpołudnie w autokarze było poświęcone świadectwom przeżytych dni. Młodzi podkreślali doświadczenie uniwersalności Kościoła, piękno bycia Kościołem, odkrycie i dzielenie swojej wiary z innymi ludźmi młodymi z różnych stron świata. Ważna była dla nich konfrontacja z innymi kulturami, językami i doświadczenie, że łączy nas Chrystus i Jego Ewangelia. Podkreślali odkrytą wartość przyjaźni z Jezusem i zaproszenie, żeby o Nim świadczyć w życiu codziennym, bo kto raz spotkał Chrystusa, nie może stanąć w miejscu. Nasze pielgrzymowanie stało się symbolem drogi do przebycia, nieustawania w zacieśnianiu więzi z Jezusem. W swoich wypowiedziach młodzi podkreślali, jak bardzo napotykane przeciwności i trudności uczyły ich opierania się na Jezusie, by być rzeczywiście „Zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (por. Kol 2,7).

Cieszę się, że wraz z s. Emerenzjaną mogłyśmy uczestniczyć w tym tak wielkim wydarzeniu Kościoła i nieść naszą urszulańska obecność w środowisko młodzieży.

s. Danuta Benisz2011, Światowy Dzień Młodych

S. Emerenziana Ambrosi Mtinda z Tanzanii dodała od siebie:2011, Światowy Dzień Młodych

Pragnę podziękować za możliwość uczestniczenia w Światowym Dniu Młodych w Madrycie. Jestem bardzo zadowolona z tego doświadczenia. Ubogaciło mnie świadectwo wiary w Chrystusa tylu młodych ludzi. Wielbili, śpiewali chwałę Boga. Wszystko to było dla mnie bardzo piękne. Modliliśmy się za Kościół, za całe nasze Zgromadzenie i wspólnoty rozsiane po całym świecie, za nasze rodziny i za tych, którzy znajdują się w potrzebie. Bardzo za wszystko dziękuję!

A oto kilka świadectw naszych studentek:

Do wzięcia udziału w Światowym Dniu Młodych skłoniło mnie silne pragnienie dzielenia mojej wiary i radości bycia chrześcijanką z licznymi młodymi, którzy, tak jak ja, udali się w drogę. Podczas naszego pielgrzymowania doświadczyłam piękna przynależności do Kościoła katolickiego, bycia Kościołem Bożym. Bardzo mnie ucieszyło spotkanie z młodymi przybywającymi z różnych stron świata, konfrontacja z różnymi językami, kulturami, z ich różnymi kolorami skóry. Wszyscy należymy do tego samego Ciała: Jezusa Chrystusa, Kościoła.

2011, Światowy Dzień Młodych./.

Czas po Madrycie jest dla mnie czasem refleksji, by jakoś uporządkować burzę emocji, jakich doświadczyliśmy w świetle Miłości Boga. Dni w Madrycie dużo mnie nauczyły, przede wszystkim poprzez małe rzeczy, i myślę, że jesteśmy wezwane czynić właśnie to, co małe, a co potem sam Bóg przemieni w wielkie. Powracam myślą do różnych momentów, myślę o przeciwnościach, o uśmiechach, o piosenkach, myślę o momentach poddawania się na duchu, o deszczu w noc czuwania, myślę o nowych osobach, które poznałam, odkrywając, że wiara jest czymś bezmiernym, gdyż Bóg jest Jeden i jest dla wszystkich, i można Go odkryć w doświadczeniach życiowych innych osób, w ich spojrzeniu. Myślę, że mój Światowy Dzień Młodych rozpoczął się tego pamiętnego popołudnia, gdy się nam zepsuł autokar na tym prawdziwym pustkowiu. Tam właśnie doświadczyłam, co to znaczy być chrześcijaninem i wspólnotą. Zrozumiałam, co znaczy Kościół i dlaczego chrześcijanin nie może żyć sam! Jesteśmy w drodze i jest to piękne, bo dzięki temu wędrowaniu możemy wzrastać.

./.

Minęły dwa tygodnie od zakończenia Światowego Dnia Młodych i nadal jestem głęboko przekonana, że nie mogłam przeżyć piękniejszego doświadczenia! Dziękuję za danie mi tej możliwości i jeszcze bardziej jestem zadowolona z tego, że mogłyśmy to doświadczenie przeżyć wszystkie razem!

*

Z młodzieżą z Windsor w Madrycie

2011, Światowy Dzień MłodychDwa lata temu grupa młodzieży z parafii Świętej Trójcy w Windsor (Kanada) – pisze s. Elżbieta Mruczek – podjęła przygotowania do Światowych Dni Młodzieży w Madrycie. Zajął się tym z entuzjazmem i energią nowy wówczas wikariusz ks. Karol Maciejewski. Młodzież spotykała się co miesiąc, by analizować przesłanie Ojca Świętego do młodych, pogłębiać relację z Jezusem i wspólnie zastanawiać się, jak żyć Jego Słowem w dzisiejszym świecie, jak odpowiadać na Jego miłość. Młodzież podejmowała również rozmaite akcje – wraz z rodzicami – żeby uzbierać trochę pieniędzy na wyjazd. Były to kiermasze domowych wypieków, organizowanie pikników czy też sprzedaż rzeczy używanych.

10 sierpnia 2011 roku 23-osobowa grupa wyruszyła najpierw do Barcelony na tzw. Dni w Diecezji, by następnie udać się do Madrytu na spotkanie z Ojcem Świętym. W obydwu miastach trafiliśmy do szkół, gdzie nocowaliśmy w sali gimnastycznej, mając codziennie atrakcję w postaci zimnych pryszniców. Chyba to one spowodowały, że spora część grupy, mimo upału, pozaziębiała się. Ale wszyscy dzielnie wytrwali do końca.

Byliśmy pod urokiem pięknej architektury Barcelony, zarówno kościołów, jak i innych budowli. Wraz z innymi pielgrzymami zostaliśmy zaproszeni na wspólną Eucharystię do przepięknej katedry Sagrada Familia. Dzień wcześniej oglądaliśmy to niezwykłe dzieło sztuki, a zarazem miejsce modlitwy, oraz zapoznaliśmy się z historią katedry.

2011, Światowy Dzień MłodychW Madrycie młodzież miała wiele możliwości pogłębiania swojej wiary, a także w sposób szczególny mogła doświadczyć uniwersalności naszego Kościoła, spotykając się z Ojcem Świętym, a tym samym zastępcą Chrystusa na ziemi, oraz z młodymi z całego świata. Uczestniczyliśmy w katechezie w języku polskim, którą prowadził biskup Polak, oraz po angielsku z biskupem z Australii. Spotkania te były uwieńczone Eucharystią. Po południu również czekały do wyboru bogate imprezy, choć z powodu tłumów nie zawsze można było zrealizować swoje plany. Nasza grupa pewnego popołudnia zdecydowała się pójść na spotkanie z Christopherem Westem, który w sposób bardzo przystępny i interesujący przybliżał młodym wspaniałą perspektywę, a równocześnie zamiar Boga wobec nich, w oparciu o teologię ciała w ujęciu Karola Wojtyły – Jana Pawła II. Po odczekaniu w ponadgodzinnej kolejce okazało się jednak, że nasza grupa, podobnie jak wiele innych, nie może się dostać z powodu braku miejsc. Młodzież jednak nie poddała się i zdecydowała skorzystać z okazji następnego dnia, odczekać znów swoje, choć tym razem już nie na marne.

Szczególnym przeżyciem, chyba dla całej naszej grupy, było wspólne przygotowanie do sakramentu pojednania, które poprowadził ks. Karol, a następnie spowiedź święta oraz cicha modlitwa w namiocie adoracji, która miała trwać pół godziny, tymczasem ksiądz, mile zaskoczony, musiał czekać o wiele dłużej, aż wszyscy powrócili z adoracji.

W czasie spotkań z Benedyktem XVI, na Mszy św. czy Drodze Krzyżowej, trudno było nie lękać się o zdrowie czy bezpieczeństwo swoich podopiecznych z powodu upału i ogromnego ścisku. Takich doświadczeń, jak zemdlenia czy zagubienia, również i nam nie zabrakło, ale zawsze wszystko dobrze się kończyło i za to Bogu niech będą dzięki.

Tym, co dodawało entuzjazmu i energii, była postawa naszej młodzieży. Byli bardzo zatroskani o siebie wzajemnie i te niełatwe doświadczenia oraz trudy przyjmowali pozytywnie. To nie tylko młodość, to również znak, że Chrystus jest naprawdę ważny w ich życiu, i to budzi radość, a zarazem nadzieję.

2011, Światowy Dzień Młodychs. Elżbieta Mruczek

Oto refleksja Aleksandry Jezierskiej – jednej z najmłodszych uczestniczek pielgrzymki:

Światowe Dni Młodzieży były głębokim przeżyciem, które zostanie z nami na zawsze. Myślę, że cała młodzież, która tam przybyła, zapamięta to spotkanie z Papieżem na całe życie. Gdy zebraliśmy się na Plaza de Cibeles, radośnie oczekując przyjazdu Papieża, zaczęliśmy wołać „Esta es la juventud del Papa!” (Jesteśmy młodzieżą Papieża!). Kolorowe flagi z przeróżnych krajów trzepotały naokoło na wietrze – znaki młodzieży z każdego zakątka świata. Byliśmy zjednoczeni w naszej wierze, w naszym wspólnym celu spotkania się w Madrycie. Droga Krzyżowa z Ojcem Świętym była też szczególnym przeżyciem. Każda stacja przybliżała nam Jezusa. Byliśmy razem z Nim, przy Nim, gdy cierpiał za nasze grzechy na krzyżu. Byliśmy także przy Maryi, aby Ją pocieszyć w Jej ciężkim smutku i boleści. Następnego dnia wzięliśmy udział w wieczornym czuwaniu z Papieżem na lotnisku Cuatro Vientos. Choć był to najtrudniejszy dzień, to przeżyłam te chwile najmocniej. Staliśmy w deszczu i w wietrze, jednak słuchaliśmy uważnie Papieża. Był to moment wielkiej jedności i poczucia, że Bóg był blisko. Światowe Dni Młodzieży były wspaniałym przeżyciem, które inspiruje nas, aby być „zakorzenieni i zbudowani na Chrystusie, mocni w wierze” (Benedykt XVI)!

Czytany 2566 razy