środa, 01 czerwiec 2011 22:31

Dr Katarzyna Czarnecka, Filologia Polska UAM - [ Urszuli Ledóchowskiej refleksja o wychowaniu na łamach "Dzwonka św. Olafa" ]

Wśród wielu form aktywności św. Urszuli Ledóchowskiej, założycielki Zgromadzenia Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego, szczególne miejsce zajmuje działalność wydawnicza. Doceniając wagę słowa pisanego, m. Urszula zainspirowała, założyła lub osobiście współtworzyła kilka czasopism, będących narzędziem upowszechniania proponowanego przez nią stylu życia i duchowości. Pierwszym periodykiem, powstałym już w niepodległej Polsce, w 1924 r., był "Dzwonek św. Olafa", kierowany do absolwentek szkoły w Pniewach. Aby przybliżyć ideę tego pisma, przypomnijmy kilka podstawowych faktów z biografii matki Urszuli.

Lata I wojny światowej m. Urszula - w świecie hrabina Julia Ledóchowska - spędziła w krajach skandynawskich, dzieląc swój czas między sprawy urszulańskiego domu zakonnego, dobre kontakty z miejscową ludnością, organizację i funkcjonowanie szkół (szkoła języków obcych w szwedzkim Djursholmie, przeniesiona później do Aalborga w Danii i poszerzona o dział gospodarstwa domowego), działalność odczytową na rzecz powstałego w Vevey (Szwajcaria) pod przewodnictwem Henryka Sienkiewicza Generalnego Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce oraz troskę o los polskich sierot na obczyźnie. Z chwilą ustania wojennej zawieruchy m. Urszula stanęła przed nowymi zadaniami. Skoro przyłączenie wspólnoty z Aalborga do unii polskich urszulanek (Kongregacji Urszulańskiej, łączącej pod jednym zarządem autonomiczne domy zakonne) okazało się niemożliwe1, przyszła pora na prawne uregulowanie życia współsióstr. Starając się o zgodę na utworzenie nowej gałęzi urszulańskiej, należało również znaleźć stosowną siedzibę w Polsce. Wybór padł na dwie sąsiadujące ze sobą posesje, położone w Wielkopolsce, nad Jeziorem Pniewskim. Kontrakt kupna zawarto 11 lutego 1920 r. Aby zdobyć potrzebne fundusze, m. Urszula podjęła - raz jeszcze2 - cykl prelekcji w Szwecji i Norwegii. Wśród słuchaczy odczytu w Kristianii (Oslo) znalazła się pani Stolt-Nielsen, żona konsula norweskiego. Dzięki jej zabiegom konsul podarował m. Urszuli kwotę 20 000 koron. Na pamiątkę tego wydarzenia placówkę w Pniewach nazwano Zakładem św. Olafa, nawiązując do postaci świętego - króla Norwegii Olafa II, który zjednoczył kraj i utrwalił w nim chrześcijaństwo3.

Pierwsza grupa dzieci i sióstr z Aalborga dotarła do Pniew 8 sierpnia 1920 r. Już 23 września tegoż roku otworzono szkołę gospodarczą. Zakład stale się rozbudowywał, gromadząc coraz większą liczbę sióstr i podopiecznych - tak uczennic, jak i wychowywanych sierot. Uczennice przebywały w "Olafie" od 1 do 3 lat. Pragnieniem m. Urszuli było stworzenie w społeczeństwie elity katolickiej, która by wcielała w życie zasady wiary i pociągała swym przykładem innych do Dobra i Prawdy4. Podobne zamiary wymagają długotrwałej pracy wychowawczej, która nie może się ograniczyć do kilku lat młodzieńczych. Chcąc podtrzymywać kontakt z absolwentkami, w październiku 1924 r. m. Urszula zaczęła wydawać, za zezwoleniem władz kościelnych, "Dzwonek św. Olafa" - periodyk opatrzony podtytułem "Pisemko kwartalne dla byłych uczennic Zakładu św. Olafa". Pismo to (profesjonalnie drukowane, rzadziej: przepisywane na maszynie), o początkowym nakładzie 500 egzemplarzy, ukazywało się systematycznie aż do lipca 1939 r. Ostatni numer poświęcono pamięci Matki, zmarłej 29 maja 1939 w Rzymie. W ciągu prawie 15 lat istnienia "Dzwonka..." m. Urszula pozostawała główną jego redaktorką, sama przeprowadzała też korektę każdego zeszytu5. Poszczególne numery budowane były zwykle według powtarzalnego wzorca: otwierane przez artykuł wstępny o charakterze formacyjno-wychowawczym, pisany przeważnie przez Matkę, zawierały bieżące informacje lub wspomnienia z życia szkoły, sprawozdania z rozmaitych placówek Zgromadzenia, korespondencje byłych uczennic (Olafitek) dotyczące różnego rodzaju zaangażowań społecznych i religijnych, teksty okolicznościowe (zawiadomienia o spotkaniach, ślubach, zgonach, narodzinach dzieci - Olafiątek), drobne wskazówki lekturowe, niekiedy też np. poezje lub fragmenty dzieł ascetycznych.

Ustalenie liczby tekstów bezspornego autorstwa m. Urszuli Ledóchowskiej, opublikowanych na łamach "Dzwonka św. Olafa", przysparza pewnych trudności, wymaga wnikliwych studiów tak biograficznych, jak i stylistycznych. Na użytek niniejszego opracowania przyjmuję, że w "Dzwonku..." ukazało się blisko 80 wypowiedzi m. Urszuli, niekiedy kilkuczęściowych. Niektóre z nich są szczęśliwie sygnowane przez autorkę słowem Matuchna (w wersji skróconej: M. . . ., M. . . a, M.), inne, choć niepodpisane, dają się identyfikować ze względu na treść lub perspektywę narracyjną (proszę Bożej Dzieciny, by życzenia starej Matuchny, dla jej kochanych Dzieci błogosławiła i miłosiernie wysłuchała6). Za miarodajne uznaję informacje bibliograficzne, zawarte w publikacji s. Józefy Ledóchowskiej "Życie i działalność Julii Urszuli Ledóchowskiej"7. Na uwagę zasługuje zróżnicowanie gatunkowe tekstów pisanych przez m. Urszulę - w "Dzwonku" znajdujemy bowiem artykuły ascetyczno-wychowawcze, wspomnienia, życzenia, odezwy, sprawozdania, listy z drogi, a także przedruki odczytów, przemowy i utwory poetyckie. Dodajmy, że niektóre publikacje układają się w wyraziste cykle, podejmujące tę samą tematykę (np. artykuły poświęcone pracy na Kresach, pobytowi w Rzymie czy trosce o powołania kapłańskie).

Podstawowe cele "Dzwonka" zostały przedstawione w tekście "Do czytelniczek", otwierającym pierwszy numer pisma. Ma ono, jak czytamy, nie tylko podtrzymywać te węzły tak serdeczne, które złączyły serca chwilowych mieszkanek Św. Olafa czy też sercom kochającym zanieść pozdrowienie głębokiej, macierzyńskiej miłości. Pniewski Zakład nie przypadkiem został tam nazwany cichym przybytkiem modlitwy i pracy. Modlitwa i praca bowiem to dwa nierozłączne zadania, o których chce przypominać kwartalnik: chce duszom gorącym, wzniosłym wskazać wielkie ideały pracy na chwałę Boga i dla zbawienia dusz (...), chce zainteresować czytelniczki swe w tej pracy Bożej, społecznej. Wszak niejedna mogłaby brać udział czynny w tej pracy tak dziś potrzebnej - pracy dla ludu, pracy dla biednych, - mogłaby brać udział przez modlitwę serdeczną, by Bóg tej pracy błogosławił, - przez pracę, choćby uszyciem ubranka dla biednych dzieci... niejedna z Was chciałaby coś czynić dobrego - ale nie wie co, - dzwonek wyśpiewa pieśń miłości i natchnie myśl dobroci i miłosierdzia!8. Z lektury drukowanych na łamach czasopisma wypowiedzi m. Urszuli wyłaniają się konsekwentnie dwa nurty myśli wychowawczej9: wychowanie do głębokiej, uporządkowanej religijności oraz do służby drugiemu człowiekowi, rozumianej również jako praca dla Boga i Ojczyzny. U ich podstaw leży obserwacja przemian obyczajowych, zachodzących po zakończeniu I wojny światowej.

Obraz współczesności, odmalowany przez m. Urszulę, nacechowany jest niepokojem. Wyraźnie zarysowane zagrożenia mogłyby przyprawiać o pesymizm, gdyby nie fakt, że Matka traktuje je jako swoiste wyzwanie, zaproszenie do aktywności. Charakteryzując moralne niedostatki, negatywne wzorce zachowań, przejmowane przez młodzież, wskazuje pożądane postawy, zachęca do podejmowania odpowiedzialnych wyborów. Niebezpieczeństwom przeciwstawia szlachetne wartości.

I tak oto szczególnie wiele miejsca na łamach "Dzwonka św. Olafa" poświęca się czystości obyczajów, skromności. Gani się po wielokroć mody ohydne, lekturę brudną, widowiska niemoralne, bezwstydne gimnastyczne zawody, bezwstydne wspólne kąpiele i wylegiwanie na brzegu morskim10 (które zasługują na miano ekscesów, wywołują zgorszenie ludu rybackiego11), bywanie w kinematografach bezwstydnych12, piosnki bezwstydne13. Wszystkie te zachowania są wyrazem źle pojmowanej pogoni za szczęściem: Świat dzisiejszy goni nieustannie za szczęściem, ale że szczęścia prawdziwego znaleźć nie może, więc goni za zabawami, przyjemnościami, rozrywkami, gubi się w szale używania, by tym sposobem zagłuszyć tęsknotę do czegoś lepszego, umorzyć nudę i niesmak, które życie poświęcone zabawom i rozrywkom za sobą pociąga14. Młodym ludziom zagraża materializm: Umysł dzisiejszego człowieka, zbyt obciążony wszelkiemi wymaganiami coraz bardziej panoszącego się materjalizmu, nie umie już wznosić się wyżej - umie tylko grzebać się w ziemi15. Gdzie indziej czytamy o konieczności ...zatrzymania fali wzrastającego materjalizmu, który wysusza serce człowieka, zabija wszelkie objawy życia nadprzyrodzonego16. Ostatni z cytatów odwołuje się do wartości duchowych - życia nadprzyrodzonego. W tym tonie utrzymana jest większość wskazówek; troska o moralność znajduje swe uzasadnienie w płaszczyźnie religijnej. Świat ciągnie, ziemia nęci, a niebo zbyt wysoko, o niem tak łatwo się zapomina17. Nieprawości zdają się wręcz podważać sens Chrystusowej ofiary: Cóż za pożytek z Boskiej Krwi wobec dzisiejszego rozluźnienia obyczajów? - wobec tych mód niegodziwych, przyzwyczajających naszą młodzież do widoku prawie nieubranych pań?(...) I te książki pełne brudów, któremi nasza młodzież się karmi i czytają to, przed czem w karności chrześcijańskiej wychowane matrony się wzdragają, i znów słyszymy: "Ja w tem nic złego nie znajduję". (...) I rozmowy dwuznaczne, i ten flirt graniczący z niemoralnością, i w dalszym ciągu te rozwody niekatolickie18. Matka Urszula dostrzega dążenia typowe dla młodych kobiet, rozumie specyfikę wieku młodzieńczego, pragnie jednak ukierunkować uwagę Olafitek na dobra wyższe: Tyle, tyle dusz młodych nie zna innych pragnień, jak: "Być bogatą, uczoną, bawić się, mieć piękne suknie, kapelusze, fryzury, pięknie tańczyć" - czy takie pragnienia uszlachetniają? Sursum corda, niech tym podobne pragnienia przytłumionym głosem odzywają się czasem nieśmiało - w ukrytym zakątku niższej części serc Waszych - młodość ma swoje prawa, ale poza tem, niech Was do czynów św. zapalają wielkie pragnienia łączące się z pragnieniem Ukrzyżowanego19. Zachęca do podejmowania wysiłków: Złóżcie u stóp Chrystusa ofiarę z próżności, z ciekawości, ubierzcie się uczciwie i skromnie, czytajcie książki czyste i moralne, nie bierzcie udziału w murzyńskich tańcach dziś wszędzie zaprowadzonych, stójcie na straży moralności20. W realizacji podobnych ofiar mogą pomóc wzorce świętych, np. św. Stanisława Kostki, który to woła dziś głośno, bo chciałby bronić młodzież naszą przed temi zatrutemi hasłami świata; "używać życia póki czas", "trawić młodość w rozkoszach - aż się strawi"21. Niezbędna okazuje się również praca nad silną wolą22, dbałość o dobrze uformowane sumienie23 i umiejętność zdystansowania się od opinii otoczenia24. Opowiadając o pewnej Ukraince, pragnącej wstąpić do klasztoru jedynie ze względu na perspektywę spokojnego życia, m. Ledóchowska jako warunek osiągnięcia cnót wskazuje gotowość do podejmowania umartwień25.

Równie istotna, jak postawa czystości, jest bezwarunkowa prawdomówność. Przejawia się ona nie tylko w tym, by od dziecka przyzwyczaić się do prawdy, skrupulatnie liczyć się z tym, co się mówi, nie pozwolić sobie na najmniejszą niedokładność w słowach - pilnować siebie ciągle - by nie przesadzać, nie przekręcać26. Matka Urszula zaleca wychowankom panowanie nad emocjami, unikanie jakiegokolwiek fałszu w zachowaniu, przestrzega przed podporządkowywaniem się modzie i kreowaniem własnego wizerunku. Uciekając się do anegdoty z dzieciństwa, tak oto zniechęca do stosowania makijażu: Nie ulegajcie, dzieci moje, tej głupiej modzie malowania się. Gdy stara Matuchna była mała, opowiadano jej o dzikich indianach, którzy się malują - to było bardzo ciekawe - i przemówiło silnie do dziecięcej wyobraźni. Dziś, gdy stara Matuchna jest już bardzo starą, wszystko się zmieniło - dzicy nawracają się do Boga, do cywilizacji, przestają się malować - natomiast białe panie do obyczajów dzikich wracają - malują się, czy to nie świat do góry nogami przewrócony? (...) Dbaj bardzo o porządek, nawet o estetykę - ale nie zrób z siebie pudełka barw różnorodnych! (...) Bądź stworzeniem Bożym, a nie laleczką mody27.

Jak już wspomniano, notowane przez św. Urszulę wskazówki moralne znajdują swą ostateczną motywację w racjach religijnych. Podstawowym wymiarem wychowania jest zatem wychowanie religijne28. Tego typu treści podawane są zwykle w artykułach wstępnych, często w nawiązaniu do okresu liturgicznego albo - co istotne - do wydarzeń zachodzących w Polsce lub na świecie. Szczególne miejsce zajmuje tutaj nabożeństwo do Najświętszego Sakramentu. Od r. 1925 do "Dzwonka św. Olafa" dołączano dodatek - pisemko "Hostia, orędowniczek Krucjaty Eucharystycznej", popularyzujące ruch dziecięcy stworzony przez papieża Benedykta XV, który pragnął przez modlitwę i ofiarę odrodzić świat w miłości Chrystusowej29. Zapowiadając zbliżający się Wszechpolski Kongres Eucharystyczny w Poznaniu, Matuchna zachęca do ożywienia wiary w sakramentalną obecność Chrystusa30. Propaguje również kult Krwi Przenajświętszej31. Wiele uwagi poświęca także pobożności maryjnej, mobilizując Olafitki do kontynuacji praktyk modlitewnych wdrożonych w czasie pobytu w pniewskim Zakładzie. Snując refleksję nad modlitwą różańcową, pisze m. in.: I nie tylko nauczy Cię różaniec, jak żyć - kochając, cierpiąc i modląc się - ale nauczy Cię, jak umierać - słodko i spokojnie u stóp Marji32. Pod koniec 1937 r. zwraca uwagę na inicjatywę podjętą przez dominikanów, którzy wzywają narody do Krucjaty różańcowej, aby wyprosić u stóp ołtarzy Maryi zmiłowanie dla tego biednego komunizmem, socjalizmem, bolszewizmem zbałamuconego świata33. U Maryi, będącej arcydziełem piękna, które wyszło z rąk Stwórcy34, należy ufnie szukać wsparcia we wszelkich potrzebach35, u Jej stóp uczyć się miłości, pracy i modlitwy dla dobra Polski36. Cześć dla Matki Bożej wyraża się zatem w konkretnych czynach37.

Postawą, o której potrzebie systematycznie przypomina m. Urszula, jest wierność Kościołowi, przejawiająca się m. in. szacunkiem wobec Ojca świętego i modlitwą za niego. Okazją do uwrażliwienia czytelniczek na tę sprawę są takie wydarzenia, jak np. pojednanie Stolicy Apostolskiej z Państwem Włoskiem38, nasilające się w latach 30. ataki na katolicyzm oraz szerzenie się sekt39, dziesięciolecie pontyfikatu Piusa XI czy wybór Piusa XII40. Teksty poświęcone podobnym momentom historycznym nie są jednak okolicznościowymi laurkami; m. Ledóchowska wyprowadza zawsze konkretne wskazówki, pragnie pobudzać do wdzięczności dla Kościoła, troski o jedność i zgodę we wszelkich środowiskach. W związku z wspomnianym jubileuszem Piusa XI tłumaczy, że miłość do Ojca św. streszcza się w 3 postanowieniach: 1) Chcę wiernie stać przy Kościele Św. Katolickim, opierając się zawsze na nieomylności papieskiej. 2) Nigdy nie wstydzić się tego, żem katoliczką i że wedle wiary mojej żyję. 3) Chcę żyć podług nauki i wskazówek Kościoła Katolickiego, nie zaś wedle pojęć świata i przepisów mody41.

Kolejnym motywem, ustawicznie powracającym na kartach "Dzwonka...", jest konieczność takiego uformowania osoby, aby bez względu na swój wiek była zdolna dostrzegać perspektywę życia wiecznego. Pomimo marności świata, obracającego się w proch, ten człowiek nędzny, który jak ta "trawa polna, dziś jest, a jutro będzie w piec wrzucona", ma przed sobą horyzonty wieczności, do których wznosić się może42. Wspominając spacery po Rzymie, Matka mówi o przemijającej świetności rzeczy doczesnych i niezbędnym dystansie do dóbr materialnych: tego wszystkiego nie zabierzesz ze sobą na tamtą stronę grobu (...) Pamiętaj, przygotuj się na tę podróż do wieczności43. Olafitki wychowywane są zatem do tego, by - idąc za słowami Ewangelii - gromadzić nieprzemijające skarby miłości i cnót44. Opuściwszy szkołę, winny pamiętać o egzaminie ważniejszym od matury, tym, który nas czeka po tamtej stronie życia, który nam otwiera podwoje Królestwa Bożego, królestwa wiecznej miłości, wiecznej światłości, wiecznego szczęścia45. Św. Urszula przynagla także do modlitwy za zmarłych46.

Życie jawi się m. Ledóchowskiej jako ustawiczna walka. Olafitki powinny zatem podjąć systematyczne zmagania w obronie własnej duszy, opierając się egoizmowi, oziębłości religijnej, pokusom materializmu. Ich bronią, jak wskazuje Matuchna, jest słowo, przykładna postawa, dobroczynność, a także kompetencje intelektualne, umożliwiające pomoc innym47. Refleksja o przemijaniu i walce duchowej prowadzi do wskazania ostatecznego celu: świętości. Wbrew powszechnym wyobrażeniom, świętość nie jest niczym nadzwyczajnym. Polega na wiernym spełnianiu obowiązków i ufnym zwracaniu się o pomoc do Boga48, cichem spełnianiu Woli Bożej49. W tekście zainspirowanym uczestnictwem w uroczystościach beatyfikacyjnych ks. Jana Bosko m. Urszula zaznacza, że świętość to podstawowy obowiązek chrześcijanina, tłumacząc dalej: Największe dobro na ziemi, to - świętość, jedynie ważny cel, do którego warto na ziemi dążyć - świętość, jedyny skarb, który należy zdobywać - świętość, świętość i zawsze świętość!!50. W świętych upatruje też nadzieję dla podupadającej moralnie Europy - świętość bowiem zasłania grzesznych przed sprawiedliwą karą Bożą - wyprasza łaskę powstania dla jęczących w nocy zbrodni i występków51. Wartość wychowawczą mają przykłady życia osób wyniesionych na ołtarze (lub zmarłych w opinii świętości), takich jak m. in. Andrzej Bobola, królowa Jadwiga, Bernadetta Soubirous52.

Charakteryzowane powyżej wychowanie religijne i moralne winno przekładać się na konkretne czyny, rodzić gotowość do podjęcia zadań dla dobra innych. Jednym z kształtów takiej aktywności, proponowanym czytelniczkom "Dzwonka św. Olafa", jest stała troska o modlitewne i materialne wsparcie kandydatów do kapłaństwa. W kwietniu 1925 r., w artykule wstępnym pt. "Pragnę", nawiązującym do sitio - słowa wypowiedzianego przez Chrystusa na krzyżu, znajdujemy apel: Pragnijcie przysporzyć Kościołowi dobrych kapłanów53. Do Olafitek kieruje się tu zachętę, by zechciały utworzyć komitet, łożący na utrzymanie chłopców odkrywających drogę powołania, zamieszkałych w poświęconym w październiku 1924 r. Małym Kolegium Piusa X w Pniewach. Systematyczna pomoc mogłaby przyjąć formę okresowej "adopcji", przybrane mamusie zaprasza się do opieki nad wybranymi małymi księżmi. Zagadnienie to powraca w kolejnych numerach kwartalnika (do r. 1931), m. Urszula ponawia prośby, mobilizuje następne grupy absolwentek, informuje o losach chłopców, podejmujących dalszą naukę i formację (np. w małych seminariach, nowicjatach).

Wysiłki na rzecz młodzieńców przygotowujących się do stanu duchownego m. Urszula rozumie jako formę czynu szlachetnego (...) na chwałę Bożą, dla dobra Kościoła św. i Ojczyzny naszej54. Inną inicjatywą, podporządkowaną tymże celom, jest praca na Kresach. Począwszy od opublikowanej w styczniu 1927 r. odezwy pt. Ratujmy!55, przez 12 lat na łamach "Dzwonka" m. Ledóchowska wiele miejsca poświęca potrzebom społecznym i religijnym na Polesiu, Wołyniu, po części i na Wileńszczyźnie. Na szczególną uwagę zasługuje fakt, iż do pracy na tych terenach, uważanych wręcz za ziemie misyjne, Matka pragnie skierować nie tylko zakonnice. Marzy o tym, by służbę dla katolickiej Polski podjęły także Olafitki, zwłaszcza te, które dotąd nie wyszły za mąż, nie muszą pracować zarobkowo, oddają się rozrywkom, w najlepszym razie - na prawach wolnego słuchacza uczęszczają na wykłady z historii sztuki. Jesteś stworzoną do czegoś wyższego, pożyteczniejszego, jak do służenia za ozdobę (czasem wątpliwą) salonów, do tańców murzyńskich, do manikury i rozmaitych innych, równie pożytecznych rzeczy56 - poucza, nie bez ironii, byłe uczennice. Proponuje, by zechciały one dwa, trzy lata swej młodości poświęcić Bogu i Ojczyźnie, podobnie jak mężczyźni odbywający służbę wojskową. Praca społeczna byłaby świetnym przygotowaniem do zamążpójścia, przyczyniłaby się do rozwoju osobowego kresowych pomocnic (Dojrzejesz przy tej pracy, Dziecino moja, duch Twój zmężnieje, nabierzesz hartu duszy... 57). Odezwa spotkała się ze sporym echem - m. Urszula wspomina np. o odpisywaniu na 700 listów, wyborze i przygotowywaniu małej grupy współpracownic, mających podjąć na Kresach działalność wychowawczą (w placówkach dla dzieci i dla starszych dziewcząt: w internatach, szkołach, warsztatach zawodowych) i katechetyczną58. Apele o praktyczne zaangażowanie się w pracę na Kresach są kontynuacją wcześniejszych wysiłków pedagogicznych Matki: odpowiednio uformowane kobiety nie mogą poprzestać na powierzchownej religijności, nie powinny zatrzymywać zdobytych dóbr duchowych dla siebie. Wychowawczyni oczekuje zatem, że jej starania wydadzą konkretny plon, i przypomina: Nie wystarcza tylko modlić się: "Przyjdź Królestwo Twoje", trzeba pracować, by to Królestwo Boże przyszło59.

Szczególnym rysem, obecnym w wielu tekstach m. Urszuli, jest ton pogody, zaproszenie do radosnego przeżywania codziennych obowiązków. Tak w pierwszym numerze "Dzwonka św. Olafa", jak i w ostatnim, już po śmierci m. Urszuli, zamieszczono jej sześciozwrotkowy wiersz pt. "Promyk słoneczny"60. Utwór ten, abstrahując od jego wartości artystycznej, można potraktować jako swoisty program m. Urszuli. Jakiekolwiek starania, czynione dla dobra ludzi i na chwałę Boga, nie mogą być naznaczone manifestowanym umartwieniem czy wręcz cierpiętnictwem. Zwracając się do Olafitek w jednozdaniowym komentarzu, autorka ujawnia swój zamysł. Chce, by krótki wierszyk (...) wzbudził (...) gorące szlachetne pragnienie: "I ja chcę być dla wszystkich co mnie otaczają - promykiem słonecznym"61. Za pośrednictwem kwartalnika kolejne grupy byłych uczennic pniewskiego Zakładu św. Olafa przygotowywane są do wytrwałej, systematycznej i dyskretnej służby, co wszędzie pociechę, wesele roznosi. Owo święte wesele wymaga wysiłku: z jednej strony bowiem jest niezasłużonym darem Ducha Świętego, z drugiej jednak - prawdziwa Boża wesołość to cnota, a cnotę trzeba nabywać walką, pracą nad sobą62. Kolejne numery czasopisma przygotowywane są w taki sposób, by oprócz bieżących informacji i nasyconych emocją tekstów umacniających więzi środowiska absolwentek nieustannie dostarczać czytelniczkom motywów do głębszej refleksji. Łącząc w redagowanych przez siebie artykułach problematykę moralną, religijną i społeczną (z zawsze obecnym wydźwiękiem patriotycznym), m. Urszula podejmuje trud ustawicznego formowania młodych kobiet, pokazując tym samym, że praca wychowawcza nie kończy się z chwilą opuszczenia szkolnych murów. Wkraczając w dorosłe życie, Olafitki winny troszczyć się tak o własny rozwój, jak i o przekaz zdobytych dóbr otaczającej je społeczności.

1 Por. s. J. Ledóchowska, Życie i działalność Julii Urszuli Ledóchowskiej, Warszawa 1998, s. 163-175.

2 Jak podają biografowie, w odczytach św. Urszuli, popularyzujących wiedzę o położeniu Polski, można wyodrębnić 3 cykle. Najwcześniejszy, obejmujący lata 1915-1917, to wystąpienia wspierające Komitet w Vevey, a za jego pośrednictwem - potrzebujących na ziemiach polskich. Celem drugiego cyklu (datowanego na lata 1917-1918), wciąż pod patronatem Komitetu, było zdobycie pieniędzy na zakup i utrzymanie domu dla polskich sierot w Danii. Wiosną 1920 roku matka Urszula starała się natomiast pozyskać środki, umożliwiające powrót dzieci do wyzwolonej ojczyzny, a konkretnie: kupno posiadłości w Pniewach. Por. np. Z. J. Zdybicka, Otworzyć serce. Apostolstwo matki Urszuli Ledóchowskiej, Warszawa 2003, s. 116-124 i 154-166.

3 Wydarzenie to m. U. Ledóchowska opisuje w Historii Kongregacji Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa Konającego, Poznań 1987, s. 123-125.

4 S. J. Ledóchowska, op. cit., s. 229.

5 Ibidem.

6 (-), Otwarte drzwi, "Dzwonek św. Olafa" 1927 nr 1, s. 2. Wszystkie fragmenty wypowiedzi m. Urszuli cytowane są zgodnie z ortografią i interpunkcją (niekiedy bardzo specyficzną) archiwalnych numerów czasopisma. Teksty pozbawione podpisu, a przypisywane m. Urszuli, wyodrębniam znakiem (-).

7 Por. Źródła. Pisma m. Urszuli Ledóchowskiej, w: s. J. Ledóchowska, op. cit., s. 383-387.

8 M. ..., Do Czytelniczek, "Dzwonek..." 1924 nr 1, s. 1.

9 O wartościach wychowawczych "Dzwonka..." - zob. s. U. Puczyłowska, Oddziaływanie wychowawcze przez pisma szkolne, w: Szkoła pniewska. Dzieło bł. Urszuli Ledóchowskiej, Szczecin 1991, s. 70-76.

10 Tymczasem dziś - skromność znika zupełnie ze świata. Mody ohydne przyzwyczajają dziecko, przyzwyczajają młodzież do robienia wystawy ze swego ciała, - lektura brudna zajmuje umysł bezwstydnemi wyobrażeniami, widowiska niemoralne, wolność, niekrępowanie się w stosunkach z mężczyznami, - te bezwstydne gimnastyczne zawody, z chłopcami, w ubraniu, w którem się nie jest ubrana, - te bezwstydne morskie kąpiele i wylegiwanie na brzegu morskim, - to wszystko pozbawia młodzież naszego wieku poczucia skromności (...) zostaje zamiast lilji niewinności - cuchnąca zgnilizna. - Przemowa Matuchny na Zjeździe Sodalisek Szkół Średnich w Poznaniu, "Dzwonek..." 1928 nr 3, s. 3.

11 Matuchna, Wakacje, "Dzwonek..." 1935 nr 3, s. 29 i 30.

12 Matuchna, Obyś był zimny albo gorący, ale żeś letni, poczynam cię wyrzucać z ust moich, "Dzwonek..." 1936 nr 2, s. 26.

13 M., Pięknaś Maryo!!, "Dzwonek..." 1931 nr 2, s. 17.

14 (-), "Witaj Krzyżu św., jedyna moja nadziejo!", "Dzwonek..." 1927 nr 2, s. 1.

15 (-), Październik, "Dzwonek..." 1925 nr 4, s. 2.

16 Matuchna, Rok Święty, "Dzwonek..." 1933 nr 2, s. 18.

17 (-), Ku wyżynom, "Dzwonek..." 1926 nr 4, s. 1.

18 M., Lipiec, "Dzwonek..." 1925 nr 3, s. 2.

19 M., Pragnę, "Dzwonek..." 1925 nr 2, s. 2.

20 M., Lipiec, "Dzwonek..." 1925 nr 3, s. 2.

21 (-), Ku wyżynom, "Dzwonek..." 1926 nr 4, s. 1.

22 Przypominamy wam, że potrzeba młodym siły woli, by zaprzeć się tego ja niższego, które goni za każdym podmuchem światowym, by trzymać się zasad Chrystusowych. - M., Lipiec, "Dzwonek..." 1925 nr 3, s. 1.

23 Brak stosownej formacji sprawia, że na to wszystko znajduje się wytłomaczenie arcygumowego sumienia - Matuchna, Obyś był zimny albo gorący, ale żeś letni, poczynam cię wyrzucać z ust moich, "Dzwonek..." 1936 nr 2, s. 27.

24 U nas często zło pochodzi ze zbyt wielkiego liczenia się z tem "co świat powie". - Matuchna., Wakacje, "Dzwonek..." 1935 nr 3, s. 30.

25 ..."cztoby mene było dobrze". Oto hasło świata dzisiejszego - hasło najuboższych i hasło najbogatszych. (...) i dlatego wykreślamy z naszego słownika to słowo paskudne (przepraszam za wyrażenie) "umartwienie". A swoją drogą bez umartwienia, bez śmierci naszego niższego, do zła skłonnego ja, nie ma cnoty. - Matuchna, Śladami św. Andrzeja Boboli, "Dzwonek..." 1938 nr 3, s. 35.

26 (-), Żyć prawdą, "Dzwonek..." 1932 nr 3, s. 2.

27 Ibidem.

28 Jego rola zdaje się wzrastać w czasach jawnej walki z religią: Powiedziałoby się prawie, że świat, - a określmy to jasno, ten świat cywilizowany, szczególnie: ta Europa, ta Ameryka - dąży ze wszystkich sił do tego, by pozbyć się Boga, by wmawiać w siebie, że Boga nie ma, a więc że człowiek jest panem świata i może bezkarnie podnosić głowę. (...) Szerzy się walka z religią (...), w niektórych krajach - prześladowanie otwarte - zakony powypędzane, kapłani męczeni po więzieniach, katowani i zabijani, - kościoły zamykane, bezczeszczone, burzone. - Matuchna, Módlmy się, "Dzwonek" 1934 nr 2, s. 17.

29 [tekst redakcyjny], Hostia, "Dzwonek..." 1925 nr 1, s. 5.

30 Matuchna, Kongresy eucharystyczne, "Dzwonek..." 1930 nr 3, s. 1-2.

31 M., Lipiec, "Dzwonek..." 1925 nr 3, s. 1.

32 (-), Październik, "Dzwonek..." 1925 nr 4, s. 3.

33 Matuchna, Różaniec, "Dzwonek..." 1937 nr 4, s. 54.

34 M., Pięknaś Maryo!!, Dzwonek..." 1931 nr 2, s. 19.

35 Matuchna, Ave Stella Maris, "Dzwonek..." 1937 nr 1, s. 1-3.

36 Matuchna, Królowo Korony Polskiej, módl się za nami, "Dzwonek..." 1932 nr 4, s. 4-5,

37 (-), Maj, "Dzwonek..." 1928 nr 2, s. 14: Nabożeństwo do Matki Najświętszej nie tyle polega na gorących uczuciach i pięknych słowach, jak na czynach, na praktykach wiernie, z wytrwałością wykonanych.

38 Matuchna, "Tu es Petrus", "Dzwonek..." 1929 nr 2, s. 13.

39 Matuchna, "Tu es Petrus", "Dzwonek..." 1931 nr 3, s. 33-35.

40 Matuchna, inc.: "Ojcze święty, zachowaj ich w imię Twoje...", "Dzwonek..." 1939 nr 2, s. 17-19.

41 Matuchna, "A ja tobie powiadam iżeś ty jest opoka...", "Dzwonek..." 1932 nr 2, s. 19.

42 (-), Z Bogiem, "Dzwonek..." 1928 nr 1, s. 2; podobny motyw w: Matuchna, Ave Stella Maris, "Dzwonek..." 1937 nr 1, s. 1-3.

43 (-), Na Nowy Rok, "Dzwonek..." 1929 nr 1, s. 2.

44 Ibidem. Por. też: Matuchna, Szukajcie skarbów w niebie, "Dzwonek..." 1933 nr 1, s. 3: I tam w świecie nadprzyrodzonym, pod wpływem Bożej miłości, nagromadzisz skarby cnót - pokory, posłuszeństwa, miłości bliźniego, cierpliwości w znoszeniu swoich krzyżyków, strat materjalnych, - a z tych skarbów ani jeden ci nie zginie.....wszystkie, strzeżone przez twego Anioła Stróża, czekać będą tam na górze, aż do dnia, kiedy Jezus zawezwie cię do nieba i włoży ci na głowę wspaniałą koronę uwitą z cnót twoich, która będzie twą chwałą na wieki.

45 Matuchna, Czy zdasz egzamin, "Dzwonek..." 1935 nr 1, s. 1.

46 (-), "Zlitujcie się nade mną, przyjaciele moi...", "Dzwonek..." 1935 nr 4, s. 1-2.

47 Matuchna, "Nie przyszedłem puszczać pokoju, ale miecz", "Dzwonek..." 1931 nr 1, s. 1-3.

48 (-) "Szukajcie najprzód Królestwa Bożego...", "Dzwonek..." 1928 nr 4, s. 37-39; Zwykle domaga się Bóg od duszy wiernej, cichej, pracy w kółku rodzinnem w środowisku ukrytem, Ibidem, s. 38.

49 Matuchna, Muszę być świętą! , "Dzwonek..." 1929 nr 3, s. 27.

50 Ibidem.

51 Matuchna, Świętych nam potrzeba!, "Dzwonek..." 1938 nr 1, s. 1.

52 Kolejno: Matuchna, W glorii świętych, "Dzwonek..."1938 nr 2, s. 19-21; (-) O beatyfikację królowej Jadwigi, "Dzwonek..." 1928 nr 2, s. 24-30; Matuchna, W glorji świętych, "Dzwonek..." 1934 nr 1, s. 2-4.

53 M., Pragnę, "Dzwonek..." 1925 nr 2, s. 2.; na ten sam temat zob. także: (-) Żniwo wprawdzie wielkie, ale robotników mało!, "Dzwonek..." 1926 nr 3 s. 17-18; Matuchna, Kolegjum Piusa X, "Dzwonek..." 1927 nr 4, s. 39-40.

54 M., Pragnę, op.cit., s. 3.

55 Matuchna, Ratujmy!, "Dzwonek..." 1927 nr 1, s. 10-13.

56 Ibidem, s. 12.

57 Ibidem.

58 Por. np. Matuchna, "Ratujmy", "Dzwonek..." 1927 nr 4, s. 43-45. Z biegiem czasu w sprawozdaniach z pracy nowych ośrodków coraz rzadziej pojawiają się jednak wzmianki o świeckich współpracownicach.

59 Matuchna, Ratujmy!, "Dzwonek..." 1927 nr 1, s. 13.

60 M., Promyk słoneczny, "Dzwonek..." 1924 nr 1, s. 8 i 1939 nr 3, s. 45.

61 Ibidem.

62 M., Na Nowy Rok, "Dzwonek..." 1925 nr 1, s. 1.

Czytany 3222 razy Ostatnio zmieniany sobota, 27 luty 2016 20:49