środa, 17 kwiecień 2013 17:18

KS. PROF. JÓZEF KUDASIEWICZ - Homilia w kaplicy sióstr urszulanek SJK, Rzym - via del Casaletto, 20 czerwca 1983

Świętość błogosławionej Urszuli - to świętość drogi, świętość o wyrazistych rysach biblijnych i ewangelicznych; świętość dynamiczna, świętość służby najmniejszym, świętość błogosławieństw, świętość naznaczona krzyżem i konaniem Jezusa Chrystusa.

W dzień beatyfikacji czy kanonizacji zwykło się mówić i pisać o świętości dojrzałej, o świętości w aureoli i chwale, o wspaniałym owocu współpracy człowieka z łaską Pana. Zapatrzeni w ten doskonały, uznany przez Kościół owoc świętości, możemy łatwo zapomnieć o drodze, o trudnej drodze do świętości, o stawaniu się świętym. (...) Kiedy na drogę Błogosławionej spojrzymy przez drogę Abrahama, poprzez pryzmat biblijnej teologii powołania, zauważymy przedziwną analogię. (...)

1. "Pan rzekł do Abrama" (Rdz 12, 1)

Tym, który wzywa, powołuje, jest Pan; powołanie jest Jego łaską, darem, charyzmatem. On powołuje, kogo chce i kiedy chce. Powołanie jest to pełne tajemnicy spotkanie słabego i grzesznego człowieka z trzykroć Świętym Bogiem. To wielka sprawa człowieka z Bogiem. Powołanie jest dialogiem. Bóg bowiem nie niszczy wolności człowieka. Bóg proponuje: "Pan rzekł do Abrama: wyjdź..." Człowiek odpowiada: "Abram udał się w drogę..." Pan posyła: "Kogo mam posłać? Kto by nam poszedł? Oto ja, poślij mnie!" (Iz 6, 8).

Tak zrozumiała i tak przeżywała swoje powołanie błogosławiona Urszula - jako wielką sprawę człowieka z Bogiem. Miała wyostrzoną świadomość prawdy, że tym, kto wzywa, kto powołuje, jest Bóg. "Bóg sam wszystko obmyślił, wszystko prowadził... byłam tylko pionkiem na szachownicy, którym wyższa ręka kierowała". Droga Błogosławionej - to droga w obliczu Boga, w dialogu z Bogiem, droga konsekwencji i wierności powołaniu od pierwszego "tak", danego Panu, aż do ostatniego tchnienia. Droga Abrahama - Ojca wszystkich wierzących.

2. "Staniesz się błogosławieństwem, przez ciebie będą otrzymywały błogosławieństwo ludy całej ziemi" (Rdz 12, 2n)

Powołanie jest darem, jest charyzmatem nie dla powołanego, lecz dla ludu Bożego. (...) Każde powołanie biblijne - od Abrahama aż do Pawła z Tarsu - jest powołaniem na służbę, często na trudną służbę w pocie czoła. Takie było powołanie Błogosławionej. Słowa Matki Jezusa: "Oto ja służebnica Pańska, niech mi się stanie według słowa twego" (Łk 1, 38), które uczyniła dewizą swego życia i hasłem Zgromadzenia, świadczą o tym dobitnie. Spalała się w służbie dla innych, dla biednych i potrzebujących: jako młoda dziewczyna w Lipnicy Murowanej, stając się wsparciem chorych i ubogich; jako zakonnica i nauczycielka w Krakowie; jako wychowawczyni w Petersburgu; jako matka sierot i orędowniczka umęczonej Ojczyzny w Skandynawii.

"Powołaniem kobiety jest śpieszyć tam, gdzie płyną łzy, gdzie serca pękają ze smutku i boleści, gdzie panuje głód i nędza, aby cierpieć z tymi, co cierpią, aby płakać z tymi, co płaczą". Wszystkie swoje siły i zdolności złożyła w służbie bliźnim; w zwykłej, szarej służbie, jak szary jest habit urszulański. Stała się dzięki temu rzeczywiście błogosławieństwem. Żyjąc autentycznie ewangelicznymi błogosławieństwami - ubóstwem, cichością, miłosierdziem, czystością serca, pokojem i pragnieniem sprawiedliwości - stała się błogosławieństwem dla wielu. I jest nadal błogosławieństwem przez pracę swych duchowych córek. Droga Błogosławionej do dzisiejszej chwały - to droga ewangelicznej służby najbiedniejszym, najbardziej potrzebującym. Bezbłędnie odczytała słowa Chrystusa: wielkim jest ten, kto służy najmniejszym (Mk 10, 41-45).

3. "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca" (Rdz 12,1)

Każde biblijne powołanie, podobnie jak powołanie Abrahama, domaga się wyjścia, opuszczenia, porzucenia najbliższych, domu rodzinnego, ukochanych osób, miejsc, rzeczy. Z opuszczeniem tym łączy się podróż w nieznane; podróż bez ludzkiego zabezpieczenia, oparta jedynie na zawierzeniu słowu Pana: "Pan rzekł...wyjdź!" Jest to powszechne prawo każdego autentycznego powołania. Tak powołał Pan Abrahama, Mojżesza, Jeremiasza, uczniów... i to twarde prawo powołania zrealizowało się z naddatkiem w życiu Błogosławionej. Można ją nazwać Patronką trudnych opuszczeń, pożegnań i wyjść! Opuszczeń trudnych, bolesnych, kosztujących wiele. "Wyjdź... z domu twego ojca...!"

Mając 21 lat, opuszcza dom i umiłowaną, owdowiałą już matkę, która potrzebowała jej pomocy. "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej..." Niejeden raz musiała wychodzić ze swej ziemi rodzinnej: z Austrii do Polski, z Krakowa do dalekiego Petersburga; stamtąd do krajów skandynawskich. Wreszcie z Polski - Ojczyzny jej Zgromadzenia - do Włoch. Z rodziny zakonnej, w której dojrzewało jej powołanie, w której przeszła wszystkie stopnie formacji, do nowej rodziny zakonnej.

Nie były to wyjścia, opuszczenia i pożegnania łatwe dla wrażliwego serca kobiety. Uczyniła to jednak odważnie i wielkodusznie, jak wielcy przyjaciele Boga w historii zbawienia. Jak Abraham, jak Mojżesz, jak Izajasz, jak uczniowie Pana. Być może, iż w tych odejściach i pożegnaniach zrodziła się jej wielka mądrość krzyża. Każde bowiem odejście ma w sobie coś ze śmierci.

Drogę krzyża uważała za najbezpieczniejszą; na tę drogę wzywała swoje duchowe córki. Prawdę krzyża i cierpienia zawarła w tytule Zgromadzenia: Zgromadzenie Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Uczyła, że do radości wiedzie droga przez krzyż. To też było odczytaniem Ewangelii: "Jeśli kto chce iść za Mną, niech się zaprze samego siebie, niech co dnia bierze krzyż swój i niech Mnie naśladuje" (Łk 9, 23). Świętość Błogosławionej - to świętość drogi, którą ciągle się idzie, na której szuka się własnego charyzmatu, na której się często opuszcza i żegna bliskich, na której się dźwiga krzyż i nosi w sercu konanie Jezusa Chrystusa (por. 2 Kor 4, 10).

Błogosławiona Urszula zapamiętała słowa kardynała wikariusza Rzymu, który powierzając jej pracę w okolicach Świętego Miasta, na Primavalle, powiedział: "Wy musicie uświęcać się sulla strada - na ulicy, jak Apostołowie". Od siebie dodała: "a nasza Matka Boska della Strada nam do tego dopomoże".

4. "Będę ci błogosławił i twoje imię rozsławię" (Rdz 12, 2)

Odejście, opuszczenie, pożegnanie, którego domaga się powołanie, nie jest łatwe. Sprawia często ból, rodzi pustkę. A serce ludzkie nie może żyć pustką. Pustkę po opuszczeniu umiłowanych osób, miejsc, rzeczy, musi wypełnić całkowicie wola Pana, służba. Powołany opuszcza ludzi, świat, nie z pogardy czy nienawiści; opuszcza mniejszą miłość dla większej. Bóg, powołując ludzi na służbę, zapewnia swą bliskość i wsparcie. Bóg, powołując Mojżesza do trudnej służby, zapewnił go: "Ja będę z tobą" (Wj 3, 12; por. Jer 1, 8; Łk 1, 28). Chrystus, wzywając uczniów do opuszczenia najbliższych, równocześnie żądał: "Pójdźcie za Mną..." (Mk 1, 17). Jest to znowu powszechne prawo każdego autentycznego powołania, druga strona opuszczenia, pożegnania. Zafascynowanie Panem, życie we wspólnocie z Nim. "Z tęsknotą wyglądam - pisała Błogosławiona do swego brata Włodzimierza przed ślubami - tego dnia szczęśliwego, który na zawsze ma mnie połączyć z Jezusem moim..., żebym tylko miłować umiała. Palić, spalać się miłością... Będę miała predykat "od Jezusa", to znaczy będę siostrą Urszulą od Jezusa. Módl się, żebym prawdziwie była "od Jezusa", żeby Pan Jezus mógł zupełnie uważać mnie za swoją własność i kręcić mną, jak Jemu podobać się będzie, bez oporu lub skargi, lub szemrania z mej strony".

Do tego zjednoczenia z Panem wzywała swoje duchowe córki: "Przy Nim, z Nim nie odczujesz boleśnie braku dóbr ziemskich, bo mając Jezusa, czuć się będziesz bogata". Można do niej w pełni odnieść słowa św. Pawła (...): "Ożywiona miłością Chrystusa Jezusa".

(...) Świętość błogosławionej Urszuli - to świętość drogi, świętość o wyrazistych rysach biblijnych i ewangelicznych; świętość dynamiczna, świętość służby najmniejszym, świętość błogosławieństw, świętość naznaczona krzyżem i konaniem Jezusa Chrystusa.

Czytany 1495 razy Ostatnio zmieniany piątek, 26 luty 2016 16:58