środa, 17 kwiecień 2013 18:28

KS. PROF. JÓZEF KUDASIEWICZ (wykładowca KUL, Lublin)-Homilia z Mszy św. przy relikwiach bł. Urszuli, Archikatedra warszawska, 26/27 maja 1989

Siostry urszulanki, jej duchowe córki, zrobią sobie wobec Błogosławionej Matki rachunek sumienia z Błogosławieństw i rad ewangelicznych... My wszyscy - z opcji na rzecz ubogich i z uwrażliwienia na misje...

W tej nocnej ciszy w przesławnej Katedrze Warszawskiej chcemy w świetle wiary odczytać sens wydarzenia, sens znaku, któremu na imię "powrót Ciała błogosławionej Urszuli ze stolicy chrześcijaństwa do stolicy Polski". Jaki sens ma ten znak dla Zgromadzenia, założonego przez Błogosławioną, jaki dla całego Kościoła polskiego? Czujemy wszyscy w głębi serca, że to nie jest tylko zwykłe sprowadzenie Świętych Relikwii - to jest znak, Boży semeion, niosący wezwanie, orędzie, apel.

1. Spojrzenie na znak oczami wiary.

Sens znaku odczytuje się oczami wiary, w świetle Ewangelii. Żeby więc odpowiedzieć na pytanie o sens tego znaku, trzeba na niego spojrzeć oczami wiary, poprzez charyzmat Błogosławionej i poprzez prawdę o świętych obcowaniu.

a) Świętość błogosławionej Urszuli była "świętością drogi"... świętością ciągłych podróży apostolskich - "Wyjdź z twojej ziemi rodzinnej i z domu twego ojca do kraju, który ci ukażę" (Rdz 12, 1) - podróży z Krakowa do Petersburga, z Petersburga do Skandynawii, ze Skandynawii do Polski, z Polski do Rzymu. I dziś znowu z Rzymu do Polski. To prawdziwa "świętość drogi", podróży! To świętość ciągłych wychodzeń i pożegnań; świętość drogi, którą się ciągle idzie, na której się z trudem szuka własnego charyzmatu, na której się stale z bólem serca opuszcza i żegna najbliższych, na której nie wije się wygodnego gniazdka, lecz dźwiga się krzyż i nosi w sercu konanie Jezusa Chrystusa. Nie mamy tu bowiem na ziemi nie tylko stałego mieszkania, ale nawet stałego grobu. Była Błogosławiona ciągle w drodze - jak wędrowny katechista, jak misjonarz. (...) W tym kontekście i ta pośmiertna droga nabiera wymowy wielkiego symbolu i znaku. Błogosławiona była tak bardzo "świętą drogi", podróży, że nawet po śmierci realizuje ten swój charyzmat. Odbywa drogę z Rzymu do Polski i jak zawsze, tak i teraz, z misją, orędziem, apostolstwem. (...)

b/ Drugie światło, które pozwala nam odczytać sens pośmiertnej drogi Błogosławionej - to prawda o świętych obcowaniu. Znak ten może odczytać w pełni tylko ten, kto wierzy w świętych obcowanie. Ten, kto wie mocą swojej wiary, że Bóg nie jest Bogiem umarłych, martwych, lecz żywych. "Kto ukończył swoje ziemskie życie w stanie łaski, jako święty lub błogosławiony, ten żyje u Boga i przez to właśnie również i dla nas" (K. Rahner). My bowiem również jesteśmy zjednoczeni z Bogiem przez łaskę, w Bogu żyjemy, poruszamy się i jesteśmy (Dz 17, 28). W Bogu żywym spotykamy się ze świętymi i błogosławionymi. Z błogosławioną Urszulą również. Dlatego zgromadziliśmy się na tej Eucharystii nie tylko po to, by uczcić Relikwie Błogosławionej, ale żeby się z nią spotkać w Bogu. (...)

"Święci i błogosławieni żyjący w Bogu wstawiają się za swych braci i siostry, żyjących tu na ziemi". Sens znaku, w który się wpatrujemy, pojmie tylko ten, kto wierzy, że ci, co żyli tu dawniej, nie przeminęli, lecz tylko nas bardzo wyprzedzili; jako nasza żywa przyszłość, zbliżają się do nas; nasza śmiertelność zamienia się powoli w ich życie, w ich nieśmiertelność (K. Rahner).

"Ludzie zmarli, z którymi pozostajemy w łączności mocą świętych obcowania, nie są wcale tylko cieniami, Relikwiami czy ciałem. Przeciwnie, zabrali oni ze sobą w wieczne, Boże życie plon swojego życia ziemskiego, a tym samym swą osobową niepowtarzalność. Bóg nazywa ich w "dziś" wieczności ich własnym imieniem; są oni na wieki tymi samymi, kim stali się w niepowtarzalnej historii swego życia. W swej niepowtarzalnej indywidualności oznaczają oni dla nas coś niepowtarzalnego i niezastąpionego" (K. Rahner). Między Błogosławioną a nami, a szczególnie jej duchowymi córkami, istnieje osobliwe pokrewieństwo duchowe... Jest ono dla nich i dla nas szczególnym dobrem. Ale również i my wszyscy mamy stać się, albo lepiej: stawać się godnymi jej opieki. Pokrewieństwo zobowiązuje. Takie pokrewieństwo zobowiązuje w sposób szczególny.

2. Znak dla Zgromadzenia
Dopiero w tym świetle możemy spróbować odczytać pośmiertną drogę błogosławionej Urszuli z Rzymu do Warszawy. I ta jej podróż, podobnie jak podróże jej ziemskiego życia, jest misyjna, apostolska. Żyjąc w Bogu, który jest nachylony nad człowiekiem, Błogosławiona chce być blisko ludzi, z których wyszła, dla których żyła i z którymi jest duchowo spokrewniona. Powrót ten, droga ta, jest najpierw znakiem dla jej duchowych córek, dla jej Zgromadzenia.

Wracając do Ojczyzny, chce zajrzeć do każdego domu urszulańskiego, dużego i małego, aby zobaczyć wzrokiem uzbrojonym światłem chwały (lumen gloriae), czy w domach tych żyje ciągle młody i żywy jej charyzmat, czy czasem nie przemieniły się one we wspaniale funkcjonujące instytucje kościelne. Przychodzi popatrzeć oczami wzmocnionymi światłem chwały, czy domy te są charyzmatycznymi wspólnotami miłości, gotowymi zawsze iść w drogę na głos Boga, na skinienie Kościoła, na wołanie potrzebującego człowieka. Czy są gotowe, jak ojciec naszej wiary, Abraham, jak Błogosławiona, opuścić wygodnie uwite gniazdko i iść w nieznane, bez żadnych ludzkich zabezpieczeń, opierając się jedynie na powołującym słowie Pana i na samej wierze.

Przychodzi ze szczególną, jubileuszową wizytacją rzymską, z formularzem błogosławieństw dzisiejszej Ewangelii i rad ewangelicznych w ręku. Chce zobaczyć i dogłębnie zbadać wzrokiem wiary, wyostrzonym światłem chwały, jak w tych domach kwitną błogosławieństwa; ile jest w nich ubóstwa w duchu i nie tylko w duchu, ile jest cichości i pokory ewangelicznej, ile pragnienia sprawiedliwości, ile miłosierdzia dla potrzebujących, ile czystości serca i starań o wprowadzanie pokoju, ile cierpienia i prześladowania dla sprawiedliwości, co przełożone na język Błogosławionej oznacza: ile jest noszenia w sercu konania Jezusa Chrystusa? Ile radości, to znaczy - po urszulańsku - uśmiechu mimo trudu i cierpień.

Przychodzi do swoich na szczególną jubileuszową wizytację z formularzem rad ewangelicznych w dłoniach. Przychodzi, by zapytać o samą istotę konsekrowanego życia. O czystość dla królestwa niebieskiego, o posłuszeństwo na wzór Służebnicy Pańskiej, o ubóstwo na wzór Chrystusa, który ogołocił siebie samego i nie miał miejsca, gdzie mógłby skłonić głowę.

Przychodzi i puka do serca każdej urszulanki. Stara, kochająca Matka wzywa do raportu każdą swoją córkę. Coś uczyniła, moja droga, ze swoją konsekracją Panu? Jak wygląda twoja wierność ślubom i przyrzeczeniom?

Podróż pośmiertna Błogosławionej z Rzymu do Polski w świetle prawdy o Świętych Obcowaniu jest prawdziwą godziną nawiedzenia. Jest alarmującym znakiem dla całego Zgromadzenia. Będziemy się wszyscy modlić, żeby urszulanki - duchowe córki Błogosławionej - rozpoznały czas nawiedzenia, odczytały znak, żeby nie były podobne do nieszczęśliwej Jerozolimy, która nie poznała czasu swego nawiedzenia.

3. Znak dla Kościoła polskiego
Powrót Błogosławionej z Rzymu do Polski jest nie tylko znakiem dla Zgromadzenia, jest również znakiem dla całego polskiego Kościoła. Dla nas wszystkich. Co ma nam do powiedzenia ta pośmiertna droga Błogosławionej z zasobnego Rzymu do biednej Polski (...)? Święci zawsze idą pod prąd. Dlaczego wraca do naszej biedy? Jej podróże i drogi zawsze były misyjne i apostolskie. I ta też!

a/ Za swego ziemskiego życia pisała: "Powołaniem kobiety jest śpieszyć tam, gdzie płyną łzy, gdzie serca pękają ze smutku i boleści, gdzie panuje głód i nędza, aby cierpieć z tymi, którzy cierpią, aby płakać z tymi, którzy płaczą". Przychodzi do Polski, by przypomnieć zgromadzeniom zakonnym i całemu Kościołowi polskiemu o opcji na rzecz ubogich (Jan Paweł II), o byciu tam, gdzie głód i łzy. Przychodzi, by zapalić polskie serca do tej pracy, którą pełnią w świecie i u nas siostry Matki Teresy z Kalkuty. Przychodzi nam powiedzieć: wy też potraficie, powinniście potrafić. Taką pracę pełniła ona i jej siostry w okresie międzywojennym.

b/ Wraca do Ojczyzny wielka samotna apostołka i misjonarka carskiej Rosji i polskich Kresów Wschodnich. To właśnie ona w trudnych czasach utarła szlaki z Krakowa do Petersburga. (...) Na Wschodzie dojrzewa wielkie żniwo, ale robotników mało. I dobrze, że wraca do Ojczyzny Misjonarka Petersburga, tak bardzo uczulona na misje na Wschodzie. I to jest nowa, aktualna treść znaku, któremu na imię "podróż Błogosławionej z Zachodu na Wschód". A może i ta jej podróż nie jest jeszcze ostatnia? Może jej duchowe córki, idąc utorowaną przez nią drogą na Wschód, będą chciały zabrać ze sobą choć cząstkę świętych Relikwii Błogosławionej, która zwraca wzrok Kościoła polskiego na Wschód? (...)

(...) Przyszliśmy nie tylko po to, by uczcić jej Relikwie, ale żeby się z nią spotkać i odpowiedzieć w głębi serca na znak, jakim jest dla nas jej droga z Rzymu. Siostry urszulanki, jej duchowe córki, zrobią sobie wobec Błogosławionej Matki rachunek sumienia z Błogosławieństw i rad ewangelicznych... My wszyscy - z opcji na rzecz ubogich i z uwrażliwienia na misje...

Niech ta noc będzie nocą wielkich rozrachunków sumienia... nocą wielkodusznych postanowień i zobowiązań: najpierw dla sióstr urszulanek, następnie dla nas wszystkich, nocą wielkich pragnień świętości na miarę Błogosławionej Matki; niech to będzie noc prawdziwych nawróceń pierwszych i drugich. Tylko wtedy zasłuży ona na miano nocy błogosławionej. "O vere beata nox".

Jako dar ofiarny złóżmy na ołtarzu Pana nie kwiaty, które więdną i przemijają, ale te wielkie rozrachunki sumienia, wielkoduszne postanowienia, powtórne nawrócenia, pragnienia świętości. Prosimy Pana przez wstawiennictwo błogosławionej Urszuli, żeby przyjął i pobłogosławił te dary ofiarne.

Czytany 1399 razy Ostatnio zmieniany piątek, 26 luty 2016 16:50