środa, 17 kwiecień 2013 18:31

KS. PROF. MAREK JĘDRASZEWSKI (obecnie: bp łódzki) - Homilia z Mszy św. radiowej, Warszawa, kościół św. Krzyża, 18 czerwca 1995

Módlmy się także i o to, aby nie zabrakło w Polsce odważnych serc, które idąc za wskazaniem zawartym w "Testamencie" błogosławionej Urszuli, byłyby gotowe przybić się do Chrystusowego krzyża świętymi ślubami zakonnymi - "na chwałę Bożą, ku podniesieniu dusz ludzkich i wiecznemu ich zbawieniu".

Całe dzieje Kościoła od czasów starożytnych aż po obecne są jedną wielką historią ludzi, którzy zawierzyli krzyżowi i których mamy prawo nazywać "szaleńcami krzyża". Wśród nich ze szczególną czcią i podziwem wspominamy dzisiaj matkę Urszulę Ledóchowską. (...)

W Pniewach, tuż obok sarkofagu Błogosławionej, znajduje się wyjątkowo udana kopia obrazu Velázqueza Ukrzyżowany. Urszula malowała go, gdy jeszcze jako młoda siostra przebywała w klasztorze w Krakowie. Do Pniew trafił w roku 1937. Urszulanki krakowskie ofiarowały go wtedy Matce z okazji jej złotego jubileuszu zakonnego życia. Zapewne wiele się przed nim modliła - i w czasie samego malowania obrazu, i później, gdy ostatecznie znalazł się w jej pniewskim domu. A na pewno wizerunek Ukrzyżowanego Pana stale nosiła głęboko ukryty w swym sercu - ale przecież wyraźny! - wszędzie tam, gdzie ją rzuciły wyroki Opatrzności: do Rosji, Finlandii, do Szwecji i Danii, na koniec do Polski i Rzymu, gdzie zmarła 29 maja 1939 roku, niemal w przeddzień drugiej wojny światowej.

W wizerunku Ukrzyżowanego szukała natchnienia i mocy zarówno dla siebie, jak i dla założonego przez siebie Zgromadzenia. Pragnęła, aby ono nosiło w sobie i zawierało wyraźne, czytelne dla wszystkich znamię konającego z miłości do nas Przenajświętszego Serca Jezusa. Stąd też Pniewy są miejscem, w którym odkryć można jeszcze inny ślad tej miłości do Ukrzyżowanego Pana. Jest nim pisany przez Urszulę w latach 1921-1924 Testament starej, bardzo kochającej Matki. Pisany "z serca do serca", zawiera osiemnaście próśb, z jakimi zwracała się ona do swych duchowych córek, przekazując im całe bogactwo swego urszulańskiego ducha. W prośbie siódmej zawarła wyznanie św. Pawła z Listu do Galatów (...): "Co do mnie, nie daj Boże, bym się miał chlubić z czego innego, jak tylko z krzyża Pana naszego Jezusa Chrystusa, dzięki któremu świat stał się ukrzyżowany dla mnie, a ja dla świata" (Ga 6, 14). Za tym Pawłowym wyznaniem sformułowała swoją prośbę: "Dzieci moje najdroższe, (...) świat mało o wdzięczności myśli i mało o miłości, bo miłość domaga się miłości za miłość, ofiary za ofiarę, bo krzyż jakby woła do nas, byśmy się poczuwali do tego, by pocieszać konające Serce Jezusa, by z Nim krzyż dźwigać (...) i dlatego niektóre dusze, dusze zakonne (...) ślubami świętymi przybijają się do krzyża i zobowiązują się iść za Jezusem Ukrzyżowanym - ubogie za ubogim Jezusem, spracowane za spracowanym, krzyż dźwigające za krzyż dźwigającym, ukrzyżowane za Ukrzyżowanym Chrystusem. (...) Im bardziej starać się będziecie o naśladowanie Jezusa Ukrzyżowanego, tym bliżej będziecie krzyża, tym bardziej Ukrzyżowany będzie dla was wszystkim na ziemi".

Takie związanie z Ukrzyżowanym Panem jest źródłem szczęścia człowieka i jego prawdziwie chrześcijańskiej radości, z którą zwraca się do innych ludzi i do całego świata. Dla Urszuli ta prawda była szczególnie bliska. W pamięci ludzi, którzy mieli możność ją spotkać, pozostała jako osoba promieniująca niezwykłym urokiem i osobistym ciepłem. Wydawało się, że z jej ust nigdy nie schodził delikatny, niosący pokój uśmiech, choć w życiu doznała niemało zawodów i cierpień. W Testamencie wyraziła całą mądrość takiej właśnie postawy, usilnie zalecając ją swoim siostrom. Stąd dwunasta prośba Testamentu - "Pogoda ducha" - stanowi niejako kontynuację prośby siódmej, w której jest mowa o "Miłości Ukrzyżowanego". Urszula pisała w niej między innymi: "Dusza słoneczna jest sama przez siebie apostołką, bezwiednie apostołuje, prowadzi do Boga, bo mówi ludziom bez słów, tylko uśmiechem swym jasnym, że dobrze, bardzo dobrze Bogu służyć, że służyć Bogu to znaleźć szczęście i pokój, jakich świat dać nie może". (...)

Módlmy się, by zwłaszcza w obecnych czasach nie zabrakło w naszej Ojczyźnie ludzi, którzy by umieli powtórzyć za św. Pawłem: "Razem z Chrystusem zostałem przybity do krzyża. Teraz zaś już nie ja żyję, lecz żyje we mnie Chrystus". Módlmy się także i o to, aby nie zabrakło w Polsce odważnych serc, które idąc za wskazaniem zawartym w Testamencie błogosławionej Urszuli, byłyby gotowe przybić się do Chrystusowego krzyża świętymi ślubami zakonnymi - "na chwałę Bożą, ku podniesieniu dusz ludzkich i wiecznemu ich zbawieniu".

Czytany 1879 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 29 marzec 2016 09:51