sobota, 28 maj 2011 23:56

Św. Urszula Ledóchowska - [ Listy 1907-1914 ]

Św. Urszula Ledóchowska

Listy 1907-1914

Warszawa 2007.
seria: Ocalić od zapomnienia

Wprowadzenie

W tym roku obchodzimy ważną rocznicę: 100-lecie wyjazdu Matki Założycielki z Krakowa do Petersburga – początek niezwykłej misji, której nieprzeczuwanym ani przez nią, ani przez nikogo finałem stało się zaistnienie w Kościele nowej gałęzi „na starym, czcigodnym pniu urszulańskim”.

„Módl się za mnie. Niełatwo na stare lata zmieniać kompletnie kierunek, tym bardziej, że nie myślałam wcale, iż będę kiedyś rzucona w wir świata. Ale niech się dzieje wola Boża” – pisze m. Urszula do swej siostry (1). Rozumiemy, dlaczego w tekstach liturgicznych o św. Urszuli znalazło się czytanie z Księgi Rodzaju, opisujące powołanie Abrahama. Ona też – jak Abraham – usłyszała słowo i zgodziła się na nie odpowiedzieć: wyruszyła w swą pielgrzymkę wiary i zaufania.

Jak pamiętamy, pierwszym terenem działalności św. Urszuli był internat żeńskiego gimnazjum przy kościele św. Katarzyny na Newskim Prospekcie, potem weszła w środowisko Polonii petersburskiej, nawiązała kontakty apostolskie z Rosjanami, a następnie rozszerzyła pracę ewangelizacyjną i pedagogiczną na tereny fińskie (choć będące również pod dominacją rosyjską). Kres tej działalności położył wybuch wojny w 1914 roku.

Proponujemy Siostrom odbycie w tym roku jubileuszowej, duchowej pielgrzymki – śladami Matki Założycielki – do Petersburga i Merentähti. Wyruszyć trzeba w drogę, trzymając w ręku dwa przewodniki: zamieszczone w niniejszym tomie listy św. Matki Urszuli z lat 1907-1914, będące zapisem na bieżąco ówczesnych wydarzeń i towarzyszącym im przeżyć, oraz spisane w 1924 roku retrospekcyjne spojrzenie na okres petersbursko-fiński, znane nam jako „Historia Kongregacji”, a w tym roku wydane przez Edycję św. Pawła pod nowym tytułem: „Byłam tylko pionkiem na szachownicy... Wspomnienia z lat 1886-1924”.

Obie książki dopełniają się w niezwykły sposób. Pisana z perspektywy kilkunastu lat relacja – choć naznaczona właściwą Autorce pasją – ma już w sobie więcej dystansu. Matka Założycielka, znając dalszy bieg wydarzeń, może spokojniej napisać: „Bóg sam wszystko obmyślił, wszystko prowadził, wszystkim kierował...”. Siebie widzi jako szachowego pionka, „którym wyższa ręka kierowała, rządziła, przerzucając z miejsca na miejsce, z kraju do kraju, aż do spełnienia nie moich zamysłów – ja o tym nie myślałam nigdy – ale zamiarów Bożych”. Pisząc to, już wie, jakie były „zamiary Boże”. Dlatego kończy, po raz kolejny wskazując na Boga, jako głównego Autora dziejącej się na naszych oczach i z naszym udziałem historii zbawienia: „Patrząc wstecz, mogę jedno wam powiedzieć, dzieci moje – Kongregacja powstała z woli Bożej, Bóg nią kieruje, ja żadnej innej roli w historii Kongregacji nie odgrywałam, jedynie rolę pionka, którym Bóg kręcił, jak sam chciał”.

Innym i w swej autentyczności oraz intymności bezcennym dokumentem są listy Matki Założycielki z okresu petersbursko-fińskiego. Zachowało się 351 listów, krótszych i dłuższych, głównie do Marii Teresy Ledóchowskiej (2). Pozwalają one jeszcze bardziej przybliżyć się do tajemnicy początków naszego charyzmatu. Umożliwiają prześledzenie dynamiki odczytywania przez św. Urszulę woli Bożej – w bólu i niepewności, pośród piętrzących się z każdej strony przeciwieństw. Niosą nie tyle nowe informacje, co raczej niezwykły ładunek emocji. Stanowią świadectwo czasem niemal dramatycznego napięcia duchowego Świętej, wynikającego z pragnienia zrozumienia planów Bożych...

Łaską jest dla niej możliwość kontaktu z Marią Teresą i za jej pośrednictwem ze Stolicą Świętą – z Rzymem, za którym tak tęskni ze względu na przychylnie do niej i do jej misji nastawionego Ojca świętego i też ze względu na ciepły klimat wiary, w którym musi się od czasu do czasu ogrzać, by wytrzymać w zimnie Północy. Maria Teresa wysłuchuje, udziela życzliwych rad, wspiera moralnie i materialnie, pomaga w załatwianiu rozmaitych pozwoleń i innych formalności.

Nieustanna inwigilacja, przesłuchania, różne formy prześladowań, groźba wyrzucenia z Rosji, niezrozumienie ze strony katolików, nawet hierarchii, przy równoczesnym nadludzkim wysiłku i przepracowaniu (cotygodniowe podróże między Petersburgiem a Merentähti...) – wszystko to powoduje zmęczenie psychiczne i fizyczne, odbija się na zdrowiu. Św. Urszula niepokoi się o przyszłość powiększającej się, choć działającej w ukryciu wspólnoty zakonnej – a jednak stale na nowo zdobywa się na zawierzenie: „Miecz Damoklesa wisi ciągle nad moją głową, ale przecież jestem w ręku Boga i nie przestaję powtarzać mego fiat” (3) – pisze po sześciu latach pobytu w Rosji.

Oddając w ręce Sióstr ten wyjątkowy tomik, życzymy, aby zamieszczone w nim listy pozwoliły każdej z nas jeszcze mocniej przylgnąć myślą i sercem do św. Matki Założycielki, a równocześnie wspierały nas w podejmowaniu – z ciągle odnawianym entuzjazmem – fascynującego trudu rozeznawania i wypełniania zamysłów Bożych, Jego pełnego miłości planu wobec każdej z nas i wobec całego naszego Zgromadzenia.

m. Jolanta Olech

(1) List do Marii Teresy z XII 1907.
(2) Oryginały są na ogół, przynajmniej częściowo, po francusku lub po niemiecku – tu zamieszczamy tylko polskie tłumaczenie.
(3) List do Marii Teresy z 9 X 1913.

Czytany 1183 razy Ostatnio zmieniany środa, 02 marzec 2016 09:45