czwartek, 17 marzec 2011 19:51

Kronika wizyty w Ameryce Łacińskiej - Brazylia

KRONIKA WIZYTY W AMERYCE ŁACIŃSKIEJ m. Franciszki Sagun i s. Marie-Thérèse Vallet (16 II – 24 III 2009)

 

1. BRAZYLIA 17-28 II 2009

16 lutego Warszawa – około godziny 19 wyjazd na lotnisko, skąd lot do Paryża i potem dalej – do Brazylii. Samolot jest pełny (ok. 300 osób), po 11 godzinach wylądowałyśmy w Sao Paolo.

17 lutego – rano Brazylia spowita grubą warstwą mgły; po wyjściu z samolotu ogarnia nas upalne, wilgotne powietrze (chociaż temperatura wynosi tylko 21°C); wyraźnie odczuwamy różnicę klimatu. W dusznym pomieszczeniu, wraz z co najmniej 500 osobami, czekamy na odprawę paszportową i celną. Wszystko odbywa się powoli i bez zakłóceń.

Po czterech godzinach oczekiwania następny lot; ok. godz. 13 jesteśmy w KURYTYBIE, gdzie nas witają siostry: Claudette, Madeline i Carmen. Jedziemy do domu. Pierwszy posiłek – „churrasco” (specjalnie pieczone mięso, przyrządzone przez szwagra s. Claudette) – jemy w siostrzanej, serdecznej atmosferze; po krótkim odpoczynku, ok. godz. 18, Msza święta, celebrowana przez księdza (Hindusa), z dwoma klerykami ze Zgromadzenia Księży Skalabrynianów. Potem spotkanie, dzielenie się wiadomościami ze Zgromadzenia i „boa noite” [dobranoc].

18 lutego – o godz. 7 Msza święta w kaplicy sióstr karmelitanek, a potem zwiedzanie przedszkola pod wezwaniem Nossa Senhora do Rocio [Naszej Pani z Rocio], w którym pracujemy od 35 lat. Siostry Julia Mądrzejewska i Małgorzata Trzcińska były jego założycielkami, a od dziesięciu lat s. Teresa Siedlecka wraz z ekipą osób świeckich kieruje tym pięknym dziełem apostolskim, do którego uczęszcza ok. 70 dzieci od 2 do 5 lat.

Wracamy na posiłek na Uberaba (do domu centralnego), a po południu odwiedzamy wspólnotę w barrio „Vila União”. Jest to ogromna favela [dzielnica ubogich][1], w której od kilku lat osiedliły się nielegalnie całe rodziny. Panująca tam nędza, z całym okrucieństwem i niesprawiedliwością, bije w oczy i rozdziera serce. Równocześnie jest to teren objęty ryzykiem powodzi, nienadający się na zabudowę. Wszędzie sączy się woda. Większość rodzin pracuje przy zbieraniu ze śmietników opakowań z kartonów albo przy sortowaniu śmieci, przywożo-nych z centrum miasta.

Od sześciu lat mieszkają tutaj nasze siostry: Carmen, Marisa, Cleci i Valeria, które pracują w przedszkolu, zbudowanym przez Zgromadzenie przy udziale innych osób. W przedszkolu przebywa ok. 90 dzieci od 2 do 6 lat. Niestety, ze względu na ograniczoną przestrzeń w budynku nie można przyjąć więcej dzieci. Siostry mieszkają w małym, ubogim domku, podobnym do tych, które zamieszkują rodziny, znajdujące się w nieco lepszej sytuacji niż te najbiedniejsze. Cała wspólnota ożywiona jest wielką gorliwością apostolską, z pełną świadomością oddająca swe życie na służbę najuboższym. Jesteśmy pełne podziwu dla nich, a nasze serca napełnia wdzięczność wobec Boga, który sprawia, że nawet w błocie rozkwitają kwiaty.

Wieczorem wspólne świętowanie: wspominanie historii urszulanek tutaj, na „Ziemi Świętego Krzyża” (pierwotna nazwa Brazylii), przypomnienie o naszym charyzmacie i sposobach jego wcielania w konkretne życie; wspominanie sióstr, które tutaj pracowały i które zostały odwołane do innych zadań, a także tych, które odeszły do domu Ojca (s. Urszula Górska i s. Teresa Turek).

19 lutego – dzień przeznaczony na rozmowy indywidualne z siostrami; zwiedzanie domu i otoczenia. W południe wspólny świąteczny obiad i spotkanie wszystkich sióstr z Kurytyby, które pozwoliło nam odczuć rzeczywistą przynależność do jednej rodziny, ożywionej tym samym charyzmatem, przekazanym każdej z nas przez Matkę Założycielkę, jakim jest głoszenie wszystkim ludziom, a zwłaszcza Jego najbiedniejszym dzieciom, miłości Serca Bożego.

Po południu jedziemy na lotnisko, skąd o godz. 18 wylatujemy do stanu Mato Grosso. Lądujemy w Campo Grande (południowa stolica stanu) i znów musimy cofnąć zegarki (na terenie ogromnej Brazylii są dwie strefy czasowe). O godz. 20 docieramy do CUIABA, północnej stolicy stanu, gdzie czekają na nas siostry: Julia Mądrzejewska, Magdalena Hermann, Lourdes Bonatto i Iradi Canan wraz z trzydziestu osobami, które witają nas śpiewem, oklaskami i uściskami – jednym słowem, powitanie brazylijskie, radosne i gorące. Jedziemy do VARZEA GRANDE, miasta oddalonego o 20 km, gdzie znajduje się nasz dom. O godz. 21 obfita kolacja. Jest upalnie i bardzo wilgotno, ale siostry twierdzą, że dzięki ostatnim kilkudniowym opadom jest raczej świeżo. Wspomnienia z dawnych lat i wiele radości, ale trzeba iść spać, bo jutro o godzinie 6.30 wyruszamy dalej, do następnej wspólnoty w PRIMAVERA DO LESTE.

20 lutego – wczesnym rankiem wyruszamy w drogę: m. Franciszka, s. Claudete (przełożona centrum brazylijskiego), s. Iradi i s. Marie Thérèse. Jedziemy luksusowym samochodem z klimatyzacją, wypożyczonym przez znajomą panią, dzięki czemu podróż jest wygodna i przyjemna. Przejeżdżamy dwustukilo¬metrowy odcinek nową, asfaltową drogą, mijamy wspaniałe, zapierające dech krajobrazy, szczególnie w okolicy miasta Chapada dos Guimaraes, gdzie geologiczne kaprysy zróżnicowały krajobraz. Dalej widzimy rozległe, zalesione obszary, głębokie, dwustumetrowe przepaści i kaskady o poetyckich nazwach: „welon panny młodej” lub „kaskada narzeczo¬nych”.

Docieramy na płaskowyż, położony 700 m nad poziomem morza. Na rozległych obszarach widać uprawy soi, sorgo, pszenicy oraz wielkie pastwiska z licznymi stadami krów. Przed trzydziestoma laty ten region był jeszcze słabo zaludniony. Problemy związane z reformą rolną oraz sytuacją demograficzną na południu kraju, spowodowaną przez napływającą emi¬grac¬ję europejską lat 1870-1920 i 1945, sprawiły, że znaczna część ludności zaczęła się przemieszczać się z południa do północno-zachodnich regionów, gdzie ziemia uważana była za nieurodzajną i trudną do uprawy. Jednak postęp techniczny, siła i odwaga ludzi z południa oraz korzystniejsze warunki finansowe sprawiły, że ten exodus przyczynił się do powstania „cudu” gospodarczego, który w przyszłości może się, niestety, zamienić w katastrofę ekolo¬giczną.

PRIMAVERA DO LESTE – miasto, do którego przyjeżdżamy, wyrosło z ziemi w tym samym czasie, kiedy nasze siostry, wraz z przemieszczającą się ludnością z południa, przy¬były tutaj 25 lat temu. Wówczas było to małe miasteczko, liczące zaledwie 500 mieszkańców (obecnie liczy ich 60 tys.). Po południu zwiedzamy dzieła księdza Onesto Costa, księdza fidei donum[2] z diecezji Parma we Włoszech, który pracował tutaj przez osiemnaście lat (zmarł niedawno, pielęgnowany do końca przez nasze siostry). Siostry uważają go za ojca tych dzieł i nadal w nich pracują. Wszędzie spotykamy się ze spontanicznym, radosnym, pełnym prostoty przyjęciem. Jesteśmy wzruszone, patrząc na pracę i całkowite zaangażowanie się naszych czterech sióstr, które zajmują się dziećmi z najbardziej zaniedbanych dzielnic. Koordynacją projektu, mającego na celu integralny rozwój dzieci, na początku zajmowała się s. Theresinha Boscheco, a obecnie jej pracę kontynuuje s. Iradi Canan, z którą współpracują siostry: Rosa Nita, Ivani i Margarida; oprócz katechezy zajmują się programami wychowaw¬czymi trzech dużych centrów (około 900 dzieci), koordynacją przedszkoli miejskich i przedszkoli założonych przez księdza Onesto Costa[3].

Nasza Matka Założycielka otoczona jest żywym kultem przez tutejszą ludność. Wiele dzieł nosi jej imię, jej obrazy i figury znajdują się we wszystkich dziełach, prowadzonych przez nasze siostry, oraz w innych instytucjach z nami związanych. Ta ogromna praca sióstr wspierana jest przez zastępy współpracujących z nami osób świeckich, które także uważają się za przyjaciół św. Urszuli, pragnąc żyć jej duchowością.

Wieczorem Mszę świętą w jednej z parafii celebruje polski ksiądz salezjanin, który mieszka w Brazylii od 33 lat i stał się prawdziwym Brazylijczykiem. Przykład pięknej inkulturacji – z miłości do Boga i tutejszego ludu.

21 lutego – dalszy ciąg wizyt oraz indywidualne rozmowy m. Franciszki z siostrami, a w południe wspólnotowe „churrasco” ze wszystkimi duchownymi tej okolicy (dziesięciu księży oraz cztery siostry z innego zgromadzenia, które prowadzą tutaj szkołę). Wieczorem Msza święta w innej parafii, a potem wieczór ze wspomnieniami, projektami, wzajemne dzielenie się wrażeniami i życiem sióstr oraz wiadomościami zgromadzeniowymi.

22 lutego – Msza święta na rozpoczęcie katechezy w głównej parafii (w której s. Rosa Nita koordynuje pracę 50 katechetów), a po niej – intronizacja figury świętej Urszuli w niszy nad grobem księdza Onesto, który został pochowany w tym kościele (pierwszym z sześciu zbudowanych przez siebie).

O godz. 14 wyjazd do VARZEA GRANDE, skąd wyruszamy w 12-godzinną, całonocną podróż na południowy zachód Amazonii – do JUINA.

23-24 lutego – długa, 850-kilometrowa podróż w niezbyt wygodnym autobusie, jeszcze 50 km czerwonogliniastej drogi i nareszcie docieramy do JUINA. O wschodzie słońca mogłyśmy kontemplować niezmierzone amazońskie przestrzenie, poprzecinane nowymi drogami, budowanymi na potrzeby rozwijającego się rolnictwa, nastawionego zwłaszcza na intensywną hodowlę krów, których mięso eksportowane jest na światowe rynki. Jeden właściciel, zwany fazendero, posiadający 50 tys. sztuk bydła, nie jest tutaj zjawiskiem nadzwyczajnym. Gdy autobus napotka na przechodzące przez drogę dwutysięczne stado, które gaucho przegania z jednego pastwiska na drugie (jak to miało miejsce w naszym przypadku), wtedy kierowca musi cierpliwie poczekać aż boiada [stado] przejdzie i umożliwi dalszą podróż.

Poważny problem stanowi wyręb lasów Amazonii. Z jednej strony niepokój o przyszłość naszej planety (groźba zachwiania równowagi ekologicznej w skali świata), a z drugiej – problem wyżywienia 170-milionowej ludności zamieszkującej ten kraj.

JUINA. Od pięciu lat mieszkają tutaj s. Teresinha Boscheco i s. Vilma Braz da Silva. Siostry mieszkają w domu diecezjalnym i pracują w diecezji istniejącej od dziesięciu lat, gdzie koordynują dzieła ewangelizacji i edukacji w ścisłej współpracy z miejscowym biskupem oraz księżmi i zakonnicami, działają¬cymi w trudnych i nieraz niebezpiecznych warunkach. Pierwszy biskup diecezji, Don Franco, zmarł niedawno na atak serca w wieku 63 lat. Po jego śmierci s. Teresinhi powierzono dużą odpowiedzialność, a mianowicie kontynuowanie dzieł, rozpo¬czę-tych przez zmarłego biskupa. Niedawno został wyświęcony nowy ksiądz biskup Don Neri José Tondello. Aktualnie diecezja liczy 135 tys. ludności o powierzchni 123 tys. km² (najbardziej odległa parafia znajduje się 500 km od miasta Juina). Na terenie diecezji zamieszkują również liczne plemiona indiańskie, do których należy dostosować metody duszpasterskie, uwzględniając ich kulturę oraz koczowniczy tryb życia.

Pierwszego dnia poznajemy miasto, które rozciąga się na powierzchni osiemnastu kilomet¬rów. Odwiedzamy liczne instytucje: przedszkola, szkoły, świetlice. Uczestniczymy w uroczystej Mszy świętej w kościele wypełnionym po brzegi. Uczestnictwo wiernych, jak zwykle, dynamiczne i pełne życia.

Drugiego dnia – spotkanie z biskupem i Msza święta w jego kaplicy. Ksiądz biskup przedstawił nam swoją wizję duszpasterską wraz z przewidzianą misją dla naszych sióstr: duszpasterstwo powołań, kontynuacja dzieła „adopcji na odległość” oraz koordynacja katechezy. Po południu rozmowa m. Franciszki z siostrami i spotkanie s. Claudete z dwiema dziewczętami (bardzo młodymi, ale to przecież Brazylia), które chciałyby wstąpić do naszego Zgromadzenia.

Zanim opuścimy miasto i wyruszymy nocnym autobusem w podróż powrotną do Varzea Grande, wstępujemy razem z księdzem biskupem do katedry, aby się pomodlić przy grobie poprzednika, Don Franco, który jako pierwszy biskup został pochowany w tej katedrze, którą wybudował. Z prostotą i prawdziwie brazylijskim braterstwem odprowadza nas ksiądz biskup wraz z siostrami na dworzec autobusowy.

25 lutego – przyjeżdżamy o godz. 6 rano do VARZEA GRANDE. Dzisiaj Środa Popielcowa. Przed południem odpoczynek, a po południu adoracja i obediencja sióstr. Następnie rozmowy indywidualne z każdą siostrą. Wieczorem Msza św. w parafii z posypaniem głów popiołem na rozpoczęcie Wielkiego Postu. Kościół wypełniony do tego stopnia, że część ludzi pozostaje na zewnątrz pod zadaszeniem, które chroni przed słońcem i deszczem. Jak zwykle, liturgia z dynamicznym uczestnictwem wiernych, wszyscy śpiewają, całym sercem i gestami rąk wyrażają Bogu chwałę. Po Mszy świętej, jak w każdej parafii, gdzie uczestniczymy w Eucharystii, mała ceremonia powitalna. Następnie jesteśmy zaproszone – m. Franciszka, s. Claudete i s. Marie-Thé – żeby powiedzieć kilka słów. Jest gorąco, tłum ludzi zgromadzony w kościele podwyższa jeszcze temperaturę, tak że nawet dwadzieścia potężnych wentylatorów nie jest w stanie uczynić ją znośniejszą, zwłaszcza dla nas, nieprzyzwyczajonych jeszcze do zmiany klimatu.

26 lutego – od rana idziemy złożyć wizytę w Recanto Feliz – w przedszkolu, gdzie s. Julia Mądrzejewska wraz z pięcioma osobami pracuje codziennie z grupą około 80 dzieci w wieku od 2 do 5 lat. Jest to rzeczywiście wzorowe przedszkole, zarówno pod względem pięknej, pełnej prostoty i funkcjonalnej koncepcji, jak i pod względem poziomu wychowania. Rodzice wręcz konkurują o zdobycie miejsca, lecz wybór sióstr jest jasny: pierwszeństwo mają najbiedniejsze dzieci z tej okolicy.

Następnie zwiedzamy z s. Magdaleną Herrmann Centro Popular Dorcelina Folador. Jest to centrum edukacji zawodowej, w którym s. Magdalena pracuje od 2000 roku. Można się tutaj nauczyć fryzjerstwa, szycia, informatyki, manicure, pedicure i różnego rodzaju prac ręcznych, między innymi wyrabiania prawdziwych dzieł sztuki, wykonywanych z wyrzu¬canych na śmietniki różnych opakowań. Około pięćdziesięciu wolontariuszy uczy różnych sposobów zarabiania na życie zarówno matki rodzin, jak i młodzież, aby przede wszystkim zapobiec bezczynności, która często prowadzi do alkoholizmu i narkomanii. Jesteśmy pełne podziwu, patrząc na to dzieło, widząc jak można przy użyciu ubogich środków, ludzkiej solidarności oraz wspaniałomyślnego zaangażowania, osiągnąć to, że wiele rodzin może żyć godnie.

W południe jesteśmy zaproszone do parafii na wspólny posiłek z dwoma miejsco¬wymi biskupami (obaj są salezjanami, w tym jeden na emeryturze), z księżmi z dwóch parafii oraz z naszą wspólnotą. Obchodzimy wspólnie 80-lecie urodzin i powrót do Włoch księdza Ligi, kapłana fidei donum z diecezji Cuneo, który posłuszny swojemu biskupowi, wraca do kraju po 42 latach służby w brazylijskim Kościele. Posiłek odbywa się prawdziwie po brazylijsku, bez ceremonii, z prostotą i w ogólnej radości. Ekipy, które pracują tutaj w trudnych warunkach, potrzebują takich braterskich spotkań, aby móc dalej pełnić swoją misję z radością i zapałem, z ofiarnym, bezinteresownym dawaniem siebie.

Po obiedzie proboszcz, padre Carlos (również kapłan fidei donum z diecezji Cuneo), wiezie nas samochodem na zwiedzanie centrum PETI (program edukacyjny, mający na celu zapobieganie zatrudnianiu nieletnich). Jest to program opracowany przez rząd federalny. Osobom, które realizują ten program (np. wychowawcom, kucharzom itp.), rząd płaci wyna¬gro¬dzenie. Jednak zdarza się często, że to parafie zapewniają koordynację i organizację tego programu. Tutejsza parafia zorganizowała 5-6 centrów dla 1500 dzieci w wieku od 7 do 14 lat (w każdej dzielnicy działa jedno centrum, a odległość między nimi wynosi nieraz 10 km). Dzieci mogą tutaj przychodzić od rana lub po południu w zależności od rozkładu godzin w szkole. Otrzymują posiłek i uczestniczą w różnych zajęciach, takich jak śpiew, muzyka, taniec, gry w pomieszczeniach lub na wolnym powietrzu itp. Zajęcia prowadzą młodzi wychowawcy. Jesteśmy pod wrażeniem, patrząc na to dzieło, dokonane w tak krótkim czasie przez trzech księży i zaangażowaną ekipę osób świeckich.

Wracamy do domu na krótki odpoczynek. Tropikalna ulewa przyniosła nieco ochłody. Wieczorem Msza św. w sąsiedniej parafii, w której s. Magdalena również koordynuje katechezę. I tutaj ma miejsce ceremonia powitania. Po powrocie m. Franciszka dzieli się z siostrami wiadomościami ze Zgromadzenia. Oglądamy filmy i prezentacje, ukazujące życie naszych sióstr w innych krajach.

27 lutego – o godz. 5.45 Msza św. w naszym domu, a następnie krótki wypad do Cuiaba; zwiedzanie katedry, starego miasta, małe zakupy i powrót do domu. Dalszy ciąg rozmów z siostrami i przygotowanie do wyjazdu jutro rano. Jest to ostatni dzień naszego pobytu w Brazylii.

PRZYPISY:
[1] fawela – rozległe dzielnice nędzy, tworzące się wokół miast, zamieszkiwane przez najbiedniejszą ludność. Domy zbudowane są z najtańszych materiałów (często odzyskanych z innych domów i ze śmietnisk): tektury, dykty, blachy, desek, itp.). Szacuje się, że żyje w nich 3/4 ludności Brazylii. Termin pochodzi od nazwy rośliny rosnącej na wzgórzach wokół Rio de Janeiro, ówczesnej stolicy Brazylii, gdzie w 1890 roku osiedlili się wyzwoleni niewolnicy, ale za pierwszą fawelę przystającą do powyższej definicji uważa się „osadę”, założoną w listopadzie 1897 roku przez 20 000 żołnierzy-weteranów, pozostawionych bez środków do życia.
[2] Napisana w 1957 r. przez Piusa XII encyklika „Fidei donum” dokonała wielkiej innowacji w działalności misyjnej Kościoła. Do tej pory na misje wyjeżdżali księża i bracia zakonni oraz siostry. Z chwilą ukazania się „Fidei donum” ksiądz diecezjalny otrzymał jakby nowy status, który kilka lat później potwierdził Sobór Watykański II, ukazując osobę prezbitera, którego misja sięga „aż po krańce ziemi” (por. PO 10). Ta misja jest darem duchowym, stającym się szczególnym darem wiary, gdy ksiądz diecezjalny opuszcza granice diecezji, z którą łączą go liczne więzy, i udaje się tam, gdzie ludzie nie słyszeli jeszcze o Chrystusie. Ów dar wiary jest darem biskupa jako pasterza i osobistym darem księdza, podejmującego decyzję o pracy misyjnej. (...) Jest on fidei donum, czyli darem wiary Kościoła partykularnego, którym jest diecezja, czy też jego cząstki, którą jest parafia [tekst wzięty ze strony http://www.misyjnedrogi.pl].
[3] Siostra Iradi Canan przekazuje bardziej szczegółowe informacje: Ks. Onesto Costa przybył do Brazylii w 1979 r. w wieku 55 lat. W 1980 osiadł w diecezji Guiratinga w Mato Grosso (nasza obecna diecezja) i został wysłany do pracy wśród kilkunastu rodzin, przybywających z południa Brazylii. Był to okres, kiedy rolnicy z południowych stanów (gdzie rolnictwo jest dobrze rozwinięte) emigrowali coraz bardziej na północ, gdzie trzeba było zaczynać od karczowania lasów amazońskich. Ks. Onesto nie miał ani pieniędzy, ani żywności i nie miał gdzie mieszkać. Trzy rodziny z nowo powstającej miejscowości, jeszcze o tymczasowej nazwie „skrzyżowanie siedmiu tablic” (obecnie Primavera do Leste), zaopiekowały się księdzem: u jednej rodziny sypiał, u innej jadał obiady, a u jeszcze innej kolacje.
Nasze siostry zaczęły z nim współpracę w 1985 r. i dziś widzimy owoce tej pracy. Ksiądz Onesto wybudował 6 kościołów parafialnych, wybudował i zabezpieczył utrzymanie 6 przedszkoli dla dzieci od 2 do 5 lat (dzisiaj oddane miastu), wybudował i zabezpieczył utrzymanie 8 ośrodków wychowawczych dla najbiedniejszych dzieci (rodzaj świetlic), zorganizował 3 osiedla mieszkaniowe (gdzie obecnie mieszka 110 ubogich rodzin), wybudował dom parafialny, dom dla sióstr, kilka ośrodków katechetycznych, rozmaite tereny sportowe, wiele przychodni zdrowia i zakupił teren na dom rekolekcyjny. Zorganizował rozdawanie „koszyka z żywnością” dla najbiedniejszych rodzin.
Jako środek lokomocji służył księdzu Onesto początkowo rower, a potem mały fiat. W 1998 r. wrócił do Włoch na życzenie swego biskupa, ale wkrótce nasze siostry zaprosiły go, już ciężko chorego, z powrotem do Brazylii. Opiekowały się nim serdecznie i po siostrzanemu aż do końca. Zmarł 28 grudnia 2008 r. w 84. roku życia.

oprac. Marie-Thérèse Vallet
Czytany 1830 razy Ostatnio zmieniany środa, 16 marzec 2016 17:08