niedziela, 04 grudzień 2011 15:13

LOSTER Jadwiga Maria, s. M. Magdalena od Najśw. Krwi Chrystusa,

ur. 15 X 1909 w Olszanicy, pow. Lesko (par. Uherce), woj. podkarpackie (dawniej lwowskie),
wst. 19 IX 1929 w Otorowie,
I śl. koad. 6 I 1933 w Warszawie,
kan. 6 I 1937 w Pniewach,
nr w księdze prof. 395
zm. 29 III 2003 w szpitalu w Poznaniu.
Spoczywa na cmentarzu: Poznań - Junikowo

 

Córka Juliana, kolejarza, i Aurelii z d. Schneider. Czas I wojny światowej spędziła z rodziną w Austrii, uczęszczając do szkoły niemieckiej. Po powrocie do kraju ukończyła Prywatne Seminarium Nauczycielskie Sióstr Benedyktynek w Przemyślu, otrzymując w 1928 świadectwo dojrzałości. W życiorysie napisała: ...stryj Antoni Loster, zaprzyjaźniony z Matką Ledóchowską z okresu petersburskiego [był sekretarzem Ambasady Austriackiej w Petersburgu], utorował mi drogę do naszego Zgromadzenia. Matka Założycielka natomiast w Kronice Zgromadzenia pod datą 12 IV 1928 zapisała: Przyjechała panna Losterówna. Prawdopodobnie wtedy omówione zostały kwestie, związane ze wstąpieniem do klasztoru. W VIII 1929 wzięła udział w kursie katechetycznym diec. łódzkiej, odbywającym się w Pniewach, a miesiąc później w Otorowie, mając 20 lat, została przez Matkę Założycielkę przyjęta do Zgromadzenia. W 1930 pojechała do Warszawy. Pracując jako nauczycielka w Prywatnej Szkole Powszechnej Sióstr Urszulanek SJK przy ul. Siennej - początkowo jako postulantka, a potem nowicjuszka koadiutorka - złożyła śluby koadiutorskie i od II 1933 uczęszczała do Kolegium Pedagogicznego przy Wydziale Pedagogicznym Wolnej Wszechnicy Polskiej w Warszawie. Egzamin końcowy zdała w XI 1935. W szkole przy ul. Siennej pracowała do wybuchu II wojny światowej. W XI 1939 wyjechała do Ozorkowa, skąd w IV 1942, na polecenie m. Pii Leśniewskiej, udała się do Sieradza, gdyż po zajęciu domu ozorkowskiego przez Niemców groziło jej wysłanie do Niemiec. 1 VI 1942 podjęła pracę w szpitalu wojskowym w Sieradzu, gdzie w kuchni pracowało już kilka sióstr. Praca w kuchni trwała od 6 rano do 16, nie licząc ponad dwóch godzin na drogę do koszar i z powrotem - jak w Kronice zapisała s. Paulina Jaskulanka. Praca ta okazała się dla niej zbyt uciążliwa, a ponieważ znała dobrze jęz. niemiecki, została przydzielona do pracy w kancelarii szpitala i pracowała tam do 20 I 1945, to jest do likwidacji lazaretu. Pracowała z osobą związaną ze strukturami ZWZ-AK w Sieradzu, co ułatwiało kontakty klasztoru z tą organizacją. Po wojnie pracowała przez 3 lata w bursie dla uczennic miejscowego gimnazjum i szkoły powszechnej w Sieradzu, a następnie pełniła obowiązki kierowniczki domu w Monicach (1948-1954) i Ozorkowie (1954-1957). Od I 1958 przebywała w domu w Poznaniu. Początkowo była kierowniczką stołówki i asystentką domową, a w 1964-1970 - kierowniczką domu. Po skończonej kadencji pracowała jako katechetka w parafii św. Marcina w Poznaniu, a następnie przez 28 lat uczyła prywatnie jęz. niemieckiego. Była zaprzyjaźniona z s. Janiną Szostkiewicz i wspólnie pracowały, modliły się, opiekowały się sobą nawzajem przez wiele lat. Była osobą dobrą i ofiarną. Ujmowała wewnętrzną ciszą, pokojem serca, kulturą osobistą. Wsłuchana w wewnętrzny głos Pana Boga, umiała - mimo kłopotów ze słuchem - cierpliwie przyjmować ludzi, odwracając uwagę od siebie, a kierując myśl i troskę ku innym. Dużo modliła się i czytała, zwłaszcza Biblię, a głęboka wiara i ufność w Boży plan zbawienia umacniały całe jej życie. Siostry zapamiętały ją trzymającą w ręku różaniec, na którym modliła się za sprawy całego świata, Zgromadzenia i swojej rodziny. Ostatnie dni spędziła w szpitalu, gdzie spokojnie przeszła z życia do Życia. Spoczywa na poznańskim cmentarzu na Junikowie.

- S. Paulina Aniela Jaskulanka USJK, Kronika okupacyjna klasztoru Sióstr Urszulanek w Sieradzu, Niepokalanów 1993.

 

Czytany 976 razy