sobota, 17 wrzesień 2016 20:51

Wakacje w Taizé

Niedzielna herbatka w polskim gronie Niedzielna herbatka w polskim gronie

Tegoroczne lato w Taizé dobiegło końca. Mimo Światowych Dni Młodzieży w Krakowie cały czas Taizé było pełne pielgrzymów. Owszem, w lipcu Polaków było zdecydowanie mniej, ale zaraz od początku sierpnia wielu zdecydowało się na przyjazd na dłuższy pobyt, pojawiły się mniejsze i większe grupy...

Przez cały ten czas nie brakowało wolontariuszek z różnych krajów świata. W niektórych tygodniach było ich nawet ponad 100! Nasza posługa w tym miejscu to głównie towarzyszenie indywidualne dziewczętom w czasie ich pobytu. W miarę możliwości jednak staramy się z nimi spotkać w mniejszej lub większej grupie, jesteśmy z nimi na niektórych posiłkach. Jednego wieczoru grupa dziewcząt, która jest tu z nami na rok, poprosiła nas, byśmy więcej powiedziały o naszej duchowości, naszym Zgromadzeniu. Oczywiście z radością spełniłyśmy ich prośbę! Wykorzystałyśmy do tego prezentację PowerPoint w języku angielskim o Zgromadzeniu i św. Urszuli. Po niej dziewczęta stawiały wiele pytań.

Poza tym przez całe wakacje spotykałyśmy się z Polkami na niedzielnej kawie. Często dziewczęta mogły być z nami tylko godzinę lub nawet krócej ze względu na pracę, ale... dobre i to! Te niedzielne spotkania to czas radości, dzielenia, po prostu zwyczajnego pobycia ze sobą w polskim gronie.

Chcąc się podzielić tym, czym żyjemy tu, na co dzień w Taizé, zwłaszcza w czasie lata, poprosiłyśmy niektóre dziewczęta, by same napisały kilka słów o tym, dlaczego tu przyjechały, co jest tu dla nich najważniejsze.

Oto ich wypowiedzi:

 

Ruta, lat 25, Litwa

Głównym powodem, dla którego tu przyjechałam, jest... nadzieja. Nadzieja na odnalezienie samej siebie, znalezienie bliższej relacji z Bogiem, nadzieja na odnalezienie pokoju wewnętrznego i na znalezienie swojej drogi w życiu. Tu, w Taizé, mogę po prostu być sobą i mogę, jako wolontariuszka, być jakby częścią Taizé, częścią tego wspólnego życia, a to daje mi ogromne poczucie szczęścia. W Taizé najważniejsze dla mnie jest słuchanie Boga i wiara w siebie.

Augustina, lat 22, Indonezja

Wszystko, czego doświadczyłam w Taizé, jest dla mnie naprawdę wyjątkowe, zupełnie nowe i różne od tego, czego doświadczam w moim kraju. Przez ten czas mojego 3-miesięcznego pobytu mogłam coraz głębiej i prawdziwiej wejść w relację z Bogiem. 

Sylwia, lat 26, Kraków

Pobyt w Taizé był dla mnie dobrym czasem spotkania z drugim człowiekiem. Widziałam ludzi szczerze modlących się, ludzi zaangażowanych w głębokie rozmowy odnośnie do wiary, ludzi zapatrzonych w Boga, a także poszukujących swojego miejsca w Kościele. Wyjeżdżam z poczuciem, że na świecie istnieje dużo dobra i że realizuje się ono przez konkretnych ludzi. Dobro, które zobaczyłam, uświadamia mi, że mimo ogromu zła dobroć ludzkiego serca ma ogromną moc i szeroki zasięg.

Alzbieta, lat 25, Czechy

Mój dłuższy pobyt w Taizé to czas na modlitwę, modlitwę śpiewem, czas na spotkania z ludźmi z różnych krajów i wyznań.

Dina, lat 29 , Moskwa

W Taizé doświadczam po prostu akceptacji. Uczę się akceptować samą siebie i innych, często tak innych ode mnie. Uczę się być bardziej uważną i słuchać więcej innych i samej siebie. Mocniej tu doświadczam, że nie jest się samemu, że można żyć z innymi, być z innymi razem na modlitwie, w pracy, w zwykłej codzienności. W Taizé spotykam braci i siostry, którzy według mnie są bliżej Boga, i dzięki nim uczę się, kim jest Pan Bóg i co to znaczy być blisko Niego, być coraz bliżej Niego...

Vanny, lat 25, Kambodża

Jestem po raz pierwszy w Taizé i od razu na 3 miesiące! Najważniejsze są dla mnie cisza i modlitwa. Przyjechałam tu, bo chciałam poznać Taizé, chciałam zobaczyć, dlaczego tak wielu ludzi tu przyjeżdża. Teraz widzę, że tu mogę dzielić się moją wiarą z tymi, którzy pochodzą z innych kultur i wyznań. Bardzo chcę teraz w moim kraju dzielić się doświadczeniem modlitwy i ciszy.

Mingyang, lat 27, Chiny

W czasie mojego trzymiesięcznego pobytu w Taizé otrzymałam wiele łask od Boga: pokój, radość, przyjaźń. Kiedy teraz patrzę wstecz, myślę, że tym, co dla mnie jest najważniejsze, to trwanie przed Panem Bogiem, by po prostu przy Nim odpoczywanie. W dzisiejszym świecie, w Chinach, bardzo trudno być cierpliwym i znaleźć czas na taki odpoczynek przed Bogiem. Ludzie wciąż za czymś biegają, zajmują się, by tylko zapełnić pustkę. Ja też taka byłam. I dlatego dwa pierwsze tygodnie były dla mnie bardzo trudne. Ale stopniowo zaczęłam wchodzić w ciszę, stałam się bardziej cierpliwą. Zaczęłam tym samym odnajdywać piękno życia!

Liza, lat 20, Petersburg

Przyjechałam do Taizé, gdyż bardzo tego potrzebowałam teraz w moim życiu. Potrzebowałam czegoś nowego, potrzebowałam wyjść jakby z mojego dotychczasowego wygodnego życia, odzyskać na nowo pokój serca i odbudować swój duchowy kręgosłup. Dla mnie najważniejsze w Taizé są wolność i przyjmowanie każdego, miłość, po prostu chrześcijaństwo!

Nadia, lat 29, Lwów

Wolontariat w Taizé to dla mnie okazja poznania innych kultur, odkrywania całej tej różnorodności. To taki dla mniej mały raj: modlimy się w różnych językach, jesteśmy razem. I tym pragnę się dzielić po powrocie na Ukrainę.

Alicja, lat 22, Kraków

W Taizé dla mnie najważniejsi są ludzie, że można tu spotkać ludzi z całego świata. Każdy ma swoją historię, swoje doświadczenia. Mimo że pochodzimy z tak wielu różnych miejsc, to jednak chcemy być otwarci na siebie, chcemy rozmawiać, pomagać sobie. Jeden tydzień pobytu wystarczy, by podładować swoje „akumulatory optymizmu”, a ja byłam tu miesiąc!!

 

Ola, lat 26, Polka mieszkająca na stałe w Anglii

Taizé pozwala mi odnaleźć wewnętrzny pokój i radość. Tu wchodzę jakby na wewnętrzną drogę do własnej duszy, staram się odnaleźć siebie. Bardzo ważna jest dla mnie cisza, modlitwa ciszy, by po prostu być przed Bogiem. Ludzie przyjeżdżają tu z tak różnych miejsc na świecie, a jednak możemy modlić się razem. Jest to dla mnie bardzo umacniające!

 

Elisabeth, lat 20, Senegal

Jestem ogromnie wdzięczna, że bracia zaprosili mnie do Taizé. Chociaż jestem z tak daleka, z Senegalu, nigdy nie czułam się obco, ponieważ wciąż wokół mnie jest wiele życzliwych osób. Któregoś dnia dziewczęta z Niemiec zapytały mnie, czy nie czuję się osamotniona w tak małej wiosce, jaką jest Taizé. Roześmiałam się, bo uważam, że w Taizé, tak jak i w dzisiejszym społeczeństwie, jest cała różnorodność kulturowa i religijna.

Czytany 1110 razy Ostatnio zmieniany sobota, 17 wrzesień 2016 21:01