środa, 13 wrzesień 2017 09:28

Z kroniki Zgromadzenia

Wrzesień 1917 - Kupno willi na ochronkę w Aalborgu/ Dania
We wrześniu 1917 roku zaczyna się duński okres w życiu urszulańskiej wspólnoty wokół matki Urszuli. Jak Petersburg uważamy za kolebkę Zgromadzenia Sióstr Urszulanek SJK, ponieważ jest to pierwszy etap „wzrostu” nowej gałęzi na starym pniu urszulańskim, tak Ålborg można uznać za kuźnię apostolstwa i charyzmatu szarourszulańskiego... 


W Ålborgu bowiem wspólnota – całkowicie wierna dziedzictwu św. Anieli, czyli szukając odpowiedzi na znaki czasu – swoją apostolską troską zaczyna otaczać już nie tylko młodzież żeńską, ale także małe dzieci, sieroty. Pierwsza propozycja założenia ochronki dla dzieci polskich robotników w Danii przyszła do matki Urszuli już w styczniu 1916 roku – matka Urszula jeździła wtedy z odczytami na rzecz Komitetu Pomocy Ofiarom Wojny w Polsce po miastach duńskich. W Historii Kongregacji matka Urszula wspomina:

W Ålborgu spotkałam się z ojcem Sassenem z zakonu kamilianów. Prowadzą ci ojcowie duszpasterstwo dla katolików w Ålborgu i szpital. Dużo mają Polaków w parafii, więc też i kłopoty z wychowaniem dzieci. Przy obiedzie, na który nas zaprosiła poczciwa katoliczka, pani Fritsche, zaczął ojciec Sassen nas prosić, byśmy tu założyły stałą ochronkę dla dzieci polskich robotników. W Danii podczas wojny było około 15 tysięcy robotników, więc zatrzęsienie dzieci. Dużo takich, którym rodzice zmarli, dużo półsierot. Matka nie mogąc dać sobie rady oddaje dzieci do duńskich sierocińców, a tam już stają się stracone dla polskości, a co ważniejsze – dla katolicyzmu. My jednak, bez kapitału, same walczące o kawałek chleba w obcym kraju, nie mogłyśmy chyba podołać zadaniu. Tak musiałam w pierwszej chwili odpowiedzieć ojcu Sassenowi. Później on dopiął swego.

W sierpniu 1917 roku matka Urszula, zachęcona pozytywną radą ojca Włodzimierza, pojechała do Ålborga, by porozmawiać z ojcem Sassenem i obejrzeć dom, który byłby do nabycia. Dom okazał się wystarczający na ochronkę, z ogrodem. Podstawowy problem polegał tylko na tym, że trzeba będzie także zorganizować szkołę, która dawałaby dochody potrzebne do utrzymania ochronki, wszak wiadomo, że opieka nad dziećmi materialnych zysków nie przyniesie… Rozwiązanie szybko się znalazło – św. Urszula, pełna ufności w Bożą opatrzność, po raz kolejny wchodzi w nieznane:

Naprzeciwko był też duży ogród należący do willi „Skraenten”, więc powietrze będzie dobre. W dodatku niedrogo. Lecz powstała trudność – muszę zorganizować szkołę, bo w przeciwnym razie środków na ochronkę nie będzie. Ale gdzie? Tymczasem dowiedział się ojciec Sassen, że właśnie ta willa naprzeciwko z dużym ogrodem jest od stycznia 1918 – stosunkowo za bardzo małe pieniądze – do wynajęcia. Zaczęły się więc pertraktacje i skończyło się na tym, że kupię willę na ochronkę, a od stycznia wynajmę willę „Skraenten”, gdzie ulokuje się Szkołę Gospodarstwa Domowego i Języków. Zawarłam więc kontrakt kupna i dzierżawy. Wszystko stało się jasne, co będzie. A jak będzie – to w ręku Bożym i już.

Siostry przybyły do Ålborga 9 grudnia 1917. Poświęcenie Domu Św. Antoniego, po duńsku Polsk Børnehjem St. Antonius, oraz kaplicy pw. MB Częstochowskiej (w willi Skraenten) odbyło się 6 stycznia 1918. W tym samym roku, 16 września 1918, matka Urszula musiała zlikwidować dom w Djursholmie (Szwecja), przeniosła zatem siostry i szkołę języków do Ålborga, dokupując jeszcze jedną willę, Otium, nazwaną Stella Maris.


Czytany 75 razy Ostatnio zmieniany środa, 13 wrzesień 2017 09:37
Więcej w tej kategorii: « Z kroniki Zgromadzenia