niedziela, 03 czerwiec 2018 21:00

Z kroniki Zgromadzenia

4 czerwca 1923 – Zatwierdzenie pierwszych Konstytucji Zgromadzenia na 7 lat


„Ciężar mi spadł z serca” – napisała matka Urszula w „Historii Kongregacji”, kończąc opisywanie długiego, bo trzyletniego trudu związanego z zalegalizowaniem nowej gałęzi urszulańskiej – Sióstr Urszulanek Najświętszego Serca Jezusa Konającego. Nie były to pierwsze Konstytucje, nad którymi matka Urszula pracowała. Wprowadzając zmiany do Konstytucji krakowskiego klasztoru urszulanek w 1906/07 roku, zbierała już dużo doświadczeń w zakresie prawa kanonicznego i podstaw prawnych domu zakonnego...

W 1920 roku jednak sytuacja była zgoła inna – trzeba było opracować Konstytucje dla wspólnoty, która z biegiem lat weszła na nowe drogi apostolskie, żyła nieco innym, choć też urszulańskim, bo wychowawczym charyzmatem, która miała stać się odrębnym zgromadzeniem zakonnym – nową gałęzią na starym pniu urszulańskim. Zwłaszcza rok 1920 był dla matki Urszuli i wspólnoty urszulańskiej bardzo trudny. Opis tych wydarzeń w „Historii Kongregacji” pozwala trochę odczuwać to napięcie, które trwało aż do połowy czerwca 1923 roku…

Listy oddałam do Świętej Kongregacji. Tam ogromny ruch. W maju [1920] miało się odbyć wiele kanonizacji i beatyfikacji. Prawie co niedzielę były przewidziane jakieś uroczystości. Pierwszej – błogosławionej Małgorzaty Marii Alacoque[1], później świętej Joanny d’Arc[2]. Chyba z pół Francji na te uroczystości wyruszyło, biskupów moc, trudno więc było cokolwiek w tym czasie załatwić, do kogokolwiek się dostać.

A sprawa nasza wymagała wielkiej wnikliwości. Wszystkie dokumenty nas dotyczące przechowywane były w Rzymie u Marii Teresy: i dekret erekcyjny domu w Petersburgu wydany przez Świętą Kongregację, i pozwolenie Piusa X na śluby prywatne. Ale czy nam teraz władze kościelne zechcą te śluby policzyć za zakonne? Byłam u ojca Vidala[3], opracowywałam nasze Konstytucje, dostosowując je do nowych potrzeb, byłam u kardynała prefekta, u sekretarza. Czekałam wszędzie bez końca. Czułam jednak, że sprawa nie rusza z miejsca. (…)

I tak czas mijał, sprawa nie posunęła się ani na krok, nikt mi ręki nie podał. Zaniosłam przerobione Konstytucje do świętej Kongregacji, ale zupełnie nie mogłam wywnioskować, jak sprawa się potoczy. Odniosłam wrażenie, że rozmawiające ze mną osoby też nie bardzo wiedzą, jak się do naszych zawikłanych stosunków zabrać. Coraz ciężej mi było i smutniej, coraz dłużej u Matki Boskiej della strada przesiadywałam.

Po koniec maja udałam się do ojca Włodzia. Zapytał, jak moje sprawy stoją. Wtedy nie mogłam już zapanować nad sobą – rozpłakałam się: „Nie mam pojęcia, nic nie rusza z miejsca”. A wtedy mój ojczulek wyczuł, co się we mnie dzieje. Z taką dobrocią – nigdy mu tego nie zapomnę – pocieszał: „Nie płacz, zajmę się twą sprawą. Co dotąd zrobiłaś?” Powiedziałam, że Konstytucje opracowane dla nowej Kongregacji już złożyłam w Świętej Kongregacji. Nie wie teraz, co robić dalej. Kazał sobie zaraz przysłać wszystkie dokumenty, jakie miałam od Piusa X, łącznie z erekcją, i umówił się, że wezwie mnie po zapoznaniu się ze sprawą  i da wskazówki, co robić dalej.

Może za jakieś dwa dni wezwał mnie pod wieczór. Rozpatrzył już sprawę i doszedł do następujących wniosków. Co do ślubów, to z pisma Piusa X jasno wynika, że nasze śluby są ważne. Pozostałe kwestie, które można ująć w cztery punkty, wymagają uregulowania. Po pierwsze, należy poprosić, aby erekcja otrzymana dla domu w Petersburgu została przeniesiona na dom w Pniewach. Po drugie – poprosić o zgodę na zachowanie jako filii domu zakonnego w Aalborgu. Po trzecie – uzyskać zgodę na zatrzymanie dotychczas używanych sukni świeckich. Po czwarte – zatrzymać dotychczas obowiązujące nas Konstytucje, tj. Domu krakowskiego, do czasu przystosowania ich do potrzeb nowej Kongregacji. W tym celu trzeba było wycofać Konstytucje już złożone i sformułować zwięźle prośby do Świętej Kongregacji we wszystkich wymienionych wyżej sprawach. (…)

Nowenna przed świętem Serca Jezusowego w kościele Del Gesu[4] ślicznie była odprawiana. Modliła się, ile mogłam, a Serce Jezusowe przygotowało pociechę. Uwzględniono moją prośbę według rad ojca Włodzia wniesioną do Świętej Kongregacji. Pniewy uznano za autonomiczny dom urszulański z nowicjatem; nasze śluby, to jest śluby sióstr, które prywatnie je złożyły, uznano za zakonne, pozwolono przystosować dotychczasowe Konstytucje domu krakowskiego do potrzeb nowej Kongregacji. Przyszłość zakonna mojej gromadki zapewniona. Ciężar spadł mi z serca! (…)

Na początku tego roku [1921] zaczęło mi dokuczać serce. Parokrotnie musiałam po kilka dni przeleżeć. Na Wielkanoc wysłano mnie do Lwówka. Spędziłam tam ze trzy tygodnie, cały czas na wózku, bo miałam nie chodzić. Był tam i ojciec Tuszowski. Skorzystałam z tej okazji, by zrobić pierwszy szkic Konstytucji. Przystosowałam dotychczasowe Konstytucje nasze, tj. domu krakowskiego, do potrzeb nowej Kongregacji zakonnej z własną przełożoną generalną, oddanego głównie pracy dla biednych .Cnotą fundamentalną, właściwą tej nowej Kongregacji, ma być pokora, habit prościutki – dla sióstr chórowych szary, z małym czarnym czepkiem, bez woalu, dla sióstr konwersek niebieski. Przeglądał za mną tę nową redakcję Konstytucji ojciec Tuszowski. Jeszcze to i owo zostało do wyretuszowania, ale główna rzecz była zrobiona. (…)

Najważniejszym wydarzeniem tego [1923] roku była aprobata na siedem lat naszych nowo opracowanych Konstytucji. Dnia 21 czerwca otrzymałam z Rzymu wiadomość, że nasze Konstytucje zostały aprobowane. Zawezwał mnie ksiądz kardynał do siebie, by mi wręczyć Konstytucje. Pojechałam do Poznania 23 czerwca i pośpieszyłam do księdza kardynała. Zaprowadził mnie do swej kaplicy i tam wręczył mi, klęczącej u stóp ołtarza, aprobowane Konstytucje, w krótkich słowach podkreślając konieczność wdzięczności za tę łaskę. Widać było, że i sam był wzruszony. Ogromną radością napełniło się moje serce. Wszak tyle, tyle na nas wygadywali, chcieli wmówić, że my nie Zgromadzenie, że się podszywamy pod urszulanki, że nie mamy przyszłości. Teraz już nikt nie może przeciwko nam wystąpić. Kościół zmienił nasz dom autonomiczny w Kongregację Urszulanek Serca Jezusa Konającego. Jesteśmy w zupełnym porządku.

Wróciłam do Pniew pociągiem. Około ósmej wieczorem przybyłam na miejsce. Dzwonek na wieżyczce rozdzwonił się wesoło na przywitanie drogich Konstytucji. Wszystkie siostry zebrały się w kaplicy. Zaniosłam Konstytucje przed ołtarz i odmówiłyśmy z głębi serca Te Deum. Wielka to dla naszego prześladowanego Zgromadzenia była chwila – Bogu za nią wieczne dzięki!

Ostatecznie Konstytucje zostały zatwierdzone 21 listopada 1930 roku.

Książka "Historia Kongregacji" ukazała się ponownie w 2007 roku pod tytułem "Byłam tylko pionkiem na szachownicy. Wspomnienia z lat 1886-1924". Więcej o tej książce można przeczytać  w artykule o niej...

[1] Święta Małgorzata Maria Alacoque (1647-1690) – wizytka z Paray-le-Monial, kanonizowana w 1920.

[2] Święta Joanna d’Arc (1412-1431), zwana Dziewicą Orleańską – bohaterka narodowa Francji, spalona na stosie; beatyfikowana w 1909, kanonizowana w 1920.

[3] Pietro Vidal (1867-1938) – jezuita, konsultant w Świętej Kongregacji Zakonników i profesor Uniwersytetu Gregoriańskiego w Rzymie.

[4] Kościół Pana Jezusa (Del Gesu), zbudowany według projektu Giacomo Barozzi da Vignola w 1568 roku, stał się jakby prototypem dla szeregu świątyń zakonu jezuickiego.

Czytany 297 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 03 czerwiec 2018 21:21