wtorek, 02 sierpień 2016 20:20

Z namiotu powołaniowego na Jasnej Górze

W czasie tegorocznych wakacji, odpowiadając na propozycję i zaproszenie o. Andrzeja Grada, referenta ds. powołań w paulińskim zakonie, pełniłam dyżur w namiocie powołaniowym przy Jasnogórskim Sanktuarium. Miałam (i jeszcze będę miała w pierwszych dniach sierpnia) tę szczególną łaskę, aby służyć w czasie, gdy do Matki Bożej przybywali młodzi z całego świata w ramach Światowych Dni Młodzieży. Nawet nie przypuszczałam, ile znam słówek angielskich, francuskich, niemieckich, rosyjskich, włoskich, które przypominały się w nagłych, awaryjnych sytuacjach. A jak to nie wystarczało, to zawsze pozostały ręce i uśmiech, który przełamywał lody i bariery językowe i kulturowe...

 

A co proponuje namiot? Zaprasza do spotkań – w szerokim tego słowa znaczeniu. Z siostrą zakonną, ze sobą nawzajem, z konkretnym zgromadzeniem i jego charyzmatem, ze swoim życiowym powołaniem, z Jezusem i Maryją na modlitwie, z Bożym słowem. Dyżur podejmują siostry z różnych zgromadzeń, instytutów, obdarzone różnymi charyzmatami – zawsze jesteśmy trzy lub cztery habitowe i niehabitowe, co na pewno ubogaca i ułatwia naszą służbę.

„Wpadnij na dziesiątkę” – to jedna z akcji w ramach tegorocznego namiotu powołaniowego u stóp Pani Jasnogórskiej. Siostry zapraszają na chwilę modlitwy różańcowej – można przysiąść, pomodlić się dziesiątką różańca, porozmawiać, podzielić się świadectwem życia, ubogacać nawzajem swoją obecnością. W tych dniach, jak już wspomniałam, przez Sanktuarium Jasnogórskie przewinęła się wielobarwna i wielokulturowa rzesza młodych z całego świata. Na dziesiątkę zatrzymały się m.in. grupy z Włoch, Słowacji, Republiki Środkowoafrykańskiej z biskupem, o. Tadeuszem Kusym. Modliliśmy się po polsku, francusku, w języku sande i po łacinie. Były śpiewy uwielbienia i radości. Jak się okazuje, język modlitwy staje się językiem uniwersalnym, łączącym kraje, tradycje i kultury. Matka Boża na pewno sobie poradziła i zrozumiała! Zauważyłam, jak wiele nadziei i radości jest w tym mocnym, rozrastającym się Kościele.

W namiocie odwiedzają nas też osoby zastanawiające się nad dalszą drogą życia, szukające swojej drogi powołania – z Polski i z zagranicy. Mieliśmy na przykład gości z Francji, którzy pytali o Małe Siostry Baranka, a z Ameryki interesowali się różnymi zgromadzeniami działającymi w tamtych krajach. Wszyscy mogą liczyć na profesjonalne świadectwo o Bożej służbie – od drogi kontemplacji po służenie Bogu w bliźnich. Spotkaniom tym towarzyszy wielka radość i moc wzajemnej modlitwy. Pytają się o wiele rzeczy: o nasze życie, zwyczaje, korzenie, reakcję rodziny, motywację… o to, czy można być szczęśliwym w życiu zakonnym? Można! Takiej odpowiedzi udzielam z całym wewnętrznym przekonaniem i pewnością.

„Boża kanapka” – to kolejna propozycja. Podchodzącym do nas proponujemy losowanie Bożego słowa na małych karteczkach – i najczęściej po przeczytaniu słyszymy, że trafione, w dziesiątkę! I jak tu nie uwierzyć, że Pan wie najlepiej…?

To półmetek spotkań w naszym namiocie. Okazuje się, że zaproszenie do modlitwy, ustawione na chodniku w bardzo uczęszczanym miejscu, ma sens, cieszy się dużym zainteresowaniem i przynosi owoce. Może w najbliższych dniach i Wy wpadniecie na Dziesiątkę? Zapraszam!

s. Dorota Łapacz, urszulanka szara

Czytany 909 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 02 sierpień 2016 20:29