piątek, 01 czerwiec 2012 11:09

Łódzki teatr ożywia w Danii pamięć o św. Urszuli Ledóchowskiej

2012, Teatr Zwierciadło w DaniiŁódzki Teatr Zwierciadło od 27 kwietnia do 5 maja 2012 roku wędrował po Danii ze spektaklem o św. Urszuli.

Założyciel i dyrektor teatru Krzysztof Kaczmarek wskutek skrzyżowania się jego dróg z drogami szarych urszulanek zafascynował się postacią świętej hrabianki – Urszuli Ledóchowskiej. W 2003 roku, przed jej kanonizacją, napisał o niej sztukę pt. „Jeszcze Polska nie zginęła… dopóki kochamy” – czterdziestominutową jednoaktówkę z trzema odsłonami, której akcja zaczyna się w 1914 roku w Sztokholmie, dokąd Matka Urszula wyjechała po wydaleniu jej z Rosji, a kończy się w 1939 roku, w dniu jej śmierci.

Spektakl był wystawiany najpierw w Łodzi, a potem w wielu polskich miastach. Prezentowany był również w Czarnym Borze na Litwie, gdzie przed wojną św. Urszula założyła szkołę, do dziś służącą polskim dzieciom i młodzieży. Teatr grał ją w Wielkiej Brytanii (w Bristolu i Plymouth), a nawet w Republice Południowej Afryki (w Kapsztadzie, Johannesburgu i Pretorii).

Dyrektor Kaczmarek czuł jednak – jak sam mówi – wezwanie św. Urszuli od północy, ze Skandynawii, gdzie bohaterka spektaklu spędziła 6 lat życia: I wojnę światową i dwa lata po jej zakończeniu. Nurtowały go pytania: Jakie ślady jej działalności tam zostały? Czy pamięć o niej i jej dziele – opiece nad dziećmi i religijnym wychowaniem młodzieży – trwa nadal? Myśl twórcy „Zwierciadła” coraz częściej biegła do krajów skandynawskich i rozpalała się pragnieniem, by spróbować dotrzeć tam z przesłaniem o św. Urszuli Ledóchowskiej.

Koło Przyjaciół św. Urszuli, istniejące przy klasztorze Sióstr Urszulanek Serca Jezusa Konającego w Łodzi przy ul. Obywatelskiej, zaczęło się angażować w rozpoznanie możliwości kontaktów z Polonią krajów skandynawskich. Po wymianie listów z tamtejszymi Polakami skonkretyzował się plan przyjazdu Teatru Zwierciadło do Danii. Momentem, od którego pomysły i marzenia zaczęły się przeradzać w czyn, było oficjalne zaproszenie od katolickiej parafii w Aarhus, której proboszcz, polski jezuita o. Herbert Krawczyk, zapewniał nadto możliwość przedstawień w innych miastach duńskich.

Sprawę zorganizowania spektakli w Danii wziął na siebie pan Jerzy Maniecki, świetny organizator, bliski współpracownik o. Herberta Krawczyka. Wszystkie projekty ustalał on z Adamem Przepałkowskim, upoważnionym przez zespół aktorski do uzgodnień formalnych. Zaplanowane zostały występy w trzech miastach: Aarhus – 29 kwietnia, Aalborgu – 2 maja i w Esbjergu – 3 maja. W każdym z tych miast wyznaczono osoby odpowiedzialne za przygotowanie sal, zakwaterowanie zespołu i powiadomienie środowiska polonijnego o spektaklach.

Zespół teatralny liczył siedem osób. Było w nim troje aktorów: wspomniany już Krzysztof Kaczmarek, zarazem dyrektor teatru i reżyser, Danuta Nowak – siostra urszulanka odtwarzająca rolę św. Urszuli Ledóchowskiej, i Michał Kret. Poza tym: Bogusław Lewicki – właściciel i kierowca samochodu, którym nas woził, odpowiedzialny też za udźwiękowienie przedstawienia, oraz jego żona Ewelina, dokumentująca spektakle kamerą filmową. Adam Przepałkowski, menadżer, był także narratorem prologu. Wreszcie siostra Aleksandra Topola – dusza organizacyjna całej wyprawy, odpowiedzialna za organizację widowni, przygotowanie elementów scenografii, przygotowanie folderów i ulotek o św. Urszuli, prezentację relikwii Świętej oraz zadbanie o upominki dla naszych gospodarzy.

Przed każdym spektaklem przy śpiewie pieśni „O święta Urszulo, wstaw się za nami” s. Aleksandra wnosiła relikwie Świętej i ustawiała je na przygotowanym podium obok portretu, a publiczność stojąc, oddawała hołd wybitnej Polce. Stwarzało to niepowtarzalny nastrój.

Przedstawienie poprzedzał kilkunastominutowy prolog, obejmujący krótką biografię naszej bohaterki, jej działalność poza Polską (Petersburg, Finlandia, Szwecja, Dania, Norwegia) i od 1920 roku w Ojczyźnie oraz rozkwit nowej gałęzi urszulańskiej, urszulanek Serca Jezusa Konającego, z domami również we Włoszech i we Francji. Była mowa także o duchowości szarych urszulanek.

Publiczność oglądała spektakl w skupieniu, uważnie, niemal w napięciu. A później widać było, jak niektórzy dyskretne ocierali łzy, które „same napływały”. Największą radością dla zespołu były nie tylko brawa, ale i słowa uznania i radości, że można było poznać św. Urszulę, o której dotąd niewiele wiedziano. Sztuce o św. Urszuli towarzyszył wybór piosenek Marka Grechuty pod hasłem „Ocalić od zapomnienia”.

W Aarhus było najbardziej „teatralnie”, zapewne dlatego, że spektakl grany był w dużej sali widowiskowej ze sceną (sala biblioteki w Viby J – jednej z dzielnic Aarhus), a także zwyczajem eleganckich przedstawień teatralnych został dla publiczności przygotowany bufet, z którego korzystano w antrakcie i po spektaklu.

Najbardziej czekaliśmy na odwiedziny w Aalborgu – mieście, w którym święta Urszula mieszkała ponad dwa lata i gdzie założyła w 1917 roku ochronkę dla polskich dzieci, sierot po wychodźcach, robotnikach polskich, oraz szkołę społeczno-gospodarczą dla dziewcząt (przede wszystkim duńskich, ale wśród których były i Polki). Jakaż była nasza radość, gdy pani Renata Szwebs – nasz aalborski cicerone i gospodyni – pokazała nam te budynki przy ulicy Annebergvej, stojące po przeciwnych stronach ulicy: pod nr. 12 – dom sierot, a pod nr. 21 – szkoła. Oba budynki są dziś w doskonałym stanie, zadbane, służą jako domy mieszkalne. W dawnej szkole znaleźliśmy na klatce schodowej gablotę z fotografią św. Urszuli i opisem jej dzieł w Aalborgu. W byłej ochronce obecna właścicielka parterowego mieszkania, przemiła starsza pani, pokazywała nam całe domostwo, z pięknym piecem kaflowym, który na pewno służył siostrom i dzieciom. Życzliwa gospodyni zaprowadziła nas nawet do piwnicy, gdzie odkryliśmy bambusowe łóżeczko dziecięce, z którego przed 95 laty korzystały zapewne maluchy z urszulańskiej ochronki. Mebelek, którego pewnie dotykały ręce Świętej, pozwolono nam zabrać do izby pamięci św. Urszuli w łódzkim klasztorze przy Obywatelskiej.

Gościna u polskich rodzin była fantastyczna. W Aarhus „rozprowadzającym” naszą siódemkę na kwatery był pan Jerzy Maniecki, w Aalborgu tę funkcję spełniała pani Renata Szwebs, w Esbjergu, a właściwie w odległym o 30 km Outrup, gościła cały zespół w swoim domu pani Alicja Grodzka. Wszyscy prześcigali się w uprzejmości i w zastawianiu stołów, jak również nie szczędzili czasu, chcąc zaprezentować nam okolicę. Poznaliśmy w ten sposób „gamle By” – stare miasto w Aarhus oraz park miejski z żyjącymi na swobodzie sarnami, danielami, łosiami i dzikami. Odwiedziliśmy Pinstrup – od stu lat miejsce tradycyjnych pielgrzymek Polonii duńskiej, gdzie dziękują Madonnie za opiekę nad swoimi rodzinami. Zwiedziliśmy dom zakonny Ojców Jezuitów w Aarhus, podziwiając obrazy pędzla ojca superiora, a w piwnicy – muzeum kiczu religijnego i bogatą bibliotekę.

W Aalborgu zaskoczyło nas zainteresowanie nami prasy duńskiej. W drugim dniu naszego pobytu w tym mieście ukazała się w gazecie „Nordjyske Stiftstidende” wzmianka o siostrach urszulankach, które przybyły tu z Polski szukać śladów swojej założycielki i mistrzyni, żyjącej przed laty w Aalborgu. Siostry Danuta i Aleksandra zostały sfotografowane na tle budynku dawnej ochronki. W ten sposób co najmniej kilkadziesiąt tysięcy mieszkańców tego miasta dowiedziało się o Świętej i jej duńskim dziele.

W Esbjergu teatrem stał się katolicki kościół parafialny pod wezwaniem św. Mikołaja, gościnnie udostępniony przez duńskiego proboszcza. Wśród widzów zgromadziło się mniej lokalnych Polonusów niż w poprzednich miastach, za to trzon publiczności stanowił oddział polskiego wojska z Brygady Wsparcia Dowodzenia Wielonarodowego Korpusu Północny Wschód z Wałcza. Nasi żołnierze uczestniczą w Danii w ćwiczeniach sztabów wojsk amerykańskich, niemieckich, duńskich i polskich. Była to bardzo sympatyczna część widowni. Przedstawienie zostało, podobnie jak w dwóch poprzednich miastach, przyjęte z aplauzem i wzruszeniem.

4 maja był ostatnim dniem naszego pobytu na duńskiej ziemi. Jeszcze raz zajechaliśmy z naszą gościnną gospodynią panią Alicją Grodzką do kościoła św. Mikołaja, gdzie poprzedniego dnia mieliśmy występ. Kościół był pełen ludzi, kończyła się uroczysta Msza św. połączona z przyjęciem sakramentu bierzmowania przez kilkanaścioro młodzieży różnej narodowości. Przeważały rysy azjatyckie. Po uroczystości spotkaliśmy się z księdzem biskupem. Diecezja katolicka (jedyna) obejmuje całą Danię, biskup jest polskiego pochodzenia i nazywa się Czesław Kozoń. Rozmawiał z nami po polsku, zostawiliśmy mu na pamiątkę wizerunek Czarnej Madonny z dedykacją.

Esbjerg jest miastem portowym i leży nad Morzem Północnym. Zajrzeliśmy nad brzeg tego morza. Plaże są szerokie, ubity drobny piasek, podobny do iłu, pozwala dojechać samochodem prawie do samej wody. Biada tylko tym, którzy zapomną o przypływach. 4 maja jest w Danii dniem ustawowo wolnym od pracy. Król Christian X połączył liczne lokalne dni modlitw obowiązujące w różnych regionach kraju w jeden świąteczny dzień – Dzień Modlitwy dla całego państwa. Dziś, w zlaicyzowanym społeczeństwie protestanckiej Danii, jest to po prostu Dzień Wolny. Pejzaż duński jest podobny do wielkopolskiego. Teren jest płaski, wielokrotnie poprzekreślany liniami krzewów i drzew, choć na północy, w pobliżu Aalborga, staje się bardziej pofalowany, a przez to bardziej malowniczy. Liczne drogi są dobrze utrzymane, większe miasta połączone autostradami.

Nazajutrz czekała nas 1100-kilometrowa podróż powrotna do Polski. Żegnaliśmy Danię oraz tak gościnną i serdeczną tamtejszą Polonię ze wzruszeniem z powodu rozstania, ale i z radością, że ożywiliśmy pamięć o polskiej Świętej, która potrafiła być „wszystkim dla wszystkich”, jak głosi napis nad wejściem do Jej sanktuarium w Pniewach.

Jej słowa, którymi żegnała Danię, z niesamowitą siłą ożyły podczas naszego pożegnania z tym krajem:

Kochana Danio, przyjmij nasze podziękowanie za Twoją życzliwość, za przyjaźń, jaką nam okazałaś. Było nam tak dobrze, że nie będziemy mogły nigdy zapomnieć starożytnego Aalborga i będziemy często myślały z tęsknotą o dobrych czasach, które upływały bez troski o pożywienie dawane naszym dzieciom polskim.

Przesyłam zatem wszystkim Mieszkańcom Aalborga piękne podziękowanie i z serca płynące życzenia. Niech Bóg błogosławi szlachetny naród duński.

 

A jakie zadanie na przyszłość stoi przed nami? Przypomnieć Szwedom i Polakom mieszkającym w Szwecji o polskiej Świętej? W 2014 roku mija 100 lat od Jej przybycia do Sztokholmu. Święta Urszulo, czy chcesz być tam przypomniana?

Adam Przepałkowski

2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii2012, Teatr Zwierciadło w Danii

Czytany 2391 razy