czwartek, 17 styczeń 2013 09:46

Boże Narodzenie w Boliwii

Boże Narodzenie 2012 w Boliwii„Jeśli masz biednych obok siebie, pomóż im, bo Boże Narodzenie jest darem” – tym przesłaniem bardzo przejęły się dzieci naszej dzielnicy, pisze s. Grażyna z Boliwii. Co roku organizujemy dla nich tydzień przygotowujący ich do świąt Bożego Narodzenia, tzw. semana navideña. Podczas tych zajęć wyjaśniamy dzieciom znaczenie świątecznych symboli, po czym je wykonują i niosą do swoich domów. To nic nadzwyczajnego, bo tego rodzaju zajęcia organizuje się we wszystkich parafiach i sektorach.

W tym roku zmieniłyśmy styl prowadzenia zajęć. Dzieci zaangażowały się w przygotowanie świątecznych karteczek dla ludzi nieznanych, smutnych i pokrzywdzonych przez życie, z indywidualnym przesłaniem od Narodzonego Zbawiciela. Wykonały 650 karteczek dla więźniów, dla dzieci mieszkających tam wraz z rodzicami oraz dla więziennego personelu. Wzruszające było to, że w spontanicznej modlitwie na zakończenie zajęć zawsze pamiętały o tych, dla których poświęcały swój czas.

Tak się złożyło, że s. Nelly przebywała w tym czasie na rekolekcjach w Cochabamba, bo nie miała możliwości odprawienia ich w innym terminie, a s. Grażyna Otlewska wyjechała w Adwencie do Polski na leczenie, ale Pan Bóg się zatroszczył, przysyłając do pomocy szóstkę wspaniałej młodzieży i jedną z pań z Legionu Maryi. Ze względu na obecność tylu wolontariuszy wszystko szło sprawnie, dzieci przygotowały więc też świąteczne niespodzianki dla rodzin i jasełka dla naszej dzielnicy. Przedstawiły je w dniu Bożego Narodzenia.

Dziewczęta pomagające w zajęciach były tak zmotywowane hasłem tygodnia, że nie poprzestały na jednym. W niedzielę przed świętami zebrały w parafii sporą kwotę pieniędzy, aby zrobić prezenty dla dzieci przebywających w szpitalu, z ciężkimi obrażeniami spowodowanymi poparzeniem, cierpiących ponad miarę. Zakupiły też wiele słodyczy, tak że wystarczyło dla całego oddziału pediatrii. Personel szpitala był wyraźnie poruszony tym szlachetnym gestem.

Wigilia dla naszej wspólnoty, tj. dla s. Nelly i dla mnie, miała inny charakter niż zwykle. O godz. 17.00 uczestniczyłyśmy z więźniami we mszy świętej, towarzyszyły nam też trzy panie zaangażowane w duszpasterstwo więzienne, później miało nastąpić wręczanie karteczek wykonanych przez dzieci, składanie życzeń oraz częstowanie pitną czekoladą i ciastkami, przygotowanymi przez panie. Niestety, w tym samym czasie przyszła z zabawkami i odzieżą jedna z przedstawicielek diecezji, nie uzgodniwszy wcześniej z nikim terminu. Trochę szkoda, że prezenty materialne, jak łatwo zrozumieć, zdominowały to, co duchowe. W ostateczności zostawiłyśmy panie z rozdawaniem kartek i poczęstunku, gdyż zrobiło się późno, a chciałyśmy zgodnie z naszym zwyczajem przygotować wigilijną wieczerzę. Dla pań późna pora nie stanowiła problemu, ponieważ tutaj zasiada się do stołu o północy, jedząc pikanę – coś w rodzaju gulaszowej zupy na mięsie wieprzowym, wołowym, baranim oraz drobiowym i ziemniakach.

Wróciłyśmy do domu i przygotowałyśmy wszystko, co trzeba, aby razem zasiąść do stołu w ten uroczysty wieczór. Podczas słuchania Ewangelii, czytania listu m. Franciszki i składania sobie życzeń nie obyło się bez wzruszenia. Uwieńczyłyśmy cały dzień uczestnictwem we mszy świętej, sprawowanej w parafii o godz. 22.00, aby powitać Narodzonego Jezusa i z Nim iść przez życie na wyznaczonych nam ścieżkach boliwijskiej ziemi.

s. Grażyna Małecka

Boże Narodzenie 2012 w BoliwiiBoże Narodzenie 2012 w BoliwiiBoże Narodzenie 2012 w BoliwiiBoże Narodzenie 2012 w Boliwii

Czytany 2225 razy