sobota, 19 kwiecień 2014 01:59

Droga krzyżowa ulicami rzymskiej dzielnicy

8 IV 2014, Rzym, Droga krzyżowaPrzygotowując się do Świąt Zmartwychwstania Pańskiego, 8 kwietnia 2014 roku, kilka dni przed Niedzielą Palmową, we współpracy z naszym proboszczem o. Giancarlo Bredą, odprawiliśmy drogę krzyżową ulicami naszej dzielnicy – pisze z Rzymu s. Danuta Benisz.

Zazwyczaj ostatnią drogę krzyżową przed wyjazdem studentek do domu na Święta Wielkanocne organizowałyśmy w naszym ogrodzie. W tym roku, pod wpływem zachęty Papieża Franciszka, by wychodzić na peryferie miast, postanowiłyśmy dać świadectwo wiary i przynależności do Chrystusa w naszej dzielnicy. Nasz akademik jest niemal w centrum miasta, lecz naszymi peryferiami jest obojętność religijna mieszkańców naszej dzielnicy oraz ich zamknięcie we własnej zamożności i bogactwie. Wzruszający był widok ludzi dyskretnie wyglądających z okien, zatrzymujących się przez moment, robiących znak krzyża. Zdając sobie sprawę, że w innych częściach świata chrześcijanie giną śmiercią męczeńską, niosłyśmy w sercach wdzięczność Bogu za to, że żyjemy w kraju, w którym możemy publicznie wyznawać wiarę.

Jeszcze innym pozytywnym aspektem naszej inicjatywy było przeżycie komunii i jedności. Zaprosiłyśmy do uczestnictwa w drodze krzyżowej parafian, nasze siostry z innych domów, nasze dawne studentki, które jeszcze przebywają w Rzymie, ale nie mieszkają u nas, lecz pozostały w kontakcie z nami, jak również siostry z innych zgromadzeń, należących do naszej parafii. W ten sposób cztery domy zakonne na trasie naszej drogi krzyżowej otworzyły dla nas furty swoich pięknych domów i ogrodów i tam miałyśmy niektóre stacje, a pozostałe stacje przeżywałyśmy po prostu na ulicy. Medytacje do drogi krzyżowej przygotowały nasze studentki. Czuło się ich mocne zaangażowanie, chęć wyrażenia swoich myśli, uczuć, intensywność modlitwy, wiary. Z wielką starannością dobrałyśmy też pieśni do odpowiednich stacji, tak by całe nasze wędrowanie było wypełnione modlitwą i śpiewem.

W świecie tak bardzo zlaicyzowanym, żyjącym tak, jakby Boga nie było, młodzi ludzie wędrujący z krzyżem, świecami, modlitwą na ustach stają się czytelnym znakiem przynależności do Chrystusa. Zapewne w sercach samych uczestników pozostanie ślad tego przeżycia, a łaska Boża będzie w nich pracowała. O to też my, urszulanki, modlimy się codzienne: aby młode mieszkanki naszego domu spotkały Jezusa i pozwoliły Mu żyć i działać w swoich sercach. Siejemy, ufając, że Bóg da wzrost i że wszystko to będzie owocowało w ich późniejszym, dorosłym życiu.

s. Danuta Benisz

8 IV 2014, Rzym, Droga krzyżowa8 IV 2014, Rzym, Droga krzyżowa8 IV 2014, Rzym, Droga krzyżowa8 IV 2014, Rzym, Droga krzyżowa

Czytany 1651 razy