niedziela, 26 styczeń 2014 13:37

Noworoczne spotkanie młodych urszulanek z centrum warszawskiego

2014, Rys. s. Anna Białobłocka USJKDom urszulanek w podwarszawskim Milanówku był w dniach 2-5 stycznia 2014 roku miejscem spotkania sióstr juniorystek z centrum warszawskiego pod opieką s. przeł. Marii Lisieckiej. Przyjechały 4 siostry z Lublina i 2 siostry z Warszawy. Spotkanie łączyło w sobie trzy elementy: modlitwę, formację i wspólnotę. Tematem było wychowanie w różnych jego aspektach. Przewodnikiem było słowo Boże, ukazujące Jezusa jako Wychowawcę, a także – jako komentarz – konferencja ks. Marka Pieńkowskiego oraz artykuł Romano Guardiniego „Misja wychowawcza” i tekst ks. M. Dziewieckiego. Siostry odkrywały też na nowo „Małego Księcia”.

A oto kilka osobistych refleksji naszych młodych sióstr:

 

Każdy człowiek jest wychowawcą, uczymy się od siebie nawzajem… Tak też było w naszym przypadku. Każda chwila, każdy dzień spędzony we wspólnocie, jaką stworzyłyśmy, było to wychowywanie siebie nawzajem, a zwłaszcza spotkanie z naszym pierwszym Wychowawcą – Jezusem. Dla mnie była to okazja do przypomnienia sobie i doświadczenia, że jestem umiłowanym dzieckiem Bożym w szkole Jezusa, mającym swoją wartość i godność.

s. Monika Laskowska

 

Miałyśmy piękną okazję zastanowić się, jak wychowuje nas Bóg, jak my wychowujemy siebie nawzajem i powierzone nam osoby. Pojawiła się też bardzo ważna kwestia samowychowania. Uświadomiłam sobie, że wiarygodność wychowawcy polega na tym, że on sam też walczy o własne wychowanie, które w zasadzie polega na uczeniu się odwagi bycia sobą, to znaczy na poznawaniu i odkrywaniu siebie, swoich talentów i granic, danych nam przez Stwórcę. Jestem bardzo wdzięczna również za spotkanie z „Małym Księciem”. Nowe spojrzenie na tę książkę wniosło wiele w moje serce i rozumienie relacji z samą sobą i z innymi. Ogólnie było to spotkanie piękne, bez pośpiechu, rodzinne…

s. Masha Lezhnina

 

To, co mi zostanie na długo, to zdanie: Wychowywać to dodawać odwagi, by być sobą… Rozwój człowieka polega na świadomym przyjęciu siebie, zakorzenieniu się w sobie (R. Guardini) oraz przykład Małego Księcia, jako zaproszenie, by pomóc dojrzewać dziecku, które jest we mnie. Wyjechałam z Milanówka z radosną myślą, że Bóg nadał mi określony kształt, który muszę ciągle poznawać i pewnie się nim posługiwać, by moje życie – poddane Jego kierownictwu – było wychowawcze wśród tych, wśród których jestem w mojej codzienności. Serdeczne podziękowania dla Sióstr z Milanówka – za każdy uśmiech…

s. Ewa Protaś

2014, Rys. s. Anna Białobłocka USJK

 

Był to dla mnie czas zatrzymania się, refleksji i okazja do bycia razem. Zaproszenie, żeby wyruszyć poznawać inne planety wzorem Małego Księcia, mimo że nieraz spotkają nas niepowodzenia i rozczarowania. Czas uczenia się, na czym polegają prawdziwe więzi, i tworzenia ich. Czas przyjrzenia się sobie, własnemu kształtowi i granicom wyznaczonym nam przez Boga. Będzie mi teraz towarzyszyła myśl, że człowiek nigdy nie jest gotowy, ale wciąż wzrasta i staje się. Zawsze jest szansa na zmianę, na wyprostowanie tego, co się nie udało czy skrzywiło. Człowiek, żeby móc się rozwijać, potrzebuje świadomie przyjąć siebie i zakorzenić się. Wychowywać to pomóc innemu w osiągnięciu wolności. A pobudzić do życia można tak naprawdę tylko własnym życiem.

s. Anna Białobłocka

 

To spotkanie stanowiło dla mnie znak nadziei i czas odnowy. Przypomniało bowiem, że życie jest nie tylko darem, ale i wielką przygodą, kierowaną przez Tego, który jest Mistrzem i Towarzyszem drogi. Romano Guardini akcentuje, jak fundamentalną kwestią jest ufać, że mogę wyjść cało z tej przygody. Co więcej, nie tylko w to wierzyć, ale własnym życiem pobudzać innych do życia (R. Guardini). Uczestniczę w stopniowym procesie – nie jestem ani nigdy nie będę w pełni uformowana, gotowa. A cel pozostaje niezmienny: narodzić się z Boga. Wszyscy sobie w tym nawzajem pomagamy, bo najbardziej rozwijamy się w spotkaniu z innym, o ile w centrum tego spotkania jest żywy Chrystus. Bóg wybrał nas przed założeniem świata, abyśmy byli święci i nieskalani przed Jego obliczem (Ef 1,4).

s. Małgorzata Pagacz

 

Myślę, że spotkanie z innym człowiekiem to piękna forma wychowania. Jednak najpiękniejszą formą kształtowania ludzkiego serca i umysłu jest spotkanie człowieka z Bogiem – to ono jest w stanie przemienić ludzkie serce. Tegoroczne spotkanie junioratu w Milanówku uświadomiło mi, że bycia wychowawczynią nie da się wyuczyć. Przede wszystkim trzeba przebywać z Panem Jezusem na modlitwie i wsłuchiwać się w Boże Słowo, dopiero wtedy to, co Boże, stanie się naprawdę moim. W moim sercu pozostanie też ciepło ogniska zakonnego sióstr z Milanówka, ale i naszego juniorackiego. Wychowywać to dodawać odwagi do bycia sobą – te słowa R. Guardiniego rzuciły światło na mój własny proces wychowywania.

s. Aleksandra Sołtysiak

Czytany 2234 razy