Wydrukuj tę stronę
czwartek, 04 maj 2017 15:52

Wybrane wiersze s. Urszuli Michalak

Objawienie

Nizina mroźnego dnia
szybko opada w dolinę mroku.

W pejzaż pobielonych harf sadów i ogrodów
wstępuje anioł uciszenia.

Pod karbowaną kopułą nieba
rozpięte liliowe westchnienia zachodnich zórz.

W otwartych bramach wieczoru
tli się uboga kolęda skrojona w uroczysty poemat.

Dromadery skryte za garbem niskości
podglądają Cud przez szpary zadziwienia.

W ażurowych śnieżynkach zamieci
strzelista chwała jak diadem wieczności.

Złoto, kadzidło i mirra na progu stajenki
w pękatym pucharze ofiarnym.

Chrzest

Wody Jordanu
stroją się w uroczysty poemat.

Modre kaskady fal ubierają
skrojone na miarę włosiennice wodorostów.

Pnące pagórki dnia rozbłyskują
niczym snopy światła porastające widnokres. 

W źrenicy Opatrzności
poczyna się misterium chrztu.

Syn odziany w grzech świata
rozwija żagiel przymierza.

Ogorzałe grzbiety wód w pokornym uniżeniu
opłukują bruzdy świętego krajobrazu. 

Pod sklepieniem wieczności
Duch zastyga w locie ptaka.

Na skrzydłach chwały
drży rumiana kopuła firmamentu. 

Ojciec zanurzony w obłokach


Cicha noc


W grocie, tuż za murami miasta Betlejem,
cicha noc przytulona do żłóbka.

Welon nieba żarzy się
rumieńcem uniżenia.

Chwała Pana Zastępów krzepnie
w otwartej ranie kosmosu.

Na dziedzińcu dziejów, na sianie,
Dziecko jak wschodząca Światłość.

Święta Rodzina w strumieniach blasku
otwiera Księgę Zbawienia.


Witraż narodzenia

Gwiazda z Betlejem
w jodłowym śnie.

Niebo przytulone do ziemi
w kołysce horyzontu.

Bóg – Człowiek
płacze na sianie.

W oczekiwaniu

Sianem wyłożę żłób mojego serca,
ozdobię tęsknotą,
zadumam się w oczekiwaniu,
przyjdź.
Otulę Cię moim pacierzem,
ogrzeję kolędą,
osłonie ciepłem ciała, obronię.
 
Przyjdź.

Psalm czerwcowy

Pod strzechą nieba

jaskółki uwiły gniazdo lata.

Obłoki ciszy
płyną rzeką błękitu.

Brzozowy zagajnik
kolebie się w złotym cekinie słońca
jak w kołysce świtu.

Dzień za dniem rok za rokiem, 2016

Psalm kwietniowy

Płoną pochodnie kwitnących mirabelek.
Białe obłoki zatapiają źródła bólu.

Spływa uciszenie.

Błękit nieba kipi na młodą zieleń.
Budzą się słodkie marzenia, tęsknoty.

Anioł wiosny uskrzydla wybrańców.

Dzień za dniem rok za rokiem, 2016

Wieczernik

Słońce staczało się wolno z Góry Oliwnej
na stygnące łąki doliny Cedronu,
w mroczny wąwóz niepokoju,
w otwarty ból umykającego potoku.

W sali na górze
smukłe ognie kaganków
rozjaśniały godzinę wieczerzy,
odsłaniały gorejący witraż Bożego Serca.

Wybiła ostatnia lekcja pokory.
Bóg przepasany całunem uniżenia
umywał nogi uczniom,
którzy nie rozumieli mowy znaków.

Za stołem, w geście miłości
łamał przaśniki, karmił Ciałem.
Wino w tłoczni przeznaczenia
sączyło się kroplami Krwi, strugą napoju Życia.

Gdy odśpiewali psalmy,
Jezus wraz z uczniami
wyszedł za potok Cedron.

Dzień za dniem rok za rokiem, 2016

Ogród oliwny

Cyprysy pęczniejące granatem wieczoru
rzucały długie cienie smutku.
Oliwkowy gaj zanurzony w studnię strachu
dojrzewał krwawymi owocami.

Anioł pod drżącym baldachimem skrzydeł
otulał Boga
w przepowiednie proroków
i gorzkie struny bólu.

Dzień za dniem rok za rokiem, 2016

 

 

 

 

 

Czytany 702 razy Ostatnio zmieniany wtorek, 28 styczeń 2020 15:09