wtorek, 16 lipiec 2019 10:11

Z kroniki Zgromadzenia

16 lipca 1924 – rozpoczęcie pracy w ochronce w Czarnym Borze koło Wilna

W październiku 1923 roku zwrócił się do m. Urszuli Ledóchowskiej ks. Karol Lubianiec, prezes Towarzystwa Dobroczynnego zwanego Domem Serca Jezusowego z prośbą o objęcie przez siostry urszulanki ochronki w Czarnym Borze pod Wilnem. Matka ofertę przyjęła i 16 lipca 1924 roku siostry rozpoczęły pracę w domu pw. Maryjo Strzeż...

Dnia 12 kwietnia 1927 roku Towarzystwo przekazało Zgromadzeniu posiadłość w Czarnym Borze na własność. W ciągu następnych lat Zgromadzenie rozbudowało placówkę i wybudowało kościół dla okolicznej ludności (poświęcenia kamienia węgielnego dokonał abp R. Jałbrzykowski 21 maja 1936). Od 1938 roku dom był siedzibą przełożonej centrum wileńskiego.

Działalność placówki obejmowała: prowadzenie zakładu opiekuńczo-wychowawczego koedukacyjnego dla sierot i ubogich dzieci w wieku od 4 do 18 lat; Szkołę dla Kierowniczek Internatów (1927-1930), przekształconą w Szkołę Gospodarczo-Społeczną w latach 1930-1933; kierownictwo Publicznej 7-klasowej Szkoły Powszechnej, do której uczęszczały również dzieci z zakładu (liczba uczniów w szkole dochodziła do 300; kierownictwo pozostawało w rękach urszulanek w latach 1927-1937). W tym czasie podjęły one rozbudowę zniszczonego budynku szkoły, katechizację i prowadzenie organizacji religijnych i młodzieżowych; przyjmowanie grup młodzieżowych na rekolekcje zamknięte; prowadzenie ambulatorium dla chorych oraz piekarni i sklepu piekarniczego, mleczarni oraz gospodarstwa rolnego.

W latach II wojny światowej siostry prowadziły nadal zakład opiekuńczo-wychowawczy aż do chwili przejęcia go przez władze litewskie w jesieni 1940. Pozostała w nim część sióstr w charakterze personelu pomocniczego. Utrzymanie zapewniło siostrom prowadzenie piekarni i praca w pobliskiej kopalni torfu. W ten sposób przetrwały trudny okres wojenny. Dopiero 26 lipca 1946 w ramach repatriacji siostry opuściły Czarny Bór i udały się do Warszawy.

W latach 1942-1944 znalazł bezpieczne schronienie w Czarnym Borze ks. prof. Michał Sopoćko.

O powstaniu placówki w Czarnym Borze św. Urszula napisała w Historii Kongregacji:

W październiku zwróciła się do mnie hr. Anna Mohlówna z Wilna z prośbą, byśmy przejęły należącą do niej szkołę tkactwa w tymże mieście. Ponieważ takie sprawy najlepiej omawiać na miejscu, więc pojechałam z naszą poczciwą miss Cawood do Wilna. […]

Przyszedł tam do mnie ksiądz prałat Karol Lubianiec[1] z taką propozycją. Chce, bym objęła ochronkę w Czarnym Borze. Za dzieci tamtejszy Sejmik płaci. Praca dla biednych, a że to jest na wsi, w lesie, miałybyśmy zarazem letnisko dla wileńskich sióstr. Postanowiłam zastanowić się nad propozycją. Przyrzekłam, że jak powrócę, omówimy sprawę bliżej. […]

Z końcem stycznia pojechałam z siostrą Rodziewicz i paroma siostrami konwerskami do Wilna. Zajęły małe mieszkanko. […]

Zdaje się, że w czasie tej bytności zawiózł nas ksiądz prałat Lubianiec do Czarnego Boru. Okolica śliczna – lasy, piaski, dom w niezłym stanie, ale brud, bieda, dzieci smutne robiły wrażenie. Jeszcze z Sejmikiem trzeba było się rozmówić. […]

Nazajutrz poszłam z księdzem prałatem Lubiańcem do władz Sejmiku, omówiliśmy kwestię Czarnego Boru i podpisałam umowę – zaczniemy tam od lata prowadzić ochronkę sejmikową. […]

Dnia 16 lipca odprawił ksiądz prałat Lubianiec Mszę św. w Czarnym Borze i oddał nam w posiadanie tę placówkę, usytuowana niedaleko Matki Boskiej Ostrobramskiej. Ona nami opiekować się będzie! Siostra Tyszkiewicz miała tam duże trudności: trzeba było zrobić porządki, pozyskać zaufanie dzieci, usunąć personel, który tam poprzednio pracował. Jakoś powoli i Czarny Bór zaczynał się zmieniać na lepsze.

 

W Dzwonku św. Olafa (1926/ 1, s. 5.):

Czarny Bór – siedziba sióstr i kilkudziesięciu biednych dzieci, gdzie siostra Tyszkiewicz jest kierowniczką, leży o jakieś 20 minut koleją od Wilna, przystanek kolejowy drogi żelaznej Wilno-Lida. To nie wieś ani miasto. Parę will dla letników porozrzucanych w lesie, parę domków biednych i las, las i las. To mały przystanek kolejowy, więc ani poczty, ani telegrafu – nic, co z światem zewnętrznym łączy oprócz dwóch pociągów, co się minutę zatrzymują, pasażerów wyrzucają i dalej pędzą. Nawet pociąg towarowy nie zatrzymuje się tu wcale. Wszystko, co z miasta, trzeba w większej ilości sprowadzić końmi, a droga […] jest taka straszna, że w czasie odwilży lub wielkich deszczów staje się nie do przebycia! W roku 1924 proszono nas, byśmy objęły tam ochronę Sejmiku Trocko-Wileńskiego. Ochrona, która tam istniała, była w opłakanym stanie – jakieś 40 dzieci, dzikich, brudnych, dom brudny, obraz nędzy i rozpaczy, jednakże willa dobrze zbudowana – w lesie – i trochę ornej ziemi. Ofiarowano nam całość, Sejmik zaś miał dzieci dać i za nie płacić i dom odrestaurować, więc Matuchna zgodziła się na objęcie tej placówki na Kresach i 16 lipca tego samego roku przyjechała s. Tyszkiewicz do Czarnego Boru. Ksiądz prałat Lubianiec [odprawił] w kapliczce ochronkowej Mszę św. i w serdecznej przemowie oddał dom w ręce sióstr.

 

[1] Karol Lubianiec ( 1866 - 1942) – prałat, profesor Seminarium Duchownego w Wilnie, proboszcz i dziekan parafii Mołodeczno, misjonarz wśród ludności prawosławnej, wybitny działacz na polu charytatywnym i oświatowym.


Obecnie w Czarnym Borze działa polskie gimnazjum, którego patronką jest św. Urszula Ledóchowska - link do strony szkoły
Czytany 286 razy Ostatnio zmieniany niedziela, 25 sierpień 2019 15:52