![]()
Jezus przystanął i kazał przyprowadzić go do siebie.
A gdy się przybliżył, zapytał go: «Co chcesz, abym ci uczynił?»
On odpowiedział: «Panie, żebym przejrzał». /Łk 18, 40-41/Jednym z najcięższych kalectw jest ślepota. Jakże biedny jest człowiek pogrążony w wiecznej nocy! Tym bardziej trzeba podziwiać wiarę owego niewidomego, który wołał za Jezusem: „Synu Dawida, ulituj się nade mną!”. Miał on świadomość swojego kalectwa, cierpiał z jego powodu i prosił o uzdrowienie. A czy nie jestem w gorszym stanie od tego nieszczęśliwego? Ślepy jestem na świat nadprzyrodzony, na życie duszy, ślepy na własne wady i złe skłonności, ślepy, gdy sprawiam przykrość innym, ślepy na Boże i ludzkie dobrodziejstwa… A co najgorsze – często nie mam świadomości tego duchowego kalectwa, dlatego nie boleję nad nim i nie troszczę się o uzdrowienie.
Wejdź w siebie i zbadaj się dokładnie. Czy masz oczy otwarte na świat nadprzyrodzony? Czy potrafisz utkwić wzrok w Jezusie, w Maryi, w Niebie, które czeka na ciebie w górze? Czy potrafisz dostrzec zło, które tkwi w tobie? Wszak bez jasnego poznania Boga i samego siebie nie ma mowy o prawdziwej pracy wewnętrznej!