![]()
Na to Jezus rzekł do niego: «Dziś zbawienie stało się udziałem tego domu, gdyż i on jest synem Abrahama. Albowiem Syn Człowieczy przyszedł odszukać i zbawić to, co zginęło». /Łk 19, 9-10/
Ileż pociechy kryje się w tych słowach dla nas, biednych i nędznych! O Jezu, czujemy się przed Tobą tacy ubodzy, tacy mali i tak niegodni Twojej łaski, niegodni Nieba i szczęścia, które dajesz nam w Tabernakulum. Wiemy, że do niczego nie mamy prawa, ale Ty przyszedłeś „zbawić to, co zginęło”. Im bardziej jesteśmy nędzni, tym większą mamy ufność w Twoje miłosierdzie. Wiemy, że Ty nie tylko nie odrzucasz naszych próśb i naszego wołania, lecz nawet gdybyśmy – co nie daj Boże – sami od Ciebie się oddalili, Ty pierwszy pójdziesz nas szukać. Będziesz wołać i pukać do drzwi naszych serc, mówiąc: „Otwórz mi, siostro moja, przyjaciółko moja” (Pnp 5,2).
Dobry Jezu, jakże moglibyśmy Cię nie kochać i nie oddać się Tobie całym sercem, bez lęku i niepokoju? Ty chcesz nas zbawić – i my tego pragniemy – lecz jesteśmy słabi i często przez własną nędzę i słabość oddalamy się od Ciebie. Ty jednak, Dobry Jezu, nie wypuszczasz nas ze swej opieki; wyciągasz do nas ręce, idziesz za nami, za Twymi zbłąkanymi owieczkami, szukasz nas, aż znajdziesz, aby móc „zbawić to, co zginęło”.
My, biedne i grzeszne stworzenia, tulimy się do Ciebie, o Jezu. Trzymaj nas mocno za rękę, przykuj nas do Twego Boskiego Serca, abyśmy nigdy nie zginęli, lecz żyli z Tobą na wieki.