![]()
«Co wyszliście obejrzeć na pustyni? Trzcinę kołyszącą się na wietrze? Ale co wyszliście zobaczyć? Człowieka w miękkie szaty ubranego? Oto w domach królewskich są ci, którzy miękkie szaty noszą. Po co więc wyszliście? Zobaczyć proroka? Tak, powiadam wam, nawet więcej niż proroka. On jest tym, o którym napisano: „Oto Ja posyłam mego wysłańca przed Tobą, aby przygotował Ci drogę”. Zaprawdę, powiadam wam: Między narodzonymi z niewiast nie powstał większy od Jana Chrzciciela. Lecz najmniejszy w królestwie niebieskim większy jest niż on».
/Mt 11, 2-11Przysłuchajmy się słowom, które Jezus wypowiada na pochwałę Jana. Nie wychwala Jego uczuć ani ognistych kazań, ale hart duszy mężnej, idącej aż do śmierci drogą obowiązku. Jan to nie wiotka trzcina, którą każdy powiew wiatru obraca na wszystkie strony, to nie człowiek miękki, szukający wygód i przyjemności. To dusza pełna hartu, mająca przed sobą obowiązek i dążąca do jego wypełnienia, choćby przez krzyże, cierpienia i prześladowania.
Aby być człowiekiem obowiązku, duszą mającą ten jeden cel przed sobą – wypełnienie woli Bożej – trzeba być dla siebie twardą. Trzeba mieć serce ogniste dla Boga, a kamienne dla siebie.
Panie, daj nam duszę mężną, zapominającą o sobie, by Tobie wiernie służyć, choćby w pracach i przeciwnościach.