![]()
Z narodzeniem Jezusa Chrystusa było tak. Po zaślubinach Matki Jego, Maryi, z Józefem, wpierw nim zamieszkali razem, znalazła się brzemienną za sprawą Ducha Świętego. /Mt1, 18/
O Matko, przez co głównie zasłużyłaś na tę wielką godność, że stałaś się Matką Boga samego? Wszak Ty sama w cudownym hymnie „Magnificat” nam to oznajmiasz: „…i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy, bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej.” Pokora Twoja ściągnęła na świat Boskiego Syna Twego; On nie mógł oprzeć się cudownej Twojej pokorze. Najgłębsze Twoje, bezprzykładne uniżenie przyciągnęło do Siebie majestat Boży. Jedna przepaść łaski wywołała drugą przepaść miłosierdzia. A jaką nam przez to dajesz naukę, o Matko Boża, Dziewico Święta? Uczysz nas, że najpewniej przyciągniemy Jezusa do serca naszego, o ile On się w nim spotka z głęboką pokorą.
O Maryjo, Ty wiesz, Ty widzisz, serca nasze biedne spragnione są Jezusa, Jego słodkiej obecności, Jego łaski i Jego miłości. Daj nam pokorę, Matko, naucz nas naśladować Twoją pokorę, spraw, byśmy zrozumieli, że jesteśmy nicością, i to nicością grzeszną, że jesteśmy mali, niedoskonali i słabi. Nasza jedyna nadzieja tkwi w pokorze – w pokorze wobec Boga, w pokorze wobec ludzi, w pokorze względem samych siebie, w pokorze zawsze i wszędzie!