![]()
«Teraz, o Władco, pozwalasz odejść słudze Twemu w pokoju, według Twojego słowa. Bo moje oczy ujrzały Twoje zbawienie, które przygotowałeś wobec wszystkich narodów: światło na oświecenie pogan i chwałę ludu Twego, Izraela».
/Łk 2, 29-32/O, żebyśmy i my kiedyś mogli tak powiedzieć! Święty starzec Symeon żył w Jerozolimie, prowadził życie sprawiedliwe w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela, a Duch Święty był w nim. Oto czego nam potrzeba – życia świętego w oczekiwaniu na przyjście Zbawiciela. Jezus przyjdzie na pewno w dzień naszej śmierci, by duszę naszą zaprowadzić do Raju, jeżeli na to zasłużyliśmy. „Przyjdź, o Jezu, przyjdź!” – oto wołanie kochającej duszy na tym łez padole. Dopóki zechcesz, Panie, trzeba tu pracować i walczyć, ale gdy wybije godzina wyzwolenia, wtedy dusza, która całe życie za spotkaniem z Tobą tęskniła, tego spotkania pragnęła i przygotowywała się do niego, wołać będzie w uniesieniu radości: „Przyjdź, Panie Jezu, przyjdź!” Trzeba nam więc naśladować Świętego starca Symeona. Starajmy się o życie święte, a wówczas życie nasze będzie rzeczywistym wyczekiwaniem na przyjście Pana. Nie boi się śmierci osoba, która szczerze kochała Jezusa i pamięta, że życie jej jest tylko przygotowaniem do błogiego szczęścia w Niebie. Miejmy często przed oczyma jasną godzinę spotkania z Jezusem, patrzmy na nią nie ze strachem, ale z radością i ufnością, zawsze gotowi pracować, dopóki Jezus żąda, i umrzeć, kiedy Jezus chce.