Faryzeusze zaczęli rozprawiać z Jezusem, a chcąc wystawić Go na próbę, domagali się od Niego znaku. On zaś westchnął w głębi duszy i rzekł: «Czemu to plemię domaga się znaku? Zaprawdę, powiadam wam: żaden znak nie będzie dany temu plemieniu».
/Mk 8, 11-12/Faryzeusze domagają się od Jezusa znaku – twierdzą, że dopiero wtedy uwierzą. A przecież Jezus dokonał już tak wielu cudów! Chcą stawiać Mu warunki, narzucać swoje wymagania i oczekiwania, jakby mieli prawo dyktować coś Temu, który jest Panem, Bogiem, Mistrzem i naszym Stwórcą. Tymczasem człowiek – kruche, słabe i nędzne stworzenie – cóż innego może uczynić, jeśli nie oddać się całkowicie w Jego ręce, w najgłębszej pokorze serca, z bezgraniczną ufnością i dziecięcą uległością?
Nie wolno nam stawiać Jezusowi warunków. Powinniśmy zawsze trwać u Jego stóp, gotowi na każde skinienie Mistrza. My, całkowicie od Niego zależni, których jednym słowem mógłby obrócić w niebyt, winniśmy nieustannie żyć w pokorze, błagać o Jego łaskę i z ufnością, przez modlitwę, wypraszać potrzebną pomoc. Trzeba nam trwać w głębokim przekonaniu, że On jest Panem, a my Jego najpokorniejszymi sługami, oddanymi bez reszty Jego woli.