Potem Lewi wydał dla Niego wielkie przyjęcie u siebie w domu; a był spory tłum celników oraz innych ludzi, którzy zasiadali z nimi do stołu. Na to szemrali faryzeusze i uczeni ich w Piśmie, mówiąc do Jego uczniów: «Dlaczego jecie i pijecie z celnikami i grzesznikami?» Lecz Jezus im odpowiedział: «Nie potrzebują lekarza zdrowi, ale ci, którzy się źle mają. Nie przyszedłem powołać do nawrócenia się sprawiedliwych, lecz grzeszników».
/Łk 5, 29-32/Jezus otacza się celnikami i grzesznikami… Jaka dobroć, jaka wyrozumiałość! Jest to dla mnie pociechą w chwilach, gdy ogarnia mnie lęk na myśl o mojej niegodności. Wystarczy, że uznam swoją nędzę, a Jezus chętnie pozwoli mi trwać u swoich stóp. Stąd płynie nauka dla mnie, gdy doznaję pokusy, by nie okazywać wyrozumiałości wobec bliźnich.
Jezus jest tak pełen dobroci dla grzeszników, a mnie tak często brak wyrozumiałości wobec innych, tak ostro osądzam – i to nie tylko czyny same w sobie naganne, lecz także intencje, których przecież nie znam, znać nie mogę i których sądzić nie mam prawa. Jezus pragnie ode mnie miłosierdzia dla innych, tak jak On okazuje mi swoje miłosierdzie. O Jezu, niech nauczę się od Ciebie prawdziwej wyrozumiałości!