Rozmyślanie

Rozmyślanie na piątek II tygodnia Wielkiego Postu

02.03.2026

«Posłuchajcie innej przypowieści: Był pewien gospodarz, który założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał w niej tłocznię, zbudował wieżę, w końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas zbiorów, posłał swoje sługi do rolników, by odebrali plon jemu należny. Ale rolnicy chwycili jego sługi i jednego obili, drugiego zabili, trzeciego zaś ukamienowali. Wtedy posłał inne sługi, więcej niż za pierwszym razem, lecz i z nimi tak samo postąpili. W końcu posłał do nich swego syna, tak sobie myśląc: Uszanują mojego syna. Lecz rolnicy, zobaczywszy syna, mówili do siebie: „To jest dziedzic; chodźcie, zabijmy go, a posiądziemy jego dziedzictwo”. Chwyciwszy go, wyrzucili z winnicy i zabili».
/Mt 21,33-39/

Te słowa przeszywają bólem każde kochające serce. O dobry Jezu, przyszedłeś do swoich, aby nas oczyścić z grzechu, podnieść na wyżyny świętości, dać przykład i wskazać drogę do nieba. Przyszedłeś, aby wziąć na siebie nasze winy, zadośćuczynić za nie i przelać za nas swoją krew do ostatniej kropli. A ci, których odkupiłeś, tak często Cię odpychają, odrzucają i nie chcą Cię znać. Czyż Serce Jezusa nie krwawi na widok takiej niewdzięczności i obojętności wobec bezmiaru Jego miłości? Czy możemy szczerze przyznać, że zawsze chętnie i z oddaniem przyjmujemy Jezusa, który przychodzi do nas przez natchnienia, ostrzeżenia i zachęty do dobra, płynące także poprzez naszych bliźnich?
Panie, spójrz na moją dobrą wolę. Pragnę Cię zawsze przyjmować – czy przychodzisz do mnie w radości, czy przez krzyż, natchnienie, wyrzut z powodu błędu, wezwanie do poprawy, czy w drugim człowieku. Zawsze pragnę Cię gościć sercem pokornym i kochającym, nawet jeśli wymaga to ode mnie ofiary!