![]()
I znowu na innym miejscu mówi Pismo: Będą patrzeć na Tego, którego przebili.
/J 19,37/Wpatruję się w ciało umęczone i zmarłe wśród najsroższych cierpień. Oto Jezus, Emmanuel, Oczekiwanie narodów, Bóg mój i Pan wszechświata! A do tego doprowadziła Cię, o Jezu mój jedyny, miłość ku nam, miłość ku mnie. Chciałeś cierpieniem swoim dać mi szczęście, chciałeś śmiercią swoją dać mi życie. O Jezu, Zbawicielu mój, żebym mogła zrozumieć, odczuć, czym Ty jesteś dla mnie, żebym nauczyła się kochać Ciebie tak, jak powinnam! Gdy radość serce me napełnia, patrzę na krzyż Twój, o Jezu, a Ty mi mówisz: „Ciesz się, raduj, patrz, jam cierpiał, byś ty mogła cieszyć się z dobrodziejstw Bożych”. Gdy winy moje mnie przerażają i napełniają niepokojem, uciekam się do Twego krzyża, bo tam nietrudno mi o żal. Gdy smutek, troski, niepokoje napełnią ma duszę, wtedy u stóp krzyża znajduję ukojenie, bo cierpienia Jezusa mówią mi, że im więcej cierpień, tym więcej miłości. Kiedy zaś nadejdzie śmierć, śmierć i wieczność, przed którą czuję lęk, to u stóp krzyża nauczę się z ufnością oddawać ducha swego w ręce najlepszego Ojca.
Naucz mnie, Panie, trwać zawsze u stóp Twego krzyża, naucz wpatrywać się nieustannie w Twe zranione Serce. Daj mi zrozumieć, że przez krzyż Twój, Jezu, świat jest odkupiony, a ja zbawiona. Daj mi zrozumieć, że z dala od krzyża Twego wszystko zmienia się w gorycz, bo tylko w krzyżu jest zbawienie, radość, życie i nadzieja nasza. I ja dziś, dobry Jezu, chcę zapomnieć o wszystkich moich małych, ziemskich troskach, kłopotach, niepokojach, zmartwieniach. Chcę zapomnieć o sobie, o tym maleńkim, nędznym świecie, by cieszyć się, Jezu mój, Twoją chwałą, radować się Twym szczęściem. Kocham Cię, o Jezu i dlatego cieszę się, żeś wielki, żeś potężny, święty. Raduję się Twą wielkością, bo Ciebie nad wszystko kocham, bo chcę, o Jezu, coraz bardziej zapomnieć o swoim „ja”, by żyć zawsze w Tobie, z Tobą i przez Ciebie. To jest miłość czynu. Naucz mnie kochać Ciebie, kochać krzyż Twój, rany Twe i to Serce Boskie, dla mnie otwarte. Weź myśl moją, Jezu, przykuj ją do Twego krzyża, żeby nie tułała się po manowcach nędznej ziemi. Pozwól mi oprzeć znużoną głowę o to święte drzewo, bym tam zapomnieć mogła o nędzach tej ziemi.