Córka Michała i Marianny z d. Szali. Pochodziła z wielodzietnej rodziny rolniczej. Kiedy miała 13 lat, zmarła jej matka, a ojciec ożenił się powtórnie, zostawiając osierocone dzieci. Ukończyła miejscową szkołę powszechną. Następnie pomagała w utrzymaniu domu i rodzeństwa, a w 1929-1930 uczyła się zawodu w zakładzie krawieckim w Kępnie. Do Zgromadzenia w Pniewach została przyjęta w wieku 33 lat. Okres kandydatury spędziła w Pniewach, postulatu w Warszawie. Po odbyciu nowicjatu w Pniewach i złożeniu profesji zakonnej powróciła do domu w Warszawie i rozpoczęła pracę w kuchni i piekarni. W 1937 została posłana na Polesie, do otwierającego się wówczas domu w Mołodowie. Po wybuchu II wojny siostry były zmuszone do opuszczenia Mołodowa. Wraz z częścią sióstr dotarła do Warszawy w X 1939. W Szarym Domu w Warszawie spędziła okres okupacji i powstania warszawskiego. Lubiła wspominać, jak wstawała w nocy, aby piec niezliczone bochenki chleba, po które rano wyciągało się wiele ludzkich rąk. Kiedy po upadku powstania siostry zostały przez Niemców zmuszone do opuszczenia domu, dotarła do Milanówka, skąd wkrótce – razem z dziewczętami z bursy warszawskiej przy ul. Tamka – wyjechała do Zakopanego, a w 1945 wróciła z siostrami i młodzieżą pod Warszawę, do nowo otwartego domu w Chylicach. Następnie przebywała w Ożarowie (1946-1947), Sieradzu (1947-1955), Częstochowie – gdzie w domu przy parafii św. Zygmunta prowadziła w 1955-1962 kuchnię dla bpa St. Czajki, księży i sióstr – potem w Wałbrzychu (1962-1964) i Gorzowie Wlkp. (1964-1975). Z wielką starannością przygotowywała posiłki zarówno dla sióstr, jak i kapłanów, którzy często korzystali z gościnności domu, znajdującego się w budynku kurii biskupiej. Cieszyła się uznaniem i szacunkiem ze względu na poczucie odpowiedzialności za wykonywaną pracę oraz miły, życzliwy stosunek do otoczenia. W VIII 1975, w wieku 78 lat, przyjechała do Pniew na zasłużony odpoczynek. Kiedy po pewnym czasie dowiedziała się, że w Kaźmierzu Wlkp. są 2 siostry i trudno im podołać wszystkim obowiązkom, zgłosiła gotowość pomocy. Jej ofiarność przyjęto ze wzruszeniem. W pracy w Kaźmierzu Wlkp. wytrwała do końca. Oprócz gotowania zajęła się także garderobą sióstr, obszywała kościelne stuły, dbała o porządek w domu. Robiła wszystko z pogodnym uśmiechem. Była dowcipna, ale z natury delikatna, o nic się nie upominała i na nic się nie skarżyła. Kochała Boga i ludzi. Miała wielkie nabożeństwo do dusz czyśćcowych – za każdą zmarłą siostrę w Zgromadzeniu odmawiała 3 części różańca. Była dobrą urszulanką SJK – umiała pracować ciężko i ofiarnie, a równocześnie radośnie, i godzić pracę z wiernością modlitwie. Zmarła w szpitalu w Szamotułach po wylewie krwi do mózgu, w 90 roku życia i 58 roku powołania zakonnego. Spoczywa na cmentarzu parafialnym w Kaźmierzu Wlkp.