habit z krzyżem

aktualności

Góry z Ojcem

17.09.2025
Góry z Ojcem

 
  W drugi weekend września wybrałyśmy się wraz z s. Ewą do Zakopanego, by spędzić kilka dni w górach, z drugim człowiekiem i ze Słowem. W trakcie tego wspólnego wędrowania towarzyszyła nam w sposób szczególny ewangeliczna przypowieść o synu marnotrawnym, którą rozważałyśmy każdego dnia. Nie zabrakło codziennej Mszy Świętej (z czego jedna odbyła się na wysokości 2430 m n.p.m.!), modlitwy i czasu osobistej refleksji, ale także momentów na rekreację, rozmowy i odpoczynek.

 
Wspominamy ten czas tak:

Góry są dla mnie szczególnym miejscem, gdzie mogę spotkać się ze sobą, z drugim człowiekiem oraz z Bogiem. To miejsce mierzenia się ze swoimi emocjami, często trudnymi, od których czasami chce się uciec, a tutaj trzeba stanąć z nimi twarzą w twarz. Ten wyjazd również pomógł mi wejrzeć w samą siebie, pobyć w ciszy oraz wzbudził prawdziwą wdzięczność za wszystko co piękne, ale też i za to co trudne. Jego najpiękniejszym momentem była Msza Święta na szczycie Małej Wysokiej. Była ona żywym dowodem na to, że Bóg przychodzi do naszej codzienności i to nawet w momentach, w których się tego nie spodziewamy. Za ten wspaniały czas niech będzie Chwała Panu!
Weronika
Góry to dla mnie miejsce, w którym Pan Bóg w wyjątkowy sposób, w wysiłku i zmęczeniu dotyka serca. Czas spędzony w Tatrach nie był tylko czasem odpoczynku wśród niesamowitych widoków, ale przede wszystkim dostrzeżenia, że wszystko co piękne, choć często też trudne, Pan z miłości stworzył dla człowieka. Jestem wdzięczna Panu, że pozwolił mi wędrować tak daleko i tak wysoko, chociaż wydawało się to ponad moje siły. «Pan umacnia kroki człowieka i w jego drodze ma upodobanie.» (Ps 37, 23)
Wiktoria
Tatry w szczególności uczą mnie pokory i uważności – na piękno stworzenia, ale też na drugiego człowieka i wreszcie na to, co wydarza się we mnie samej. Ten wyjazd był dla mnie wyjątkowym czasem doświadczania tego, że Pan naprawdę dobrze zna moje serce i z czułością odpowiada na wszystko to, co je zajmuje, a także tego, że towarzyszy mi na wszystkich moich szlakach i, jako miłujący Ojciec, zawsze cierpliwie na mnie czeka.
Viktoria
Góry zawsze uczą mnie wytrwałości i doceniania prostych rzeczy takich jak łyk kawy, widok kwiatka między kamieniami, chłód wody w potoku czy też chwila odpoczynku. Wyjazd w Tatry dał mi możliwość nie tylko odkrywania przepięknych górskich szlaków, ale także samej siebie i miłującego Ojca – Stworzyciela. Najbardziej ujął mnie fakt, że to nie szczyt Vychodnej Vysokej był dla nas celem samym w sobie, lecz Eucharystia, a w niej Jezus, który jest drogą. Jestem wdzięczna za te chwile wyciszenia i resetu.
Ola