![]()
«Pewien człowiek założył winnicę. Otoczył ją murem, wykopał tłocznię i zbudował wieżę. W końcu oddał ją w dzierżawę rolnikom i wyjechał. Gdy nadszedł czas, posłał do rolników sługę, by odebrał od nich należną część plonów winnicy. Ci chwycili go, obili i odprawili z niczym. Wtedy posłał do nich drugiego sługę; lecz i tego zranili w głowę i znieważyli. Posłał jeszcze jednego, i tego zabili. I posłał wielu innych, z których jednych obili, drugich pozabijali».
/Mk 12,1-5/Te słowa przeszywają bólem każde kochające serce. O dobry Jezu, przyszedłeś do swoich, aby nas oczyścić z grzechu, podnieść na wyżyny świętości, dać przykład i wskazać drogę do nieba. Przyszedłeś, aby wziąć na siebie nasze winy, zadośćuczynić za nie i przelać za nas swoją krew do ostatniej kropli. A ci, których odkupiłeś, tak często Cię odpychają, odrzucają i nie chcą Cię znać. Czyż Serce Jezusa nie krwawi na widok takiej niewdzięczności i obojętności wobec bezmiaru Jego miłości? Czy możemy szczerze przyznać, że zawsze chętnie i z oddaniem przyjmujemy Jezusa, który przychodzi do nas przez natchnienia, ostrzeżenia i zachęty do dobra, płynące także poprzez naszych bliźnich?