![]()
Uczniowie Jana i faryzeusze mieli właśnie post. Przyszli więc do Jezusa i pytali: «Dlaczego uczniowie Jana i uczniowie faryzeuszów poszczą, a Twoi uczniowie nie poszczą?»
/Mk 2, 18/Jezus przenikał myśli faryzeuszów, widząc w nich złość i fałsz. Oni jedynie stwarzali pozory dbałości o cnotę, podczas gdy w rzeczywistości szukali zaspokojenia własnych namiętności. Zadajmy sobie pytanie: czy i my nie próbujemy niekiedy ukrywać własnych słabości pod maską gorliwości o chwałę Bożą lub dobro wspólne? Często, wstydząc się skłonności, którym ulegamy, staramy się je usprawiedliwiać – przed innymi, a zwłaszcza przed samymi sobą. Jest to niebezpieczne złudzenie, które utwierdza nas w błędzie. Przestajemy ufać głosowi sumienia i mniemamy, że idziemy właściwą drogą, podczas gdy w rzeczywistości coraz bardziej z niej zbaczamy. Nieraz mianem gorliwości o chwałę Bożą określaliśmy naszą skłonność do wyszukanych praktyk religijnych, nie dostrzegając, że prowadziły nas one do zaniedbywania codziennych obowiązków. Gorliwością o zbawienie dusz usprawiedliwialiśmy zazdrość, która prowadzi do obmowy i posądzeń. Miłość własna zawsze znajduje sposób, by osłonić nasze słabe strony i niedoskonałości; dobiera argumenty, aby przedstawić nasze wady w korzystniejszym świetle.
Pragniemy, o Jezu, wnikać szczerze w swoje sumienie, aby nie ulegać złudzeniom. Chcemy uznać, że inni nieraz widzieli nasze braki wyraźniej niż my sami. Obdarz nas, Panie, pokorą i jasnością spojrzenia, abyśmy potrafili stanąć w prawdzie i wyzbyć się wszelkiego fałszu.