![]()
A wysłannicy byli spośród faryzeuszów. i zaczęli go pytać, mówiąc do niego: «Czemu zatem chrzcisz, skoro nie jesteś ani Mesjaszem, ani Eliaszem, ani prorokiem?» Jan im tak odpowiedział: «Ja chrzczę wodą. Pośród was stoi Ten, którego wy nie znacie, który po mnie idzie, a któremu ja nie jestem godzien odwiązać rzemyka u Jego sandała».
/J 1,24-27/Jan tak pokornie mówił o swojej pracy apostolskiej, a była ona przecież ogromna. My również powinniśmy pamiętać, że wszyscy czterej ewangeliści wspominali o rzeszach, które na chrzest Jana przybyły. Święty Jan nie wynosił się z powodu swoich dokonań, lecz uważał je za mało znaczące. Jakaż to wielka i głęboka pokora, którą powinniśmy naśladować w naszym codziennym życiu. Musimy zatem zajrzeć do naszych sumień i porównać nasze postępowanie z postawą świętego Jana. Czy nie lubimy szczycić się naszymi pracami, przedstawiając je jako o wiele ważniejsze, niż są w rzeczywistości? Czy nie zdarza nam się opowiadać z przesadą o tym, jak bardzo jesteśmy zapracowani i jak strasznie się męczymy? Jakże przykre wrażenie robią takie słowa, gdy są one przesiąknięte naszą chełpliwością oraz próżnością. Do tej chełpliwości możemy się tak bardzo przyzwyczaić, że w końcu przestaniemy ją u siebie zauważać. Musimy więc prosić Boga o światło, byśmy poznali w sobie choćby najmniejszy ślad ukrytej pychy. Prośmy gorąco: od wszelkiej chęci chwalenia się zachowaj nas, Panie Jezu. Jan nie wstydził się wyznawać, że w porównaniu z Bogiem my wszyscy jesteśmy nicością. Dążmy do tego, aby Jezus rósł w naszych sercach, nawet jeśli sami mielibyśmy zostać usunięci w cień. Oto pokora w najpiękniejszej postaci – byśmy nie znali zazdrości, lecz szczerze cieszyli się z wywyższenia i chwały innych osób. Postanówmy dziś szczerą poprawę, abyśmy w duchu pokory służyli Bogu i ludziom. Niech przykład świętego Jana prowadzi nas każdego dnia do prawdziwego zaparcia się siebie.