![]()
Gdy to powiedziała, odwróciła się i ujrzała stojącego Jezusa, ale nie wiedziała, że to Jezus.
Rzekł do niej Jezus: „Niewiasto, czemu płaczesz? Kogo szukasz?”.
Ona zaś sądząc, że to jest ogrodnik, powiedziała do Niego: „Panie, jeśli ty Go przeniosłeś, powiedz mi, gdzie Go położyłeś, a ja Go zabiorę”.
Jezus rzekł do niej: „Mario!”. A ona, obróciwszy się, powiedziała do Niego po hebrajsku: «Rabbuni», to znaczy: Mój Nauczycielu!
/J, 14-16/Jak wielka musiała być radość Magdaleny, gdy usłyszała to jedno słowo: „Mario!”. Rozpoznała głos Jezusa – i jakby spadła z jej oczu zasłona. Ten, którego opłakiwała jako zmarłego, stanął przed nią żywy, pełen miłości. Jednym słowem ukoił jej ból i osamotnienie.
W tym krótkim wezwaniu zawarte było wszystko: miłość, troska i Boska obecność. A ona odpowiedziała jednym słowem: „Nauczycielu!”, w którym zmieściła się cała jej miłość. Czy i ja wołam do Jezusa z takim oddaniem i zrozumieniem?
Magdalena była tak pochłonięta tęsknotą za Jezusem, że nawet nie rozpoznała Go w ogrodniku. Był dla niej jedyną troską, jedynym pragnieniem. Nawet gdy mówiła: „Powiedz, gdzie Go położyłeś, a ja Go wezmę”, nie myślała o trudnościach – liczyło się tylko to, by być blisko Niego.
Jej miłość była silniejsza niż lęk, niż rozsądek. Gotowa była podjąć się rzeczy niemożliwych, byle tylko mieć Jezusa przy sobie. O Magdaleno, wyproś mi podobną miłość – pełną odwagi, bezinteresowności i zapomnienia o sobie.
Czy ja również mam w sobie ten zapał? Czy jestem gotowa pracować dla Jezusa, nie oglądając się na siebie, nie szukając wygody? Czy raczej należę do tych, którzy boją się wysiłku i myślą głównie o sobie?
O Jezu, daj mi miłość wierną i wytrwałą – silną jak śmierć, oddaną bez reszty Tobie. Amen.