![]()
W dzień szabatu Jezus wszedł do synagogi. Był tam człowiek, który miał uschniętą rękę. A śledzili Go, czy uzdrowi go w szabat, żeby Go oskarżyć. On zaś rzekł do człowieka z uschłą ręką: «Podnieś się na środek!» A do nich powiedział: «Co wolno w szabat: uczynić coś dobrego czy coś złego? Życie uratować czy zabić?» Lecz oni milczeli. Wtedy spojrzawszy na nich dokoła z gniewem, zasmucony z powodu zatwardziałości ich serc, rzekł do człowieka: «Wyciągnij rękę!» Wyciągnął, i ręka jego stała się znów zdrowa.
/Mk 3, 1-5/Miłość jest królową cnót. Jej przede wszystkim potrzeba nam w życiu; ona może zwolnić nawet od przepisów prawnych. „Miłość i grzeszyć nie może” – mówi święty Augustyn. Gdzie bowiem panuje miłość – czysta, wypływająca z Bożej miłości, miłość bliźniego i dobroć – tam grzech równocześnie istnieć nie może. Więc dobroci nam potrzeba, dobroci bez granic!
Bądźmy dobrzy na wzór dobroci Jezusa. Miejmy zawsze oczy otwarte na wszystko, co innym może sprawić ból, aby to usunąć, oraz na wszystko, co innym może sprawić przyjemność, aby to uczynić. Być dobrym to znaczy żyć dla szczęścia innych, ich szczęście mieć przede wszystkim na względzie – zarówno w rzeczach wielkich, jak i małych. Zawsze dążmy do tego, by innym życie osładzać i upiększać. Miejmy serce szerokie w dobroci, serce, które w świetle wiary umie rozpoznać, kiedy miłość powinna brać górę nawet nad mniej ważnym od niej obowiązkiem, a także kiedy obowiązek jest ważniejszy i przede wszystkim musi być uwzględniony.
O Jezu, chcemy Ciebie prosić, błagać jak najpokorniej: daj nam coraz więcej miłości i dobroci! Być dobrymi, bardzo dobrymi, nieskończenie dobrymi – oto droga Jezusa, którą powinniśmy iść.