Rozmyślanie

Rozmyślanie na III piątek adwentu

16.12.2025
Rozmyślanie na III piątek adwentu

Lecz anioł rzekł do niego: «Nie bój się, Zachariaszu! Twoja prośba została wysłuchana: żona twoja, Elżbieta, urodzi ci syna i nadasz mu imię Jan. Będzie to dla ciebie radość i wesele; i wielu cieszyć się będzie z jego narodzin. Będzie bowiem wielki w oczach Pana; wina i sycery pić nie będzie i już w łonie matki napełniony zostanie Duchem Świętym. Wielu spośród synów Izraela nawróci do Pana, ich Boga; on sam pójdzie przed Nim w duchu i z mocą Eliasza, żeby serca ojców nakłonić ku dzieciom, a nieposłusznych do rozwagi sprawiedliwych, by przygotować Panu lud doskonały». /Łk 1, 13-17/

Wszyscy Ewangeliści przypomnieli nam o przygotowaniu przez św. Jana Chrzciciela ludu izraelskiego na przyjście Pańskie, a tym samym przygotowali i nas na Święta Bożego Narodzenia. I dla nas głos Świętego Jana niech nie będzie głosem wołającym na pustyni, który przebrzmi bez skutku. Słuchajmy nawoływania: „Przygotujcie drogę Panu!” Jaka to droga? Droga do serca naszego. Oby była ona otwarta dla Jezusa, szeroko otwarta, aby Jezus nie napotkał na niej przeszkód! Boże Dziecię pragnie znaleźć sobie w sercu naszym miłe mieszkanie. Chce zastać serce otwarte dla Siebie, a więc nie zajęte uczuciami ziemskimi – niechęcią, miłością własną, szukaniem własnego „ja”. Chce znaleźć serce niezadowalające się ziemią, lecz tęskniące do wyżyn, bardziej zwrócone ku niebu niż ku sprawom doczesnym.
Ewangelie przedstawiły nam obraz Jana – pokutnika. Odziany skórą wielbłądzią, żyjący jedynie szarańczą i miodem leśnym, jest żywym uosobieniem pokuty i umartwienia. I nam w życiu potrzebna jest pokuta i umartwienie. Nie silmy się na nadzwyczajne czyny, ale chwytajmy skwapliwie każdą okazję, którą nam Bóg podsuwa. A znajdzie się ich niejedna.
Bez umartwienia nie nauczymy się dobrze modlić, bo tylko duszom umartwionym, a przez to uduchowionym, udziela Bóg daru modlitwy wyższego stopnia, umożliwiającej bliższe złączenie z Nim. Bez umartwienia nigdy nie wyrobimy w sobie cnoty, bo każda cnota opiera się na zwalczaniu naszych namiętności i zachcianek. Bez umartwienia nie wytworzymy w sobie prawdziwej miłości bliźniego i nie potrafimy żyć w zgodzie z innymi, bo chcąc unikać nieporozumień, trzeba nieustannie łamać własną wolę. Bez umartwienia nie ma sumiennej pracy, bo praca nieraz ciąży i musimy się do niej przymuszać. Wielką jest rzeczą zapewnić swojej duszy panowanie nad ciałem, co pozwoli jej żyć w pełni godności.