![]()
Dla Elżbiety nadszedł czas rozwiązania i urodziła syna. Gdy jej sąsiedzi i krewni usłyszeli, że Pan okazał jej tak wielkie miłosierdzie, cieszyli się z nią razem.
/Łk 1, 57-58/Wszyscy ludzie słyszący te słowa zrozumieli, że Bóg okazał szczególniejsze miłosierdzie tej już podeszłej w latach niewieście, i radowali się razem z nią. Bóg chciał, by Poprzednik Chrystusa, ten, który miał Mu drogę przygotować, od pierwszej chwili swego istnienia otoczony był łaską i szczególną opieką Bożą. Gdy zastanawiam się nad tym fragmentem Ewangelii, dochodzę do wniosku, że i my powinniśmy otaczać nasze dzieci szczególniejszą opieką i miłością. Bo czyż nie jest to możliwe, że Bóg spomiędzy nich wybierze sobie choćby jednego albo i kilku na swoich Apostołów, na dusze uprzywilejowane, które będą mogły wiele zdziałać dla Chwały Bożej i dla dobra innych dusz?
Pragniemy więc, o Jezu, bardzo kochać dzieci. Z najgorszego urwisa może On przygotować sobie dzielnego pracownika Winnicy Pańskiej. Chcemy zatem pracować nad każdym z naszych dzieci, modląc się za nie i okazując im miłość, cierpliwość i dobroć oraz tę świętą cześć, którą wyczuwa się w pytaniu: „Kimże będzie to dziecię?”