![]()
Ten bowiem Herod kazał pochwycić Jana i związanego trzymał w więzieniu z powodu Herodiady, żony brata swego, Filipa, którą wziął za żonę. Jan bowiem napominał Heroda: «Nie wolno ci mieć żony twego brata». A Herodiada zawzięła się na niego i chciała go zgładzić, lecz nie mogła. Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.
/Mk 6, 17-20/Zadaniem Poprzednika Jezusa było przygotowanie drogi Panu. Jan wypełnił ten obowiązek, nawet za cenę własnego życia. Czy i my tak rozumiemy nasze powołanie do pracy nad zbawieniem dusz? Czy jesteśmy świadomi, naszego powołania? Naszą powinnością jest poświęcenie się – nawet jeśli wymagałoby to ciężkiego trudu – naszemu apostolstwu. Musimy umieć „opuścić Boga dla Boga”.
Czy jest w nas gotowość na wszystko, co może przyczynić się do chwały Bożej i dobra dusz, bez względu na to, czy sprawia nam to przyjemność? Obowiązek przede wszystkim! Czy jest on miły, czy trudny – to drugorzędne. On jest wyrazem woli Bożej, a wierne spełnianie woli Bożej to nasza droga do świętości.