![]()
«Bądźcie miłosierni, jak Ojciec wasz jest miłosierny. Nie sądźcie, a nie będziecie sądzeni; nie potępiajcie, a nie będziecie potępieni; odpuszczajcie, a będzie wam odpuszczone». /Łk 6,36-37/
Pokora wobec drugiego człowieka jest w rzeczywistości zewnętrznym sprawdzianem naszej relacji z Bogiem, gdyż prawdziwe oddanie Stwórcy nie może współistnieć z wyniosłością czy zarozumiałością wobec ludzi. Choć łatwo jest wyznawać własną małość podczas modlitwy, to właśnie postawa wobec bliźnich stanowi autentyczny kamień probierczy naszej wiary. Kto szczerze uniża się przed Bogiem, ten traktuje każdą osobę z głębokim szacunkiem należnym duszy przez Niego ukochanej, przyjmując perspektywę, że Bóg może kochać drugiego człowieka bardziej niż nas samych. Prawdziwe przekonanie o własnej niedoskonałości całkowicie zmienia sposób patrzenia na innych i sprawia, że znika chęć wywyższania się. Nie należy się łudzić, że posiada się pokorę, jeśli w głębi duszy gardzi się innymi lub patrzy na nich z lekceważeniem, ponieważ nawet najwspanialsze cnoty stają się odpychające w oczach Boga, gdy ich fundamentem jest pycha. To właśnie promienie autentycznej pokory mają moc sprawiania, że wady i słabości bliźnich przestają nas razić. Ten fundament musimy budować na modlitwie, ucząc się dostrzegać godność zwłaszcza w tych, których trudno nam kochać lub których surowo oceniamy. Prośmy zatem o siłę, by okazywać szacunek każdemu człowiekowi spotkanemu w ciągu dnia, gdyż trwała pokora w działaniu wypływa z wewnętrznego uznania, że każda osoba zasługuje na lepsze traktowanie niż my sami.