![]()
Gdy Jezus posłyszał, że Jan został uwięziony, usunął się do Galilei. Opuścił jednak Nazaret, przyszedł i osiadł w Kafarnaum nad jeziorem, na pograniczu ziem Zabulona i Neftalego. Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: «Ziemia Zabulona i ziemia Neftalego, na drodze ku morzu, Zajordanie, Galilea pogan! Lud, który siedział w ciemności, ujrzał światło wielkie, i mieszkańcom cienistej krainy śmierci wzeszło światło».
/Mt 4, 12-16/Przyszedłeś, o Jezu, ogłosić oswobodzenie nam, ludziom jęczącym pod jarzmem złego ducha. Jakże ciężki był los ludzkości przed Twoim przyjściem! Ty nam, ślepym, przynosisz jasne światło Bożej nauki. Odpowiednio do tego, choć dookoła nas bywa ciemno i szaro, a nad nami piętrzą się groźne chmury, możemy śmiało podnieść oczy ku niebu. Tam zawsze świeci dla nas Boże słońce, tam zawsze jasne niebo do nas się uśmiecha i nigdy noc rozpaczy nie zdoła go nam zasłonić, o ile tylko zechcemy podnieść wzrok ku jasności w górze, skąd spływa na nas zbawienie. Przyszedłeś, dobry Jezu, zwiastować nam, że przeminęła już noc grzechu i niewiary, a rozpoczyna się dla biednej ludzkości czas łaski i dzień zbawienia. Jakże piękny stał się odtąd ten świat, jakże jest jasny i wspaniały, skoro Tyś go zmienił w przedsionek nieba! Krótka chwila oczekiwania prędko się skończy, a potem trwać będzie wieczna miłość, szczęście i radość w Bogu, u stóp Matki naszej, Maryi, w towarzystwie aniołów i świętych. Jakże Ciebie, o Jezu, nie kochać za to wielkie dobrodziejstwo i jakże nie dziękować Ci za nie nieustannie!