![]()
Wśród tłumów słuchających Jezusa odezwały się głosy: «Ten prawdziwie jest prorokiem». Inni mówili: «To jest Mesjasz». «Ale – mówili drudzy – czyż Mesjasz przyjdzie z Galilei? Czyż Pismo nie mówi, że Mesjasz będzie pochodził z potomstwa Dawidowego i z miasteczka Betlejem, skąd był Dawid?» I powstał w tłumie rozłam z Jego powodu. Niektórzy chcieli Go nawet pojmać, lecz nikt nie podniósł na Niego ręki.
/J 7,40-44/Jezus jest samą prawdą, w prawdzie chce żyć i za prawdę umrzeć. Jeżeli pragniemy trwać w przyjaźni z Nim, musimy zawsze i wszędzie iść drogą prawdy, wystrzegając się każdego, choćby najmniejszego kłamstwa oraz wszelkiego fałszu, którym Jezus się brzydzi.
Warto zatem przyjrzeć się własnemu życiu. Natura ludzka bywa tak sprytna, że ucieka się do różnych drobnych nieszczerości, które powoli sprowadzają nas z właściwej drogi na manowce, oddalając od Boga i tej jasnej zasady, którą Chrystus chce w nas widzieć: „tak – tak, nie – nie” – prosto, bez żadnych wykrętów. Przymilać się i chwalić, gdy jest to wygodne lub pomocne, a potem ganić i krytykować to samo, gdy przestało przynosić korzyść; okazywać życzliwość prosto w oczy, a niechęć i niezadowolenie za plecami; dziękować przy kimś, a narzekać w ukryciu – oto objawy fałszu spotykane, niestety, zbyt często w relacjach międzyludzkich. Nic tak duszy nie upadla jak kłamstwo. Nie można marzyć o szlachetności, używając fałszu, by torować sobie drogę w życiu. Nie można domagać się zaufania od ludzi, gdy żyje się nieprawdą, ani być miłym Bogu, posługując się kłamstwem w słowach i czynach.
O Jezu, daj mi łaskę, by udało mi się rozpoznać w sobie najmniejszy objaw fałszu i za każdy z nich z mocną wolą poprawy z głębi serca żałować. Daj mi siłę, by zawsze iść drogą prawdy, choćby ta prawda miała kosztować nawet życie. Duchu Prawdy, obdarz mnie duszą prawą, brzydzącą się najmniejszym przejawem obłudy!