![]()
Tak miało się spełnić słowo proroka Izajasza: „Oto mój Sługa, którego wybrałem;
Umiłowany mój, w którym moje serce ma upodobanie. Położę ducha mojego na Nim, a On zapowie Prawo narodom. Nie będzie się spierał ani krzyczał i nikt nie usłyszy na ulicach Jego głosu. Trzciny zgniecionej nie złamie ani knota tlejącego nie dogasi, aż zwycięsko sąd przeprowadzi. W Jego imieniu narody nadzieję pokładać będą”.
/Mt 12, 14-21/Jakaż to pociecha dla duszy grzesznej i nędznej! Im bardziej jest nędzna, tym większe ma prawo do Twej, o Jezu, litości i pomocy.
Dlatego nigdy nie powinnam zniechęcać się swoją nędzą, złością, grzechami czy niedoskonałościami. Ty, o Jezu, przyszedłeś na świat właśnie dla takich jak ja. Im bardziej upadam, tym większe okazujesz mi współczucie. Proszę Cię więc, Panie, o jedno – abym zawsze miała przed oczami swój grzech, bym pamiętała o swojej nędzy. Wtedy z pełnym zaufaniem będę mogła liczyć na Twoje miłosierdzie.
Daj mi być małą – bardzo małą – w swoim przekonaniu. Niech z tej świadomości własnej nędzy wypływa prawdziwa, nieudawana pokora w postępowaniu wobec innych, szacunek wobec nich, wynikający z głębokiego przeświadczenia, że jestem najmniejsza, najsłabsza, ze wszystkich.
O Jezu, zmiłuj się nade mną! Daj mi zrozumieć, że największa nędza najłatwiej spotyka się z Twoim najcudowniejszym miłosierdziem!