![]()
Herod bowiem czuł lęk przed Janem, widząc, że jest mężem prawym i świętym, i brał go w obronę. Ilekroć go posłyszał, odczuwał duży niepokój, a jednak chętnie go słuchał.
/Mk 6, 20/
Patrzę w duchu na Ciebie, święty Janie, wielki pokutniku, i błagam: uproś mi u dobrego Jezusa zrozumienie mądrego, roztropnego umartwienia, abym – bez szukania nadzwyczajności, na które nie pozwalają ani siły, ani zdrowie – była prawdziwie umartwioną i przenikniętą duchem pokuty.
Święty Jan pozwala nam zajrzeć w przepaść pokory. On zrozumiał, że królestwo niebieskie przeznaczone jest dla pokornych, dla maluczkich; że ten, kto się uniża tu, na ziemi, zostanie wywyższony w niebie; że „ostatni będą pierwszymi” po drugiej stronie życia.
Jan pragnie maleć, stawać się coraz mniejszym — a to trudne, bo natura ludzka wciąż pragnie wywyższenia, dąży do góry, buntując się przeciw uniżeniu. W Janie nie ma zazdrości, a przecież nasza ludzka natura tak często zazdrości tym, którzy nas przewyższają.
Muszę zaglądać w swoje serce: Czy umiałabym z całą szczerością i dobrą wolą powiedzieć: Trzeba, aby inni wzrastali, a ja – żebym się umniejszała?
O Jezu, jeżeli tak jest, daj, bym poprawiła się z tego brzydkiego objawu pychy!
Obdarz mnie pokorą, która nie szuka siebie, lecz oddaje chwałę tylko Tobie.