Rozmyślanie

Rozmyślanie na czwartek XXV tygodnia zwykłego

22.09.2025
Rozmyślanie na czwartek XXV tygodnia zwykłego

Tetrarcha Herod posłyszał o wszystkich cudach zdziałanych przez Chrystusa i był zaniepokojony. Niektórzy bowiem mówili, że Jan powstał z martwych; inni, że zjawił się Eliasz; jeszcze inni, że któryś z dawnych proroków zmartwychwstał.
/Łk 9, 7-8/

Herod powinien był cieszyć się, że nareszcie ukazała się gwiazda zwiastująca obiecanego Mesjasza, a tymczasem – przeciwnie – wydarzenia te napełniły go trwogą i niepokojem. Boi się o swój tron, władzę i wielkość. Oto pycha, która pragnie być wielka, nie uznając nad sobą żadnego Pana. Herod nie może znaleźć spokoju, drży o swoje panowanie. Taki jest los duszy ambitnej i pysznej! Nieustanny niepokój, byle nikt jej nie zaćmił, nie odebrał chwały, znaczenia, urzędu, zaufania, by nikt nie zajął jej miejsca. Taka dusza nie pyta, czego Bóg od niej chce. Pycha nie ustępuje wobec woli Bożej. Dręczy ją ustawiczny niepokój, zgryźliwość i obraźliwość. Jest w wiecznej wojnie z wolą Bożą, a przez to – męczona wyrzutami sumienia – nie może zaznać błogiego spokoju, który jest udziałem osób szukających woli i chwały Bożej, a nie własnej.
Jezu, daj mi pokorę! Niech zrozumiem, że najbezpieczniejsze jest ostatnie miejsce. Będę starała się ustępować innym, zostawiać im chwałę i uznanie, bylebym sama mogła wiernie szukać i znaleźć Ciebie, mojego Zbawiciela!