![]()
Maria zaś wzięła funt szlachetnego, drogocennego olejku nardowego i namaściła Jezusowi stopy, a włosami swymi je otarła. A dom napełnił się wonią olejku. Na to rzekł Judasz Iskariota, jeden z Jego uczniów, ten, który Go miał wydać: «Czemu to nie sprzedano tego olejku za trzysta denarów i nie rozdano ich ubogim»? Powiedział zaś to nie dlatego, że dbał o biednych, ale ponieważ był złodziejem i mając trzos, wykradał to, co składano. Na to rzekł Jezus: «Zostaw ją! Przechowała to, aby Mnie namaścić na dzień mojego pogrzebu. Bo ubogich zawsze macie u siebie, Mnie zaś nie zawsze macie».
/J 12, 3-8/Marię zawsze znajdujemy u stóp Pana, gdy korzy się w poczuciu najgłębszej pokory i żalu, będącego miłością boleści oraz boleścią miłości. Tuląc się do stóp Mistrza, nie potrzebuje już słów – Jezus bowiem czyta w jej sercu wezbranym najczulszym oddaniem. Widzi On, że odtąd serce to należy wyłącznie do Niego i jedynie dla Niego pragnie żyć oraz umierać.
O Jezu, niech i moje ulubione miejsce będzie u stóp Twoich. Tam najłatwiej jest żałować za grzechy całego życia, gdyż u stóp Twoich, Panie, tak wielu wybłagało sobie przebaczenie. Tam dusza najprędzej wybieleje we łzach skruchy, dlatego spieszę, by oczyścić swe wnętrze przed Tobą. W chwilach cierpienia i wewnętrznych burz u Twoich stóp najpewniej odzyskam spokój i zgodę na Twoją wolę. Tam odzyskam siły nadwyrężone przez pokusy i osłabione nawałem spraw ziemskich, którymi z obowiązku muszę się zajmować, a które tak łatwo odciągają myśli od Ciebie. U stóp Twoich można odnaleźć słodycz najczulszej miłości, o ile tylko uda mi się trwać przed Tobą w najgłębszej pokorze i poczuciu własnej nędzy. O Jezu, naucz mnie trwać u stóp Twoich wiernie i wytrwale.
O Jezu, spraw, by udało mi się cenić tę wielką łaskę, jaką mi wyświadczasz, pozwalając mi, w całej mej małości, tulić się do Twych świętych i zranionych dla mnie stóp.