![]()
Rzekł do Niego Szymon Piotr: «Panie, dokąd idziesz? Odpowiedział mu Jezus: Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz». Powiedział Mu Piotr: «Panie, dlaczego teraz nie mogę pójść za Tobą? Życie moje oddam za Ciebie».
/J 13,36-37/„Panie, dokąd idziesz?” – takie pytanie stawia Piotr swemu Boskiemu Mistrzowi, zaniepokojony pożegnalną mową Jezusa. Przeczuwa trudne chwile i lęka się opuszczenia, bo kocha Jezusa i nie chce się z Nim rozstać. W tym pytaniu zawarta jest cała jego miłość, obawa przed utratą Mistrza i głębokie pragnienie bycia przy Nim.
I ja, o Jezu, stawiam Tobie to pytanie, by poznać drogę, którą Ty idziesz, i by ochoczo podążać za Tobą zawsze – bez narzekania na ciężar krzyża czy ciernistą drogę. Patrząc na Ciebie i miłując Ciebie, pragnę widzieć własne trudności i dolegliwości w jasnym promieniu miłości, by z całego serca je przyjąć. O Jezu, strzeż mnie przed słabością i tchórzostwem. Nie mów mi, jak świętemu Piotrowi, że iść za Tobą nie mogę, lecz podaj rękę, dodaj siły i napełnij mą duszę świętym zapałem do wszystkiego, co Tobie miłe, choćby dla mnie było goryczą. Mówię Ci, Panie, całą siłą woli, że istnieje we mnie gotowość, by nawet życie oddać dla Ciebie. Mówię to jednak, nie dowierzając sobie, gdyż znam własną słabość i wiem, że na sobie nie można polegać. Opieram się zatem jedynie na Twojej sile, Mistrzu mój Boski. Jezu, wspieraj, wzmacniaj i kochaj mnie, a pójdę za Tobą, wspierając się na Twojej łasce. Z dziękczynną pieśnią na ustach pragnę kroczyć królewską drogą Krzyża świętego. Jezus nie daje teraz Piotrowi pełnej odpowiedzi, bo wie, że uczeń jest jeszcze zbyt słaby, by iść drogą krzyżową. Pan oszczędza jego siły, nie mówiąc otwarcie o ogromie cierpienia, które Go czeka: „Dokąd Ja idę, ty teraz za Mną pójść nie możesz, ale później pójdziesz”. Piotr wówczas jeszcze nie wiedział, ale ja wiem, jaka jest ostatnia droga Chrystusa – krwawa, cierniem zasłana, a zarazem święta. To droga miłości, słodkiej boleści i bolesnej słodyczy dla duszy kochającej Jezusa ukrzyżowanego. Pragnę iść za Tobą. Choć Ty, o Jezu, nie domagasz się ode mnie heroicznych wysiłków ani ofiary z życia, to zadowalasz się drobnostkami. Chcę więc wiernie i wytrwale w małych umartwieniach oraz codziennych krzyżykach szukać sposobności do okazywania Ci miłości.
Krzyż to źródło miłości i najpewniejszy sposób oddania jej Bogu – jakże więc nie przyjmować go z ufnością? O Jezu, pójdę za Tobą po drodze krzyżowej odważnie, pogodnie i radośnie, wołając: Boże mój, Panie mój i wszystko moje! Dla Ciebie chcę żyć i dla Ciebie dźwigać krzyż codzienności, przyjmując wszystko, co boli, byleby być z Tobą tutaj i na wieki w niebie.