![]()
Straszny to widok, gdy zły duch trzyma człowieka w swej władzy, a przez jego usta wyraża gniew na widok Jezusa. Gdy człowiek odstępuje od dobra i drogi do świętości i zaczyna na pierwszym miejscu stawiać przyjemności, własne szczęście oraz swoją wolę – swoje „ja” – powoli oddaje się pod władzę złego ducha i tym samym oddala się od Jezusa.
Wszystko, co było miłe Jezusowi, zaczyna mu ciążyć. Zbliżanie się do Pana przez modlitwę, zaparcie się siebie, umartwienie i pracę staje się udręczeniem. Człowiek niby pragnie Jezusa, a jednocześnie odrzuca to, co go z Nim łączy, co do Niego prowadzi.
Zajrzyjmy do swojej duszy. Czy i my nie buntujemy się przeciw temu, co nas do Jezusa zbliża? Czy nie mówimy w duchu: „Po cóż na nas spadasz, ciężka praco? A wy, upokorzenia, krzyżyki, umartwienia – po co istniejecie? (…)
Pamiętajmy, nie ma większego nieszczęścia dla duszy niż uwalnianie się od tych błogosławionych więzów, które łączą ją z Jezusem. Jeśli zbłądzę z tej drogi, przytulę się do Twoich nóg i z głębi serca będę prosić: nie odchodź ode mnie, chociaż jestem grzeszna i zła. Zostań ze mną mimo wszystko. Krępuj moją wolę, całe moje jestestwo, nałóż mi pęta i kajdany, bylebyś mnie do Serca swego coraz ściślej przykuwał.