![]()
W pewien szabat Jezus przechodził wśród zbóż, a uczniowie zrywali kłosy i jedli, wykruszając ziarna rękami. Niektórzy zaś z faryzeuszów mówili: «Czemu czynicie to, czego nie wolno w szabat?»
/Łk 6, 1-2/Oto złość faryzeuszów – próbują znaleźć winę, jeśli nie w Jezusie, to chociaż w jego uczniach, czepiając się drobnostek. Czy mnie również to się nie zdarza? Przywiązuję wielką wagę do małych przewinień dostrzeżonych u bliźnich, obrażam się i gorszę, a jednocześnie nie zauważam własnych, często znacznie większych. Swoje winy umiem usprawiedliwić, ale dla mniejszych wad innych ludzi często brak mi wyrozumiałości.
Jakże to niezgodne z dobrocią Jezusa, który zawsze broni nawet grzeszników, jeśli tylko dostrzeże w nich iskrę dobrej woli. Jakże powinnam być wyrozumiała dla innych — ja, która tak bardzo potrzebuje miłosierdzia i wyrozumiałości dobrego Jezusa.