Rozmyślanie

Rozmyślanie na Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej

15.09.2025
Rozmyślanie na Wspomnienie Najświętszej Maryi Panny Bolesnej

Obok krzyża Jezusa stały: Matka Jego i siostra Matki Jego, Maria, żona Kleofasa, i Maria Magdalena. Kiedy więc Jezus ujrzał Matkę i stojącego obok Niej ucznia, którego miłował, rzekł do Matki: „Niewiasto, oto syn Twój”.

/J 19, 25-26/

 

Widzę u stóp Krzyża Chrystusowego Maryję, Jego Matkę, i ucznia, którego Jezus miłował. W panującej dookoła ciszy Jezus zwraca zalane krwią oczy ku swojej Matce i mówi: „Niewiasto, oto syn Twój”. Tymi słowami oddaje świętego Jana, a wraz z nim wszystkich ludzi, pod macierzyńską opiekę Maryi.
Maryja zrozumiała wolę swego Boskiego Syna! Od tej chwili będzie miała tyle dzieci, ilu będzie ludzi na świecie aż do końca. Stanie się Matką biednych synów Ewy, pielgrzymów na tym padole łez. Jakże bolesne musiały być te słowa dla Maryi w tej strasznej chwili, gdy Jezus Ją żegnał. Opuszczał ten świat, a zostawiał Matce nas, biedne, nędzne stworzenia. Cóż za wielka zamiana!
Jednak Najświętsza Matka i na tę wolę swego Boskiego Syna miała w duszy jedną odpowiedź: „Fiat” – „Niech się stanie”. I wzięła na siebie obowiązki Matki względem każdego. Będzie modlić się za wszystkich, bo wszystkich pragnie przyprowadzić swojemu Boskiemu Synowi do Królestwa Niebieskiego. A jeśli Maryja modli się za wszystkich, to tym bardziej za tych, którzy proszą o Jej pomoc, którzy z miłością zbliżają się do Niej i uważają Ją za swoją Matkę.
Ona jest dla nich Pocieszycielką w każdym cierpieniu, Wspomożycielką w każdej trudności, Doradczynią w każdej wątpliwości, Lekarką w każdej chorobie duszy, jasną Gwiazdą Morza na wzburzonym morzu życia, Promieniem nadziei w każdej ciemnej chwili. Ona kocha nas bardziej niż rodzona matka. Czuwa nad nami od kołyski aż po grób i pragnie naszego zbawienia bardziej niż my sami. Według woli Jezusa, Maryja jest naszą zawsze i wszędzie kochającą Matką.
Maryja stała u stóp Krzyża… Jakże to straszne – Matka, która tak bardzo kochała swego Boskiego Syna, musiała patrzeć na Jego okrutną mękę! Kochała Jezusa tak, jak żadna matka nie potrafiła kochać pierworodnego syna, i cierpiała tak, jak żadna nawet najbardziej kochająca matka nie mogłaby cierpieć, patrząc na chore, cierpiące, konające dziecko.
A jak cierpi Maryja? Stoi u stóp Krzyża. Stoi… nie płacze, nie mdleje, nie woła o pomoc, nie złorzeczy katom. Stoi cicha, milcząca i modląca się. Jej serce kona z bólu razem z konającym Sercem Jezusa, ale ból nie złamie Jej męstwa. Ona łączy swe cierpienia z cierpieniami swego Boskiego Syna. Cierpi z Nim za tych, którzy pragną zbawienia, za grzeszników, za cały świat. Ona, cierpiąc z Jezusem, staje się Współzbawicielką świata.
Maryjo, Matko moja, pozwól mi stać razem z Tobą u stóp Krzyża, abym u Ciebie nauczyła się zapomnienia o sobie, męstwa i odwagi w cierpieniu. Abym całym sercem mogła odczuwać cierpienia Jezusa.